REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Kraj

Zbigniew Religa nie żyje

Cezary Gmyz, Sylwia Szparkowska 08-03-2009, ostatnia aktualizacja 09-03-2009 14:55
Profesor Zbigniew Religa
autor: Bartosz Siedlik
źródło: Fotorzepa
Profesor Zbigniew Religa
Zbigniew Religa na obchodach Dnia Ratownictwa Medycznego; Łódź, 2007 r.
autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa
Zbigniew Religa na obchodach Dnia Ratownictwa Medycznego; Łódź, 2007 r.
Zbigniew Religa w Białym Miasteczku; Warszawa, 2007 r.
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Zbigniew Religa w Białym Miasteczku; Warszawa, 2007 r.

Zmarł wczoraj w wieku 71 lat. – Ogromny autorytet w dziedzinie medycyny, niesamowity talent – mówią o nim współpracownicy

Pielęgniarki, które asystowały Zbigniewowi Relidze przy operacjach, wspominają, że przy tych najtrudniejszych, gdy życie pacjenta zależało od każdej straconej minuty, nie mylił się ani razu, nie wykonał ani jednego zbędnego ruchu.

Niezwykle charyzmatyczny, ekstremalnie pracowity. Jemu się nie odmawiało - Jarosław Pinkas, były wiceminister zdrowia

– Poznałem go w 1976 r. na kongresie kardiochirurgicznym. Zadawał pytania. Byłem pod wrażeniem jego kompetencji, przygotowania i pasji – wspomina prof. Marian Zembala, dziś szef Kliniki Chorób Serca w Zabrzu. Tej samej, gdzie przez ponad

20 lat pracował prof. Religa. – Imponował nam stosunkiem do pacjenta. I nienawidził korupcji.

W 1985 r., po 16 latach od poprzedniego, nieudanego zabiegu, wykonał przeszczep serca. Udało się. – To była pionierska operacja – mówi prof. Zembala.

Potem walczył jeszcze o chorych, którzy na przeszczep nie mogli się doczekać: operacje robiono przy sztucznym wspomaganiu krążenia. Jego ostatnia pasja to prace nad tzw. sztucznym sercem. Badania finansuje fundacja powołana przez Religę.

Setki zdolnych uczniów

– Nie bał się konkurencji, szanował ludzi. Pozostawił po sobie wielu wybitnych uczniów, którzy każdego dnia operują setki ludzi – mówi Jarosław Pinkas, były wiceminister zdrowia i wieloletni współpracownik profesora. I dodaje:

– Tym mierzy się wielkość naukowca.

Dzisiaj niemal wszystkie osoby, które zawodowo zetknęły się z prof. Religą, wspominają: jesteśmy dumni, że mogliśmy z nim pracować. – Niezwykle charyzmatyczny, ekstremalnie pracowity. Jemu się nie odmawiało. W Ministerstwie Zdrowia nie było partyjności, tylko ciężka praca – mówi Pinkas.

Inna koncepcja reformy

Ale to właśnie w resorcie Zbigniew Religa miał kłopoty ze swoim zapleczem politycznym.

Jego nominacja na ministra zdrowia najpierw w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, potem Jarosława Kaczyńskiego była zaskoczeniem. Religa miał dość liberalne poglądy na służbę zdrowia, a rząd PiS planował likwidację Narodowego Funduszu Zdrowia i finansowanie leczenia z budżetu.

Jarosław Kaczyński mówi dziś: – Zgodziliśmy się realizować jego wizję, odchodząc od własnej koncepcji reformy.

Na czele wewnętrznej opozycji stał Bolesław Piecha, śląski poseł PiS i wiceminister w resorcie. Dziś o wspólnej pracy mówi: – To były wspaniałe dwa lata. Znaliśmy się, ale nigdy wcześniej nie współpracowaliśmy, miałem więc szalone szczęście.

Osoby, które z prof. Religą zetknęły się na gruncie politycznym, mówią o charyzmie, umiejętności przechodzenia do porządku dziennego nad drobnymi konfliktami. – Religa wnosił na posiedzenia Rady Ministrów coś niezwykle cennego: pogodę ducha. Utrzymał ją do końca – wspomina Jerzy Polaczek, dziś poseł Polski XXI, a wcześniej szef PiS na Śląsku i minister infrastruktury.

Do polityki znad jeziora

Jego doświadczenia polityczne nie wskazywały, że kiedykolwiek mógłby się związać z PiS. Co prawda nigdy nie wstąpił do PZPR, ale w latach 80. współpracował z Patriotycznym Ruchem Odrodzenia Narodowego, krytykowanym przez opozycję. W 1989 r. startował z list PRON przeciw kandydatowi Komitetu Obywatelskiego. Mandatu jednak nie zdobył.

Do Senatu dostał się cztery lata później. Anegdota głosi, że gdy łowił ryby na Pojezierzu Drawskim, podpłynęła do niego łódka z ośrodka, gdzie się zatrzymał. Skontaktować się z nim chciał Andrzej Kozakiewicz z Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. Proponował start do Senatu z list wspierającego Wałęsę BBWR.

W wyborach do Sejmu ugrupowanie z trudem przekroczyło 5-proc. próg wyborczy uzyskując zaledwie 18 mandatów. Lecz Religa odniósł wielki sukces: zdobył aż pół miliona głosów – więcej niż łącznie wszyscy pozostali kandydaci BBWR. Blok szybko się rozpadł, a Religa stworzył partię Republikanie.

Mandat senatora Religa uzyskał po raz drugi, startując z postsolidarnościowego Bloku Senat 2001. Trzy lata później założył kolejną partię – Centrum. W 2005 r. postanowił ubiegać się o urząd prezydenta. Jego oficjalna kampania trwała niecałe dwa tygodnie. Wycofując się poparł kandydaturę Donalda Tuska i został honorowym przewodniczącym jego komitetu wyborczego. Tusk wybory prezydenckie jednak przegrał, a tekę ministra niespodziewanie zaproponował mu PiS.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

LOT bez symboli religijnych

Personel pokładowy LOT-u nie będzie mógł eksponować symboli religijnych. Nowy regulamin ma wejść w życie od marca >>