REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Kościół

Oficer „Pietro” broni nuncjusza

Cezary Gmyz 28-01-2009, ostatnia aktualizacja 29-01-2009 03:01
Nie wnioskowałem o rejestrację ks. Józefa Kowalczyka – twierdzi ppłk Edward Kotowski
autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa
Nie wnioskowałem o rejestrację ks. Józefa Kowalczyka – twierdzi ppłk Edward Kotowski
Abp Józef Kowalczyk
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Abp Józef Kowalczyk

Kontakt informacyjny „Cappino”, ks. Kowalczyk, świadomie nie współpracował z SB – mówi były rezydent wywiadu w Rzymie

„Arcybiskupa J. Kowalczyka będę bronić z całych sił, nawet przed sądem, bo ja znam pełną prawdę o tym, że nasza znajomość miała tylko, i wyłącznie, naturalny charakter służbowy wynikający z powierzonych nam przez nasze zwierzchnie władze stanowisk, a rozmowy, które prowadziliśmy, służyły rozwijaniu bilateralnych stosunków polsko-watykańskich i służyły normalizacji stosunków państwo – Kościół w Polsce, co ostatecznie się stało” – napisał w liście do „Rz” ppłk Edward Kotowski, pseudonim Pietro, który był rezydentem wywiadu PRL w Rzymie.

„Rz” skontaktowała się z Kotowskim dwa dni temu. Mieszka dziś w północno-wschodniej Polsce. List „Pietro” jest reakcją na tę właśnie rozmowę.

Były rezydent zapewnia, że dopiero z mediów dowiedział się, że ówczesnemu szefowi sekcji polskiej ks. prałatowi Józefowi Kowalczykowi, dziś arcybiskupowi i nuncjuszowi apostolskiemu, nadano pseudonim Cappino i zakwalifikowano jako kontakt informacyjny. „Rz” ujawniła tę sprawę na początku roku.

„Stanowi to dla mnie kompletne zaskoczenie. Pamiętam jedynie to, że już na początkowym etapie rozmów (zapewne z uwagi na zajmowane stanowisko w Watykanie) polecono z centrali, by w kolejnych notatkach używać kryptonimu „Verto”. I tak było do końca mojego pobytu. Nie wnioskowałem o żadną rejestrację, nikt mnie nie informował, że jest zarejestrowany jako kontakt informacyjny i nikt mnie nie pytał o zdanie na ten temat. Nie jest możliwe, aby tylko w tej jednej kwestii zrobiła się jakaś »dziura« w mojej pamięci. Musiało się stać coś bardzo dziwnego w Centrali, czego nie potrafię zrozumieć. Dla mnie ks. prałat J. Kowalczyk nigdy nie był świadomym kontaktem operacyjnym” – zapewnia Kotowski.

Były oficer wywiadu twierdzi też, że to nie on był autorem szyfrogramu ujawnionego przez „Rz” 10 stycznia. W dokumencie tym na podstawie informacji, jakie miano uzyskać od ks. Kowalczyka, relacjonowano różnicę zdań między polskimi biskupami. Rozbieżności dotyczyły eksponowania kwestii zdelegalizowanej „Solidarności” podczas pielgrzymki Jana Pawła II w czerwcu 1983 r.

„Z moich doświadczeń wynika, że szyfrogramy tworzył jedynie szef rezydentury. Moja rola ograniczała się tylko do przedłożenia mu notatki” – twierdzi Kotowski.

– Do wypowiedzi byłych funkcjonariuszy należy podchodzić krytycznie – mówi prof. Jan Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej. – Natomiast znajomość funkcji, którą pełnił Kotowski, skłania mnie do stwierdzenia, iż zdecydowanie jest to relacja historycznie wiarygodna. Szczególnie w zakresie, który dotyczy relacji z ks. prałatem Józefem Kowalczykiem i szerzej relacji z prowadzonych rozmów między PRL a dyplomacją Stolicy Apostolskiej.

– Tym bardziej należy żałować, że akta dotyczące aktywności pana Kotowskiego z lat 1982 – 1983, a stanowiące zgodnie z decyzją SB teczkę KI „Cappino” zostały zniszczone w styczniu 1990 r. – dodaje Żaryn. Twierdzi, że dopiero porównanie notatek Edwarda Kotowskiego z zapiskami ks. Józefa Kowalczyka mogłoby dać odpowiedź, kto z tych dyplomatycznych potyczek wyszedł obronną ręką.

Z akt personalnych podpułkownika Kotowskiego przechowywanych w IPN wynika, że wstąpił on do Służby Bezpieczeństwa 16 maja 1971 r. Miał się interesować Kościołem. „Dokonał pozyskań spośród księży pełniących wysokie funkcje naukowe w uczelniach katolickich” – zanotowano w dokumentach. Już jako funkcjonariusz SB obronił pracę doktorską z historii sztuki.

Dwa dni przed wyborem Karola Wojtyły na Tron Piotrowy 14 października 1978 r. Kotowskiego delegowano do pracy w Rzymie jako II sekretarza ambasady zajmującego się stosunkami z Watykanem. W 1980 r. awansował na stopień kapitana. Jego praca była bardzo wysoko oceniana. Pozyskał jednego KI (kontakt informacyjny) z własnego naprowadzenia – odnotowano w aktach. Brał udział w rozpracowaniu działających w Rzymie instytucji kościelnych o kryptonimach „Morbo”, „Opozycja”, „Furtianie”. Po powrocie do kraju pracował w Urzędzie ds. Wyznań, będąc na niejawnym etacie Służby Bezpieczeństwa.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora

c.gmyz@rp.pl

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Chiny: 7 lat więzienia za wiersz

Sąd w Hangzhou skazał poetę Zhu Yufu na siedem lat więzienia za wiersz, w którym wezwał on rodaków do wyjścia na ulice >>