Publicystyka
Czy konstytucja zezwala na testament życia
Sądzę, że do naszego prawa należy wprowadzić testament życia. A także możliwość wyrażenia przez pacjenta żądania „ratujcie mnie za wszelką cenę” – pisze konstytucjonalista Piotr Winczorek.
Zespół specjalistów z zakresu bioetyki, medycyny i prawa kierowany przez posła PO Jarosława Gowina ma zamiar zaproponować wprowadzenie do naszego prawa tzw. testamentu życia. Doniosła o tym prasa (m. in. „Rzeczpospolita” z 1 grudnia 2008 r.). Ów testament miałby polegać na tym, iż można byłoby bądź osobiście, bądź przez pełnomocnika wyrazić wolę przerwania usilnego leczenia śmiertelnej choroby w sytuacji, gdy nie przynosi ono pozytywnych rezultatów i wiąże się ze sztucznym utrzymywaniem pacjenta przy życiu. W następstwie oświadczenia woli osoby chorej (zwykle już nieprzytomnej) lekarze powinni zaprzestać wobec niej kontynuowania dotychczasowych i podejmowania nowych działań medycznych, co pozwoliłoby jej umrzeć bez dalszych cierpień i upokorzeń.
Wolna wola czy eutanazja
Propozycja ta, jak słychać, wywołuje spore zainteresowanie i skłania do rozbieżnych ocen. Przez jednych wprowadzenie testamentu życia traktowane jest jako wyrażenie prawnej zgody na zakamuflowaną formę eutanazji lub na uczestnictwo w dokonaniu samobójstwa. Przez innych jest dowodem poszanowania wolnej woli człowieka i jego prawa do wyboru czasu i okoliczności ostatecznego odejścia z tego świata.
W europejskiej kulturze moralnej i prawnej pomaganie komuś w pozbawieniu się życia jest uznawane za czyn wysoce naganny, traktowany bywa zwykle jako przestępstwo. Tak też podchodzi do niego współczesny polski kodeks karny. Podobnie sprawa się ma z eutanazją rozumianą jako zabicie człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego. Oba te czyny podlegają dziś karze od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Przez długie wieki również osobiste usiłowanie popełnienia samobójstwa było ścigane jako przestępstwo. Od jego penalizacji odstępowano późno i powoli. Uczynił to np. bawarski kodeks karny z 1813 r. W Anglii zaś zaprzestano karania tego czynu dopiero w drugiej połowie XX wieku.
Istnieje jednak różnica między eutanazją a zaprzestaniem uporczywego i beznadziejnego leczenia chorego, zwłaszcza na jego żądanie. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z działaniem aktywnym (np. podanie choremu trucizny). W drugim ma ono charakter pasywny (np. odłączenie od aparatury utrzymującej chorego w stanie wegetatywnym). Nie mamy tu także do czynienia ani z samobójstwem, ani pomaganiem w jego dokonaniu, ponieważ śmierć zadają nie ludzie, ale nieubłagane siły przyrody.
Niemniej jednak ewentualne wprowadzenie do naszego prawa (a możliwa jest tu jedynie droga ustawowa) testamentu życia napotka nie tylko zastrzeżenia natury moralnej. Jest też wielce prawdopodobne, że natknąć się może też na obiekcje natury konstytucyjnej. Odwołanie się w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego, np. przez prezydenta RP, grupę posłów lub senatorów, rzecznika praw obywatelskich nie stanowiłoby zaskoczenia.
Również władze kościelne mogłyby na podstawie art. 191 ust. 1 pkt 5 podjąć taką próbę, chociaż ich legitymacja procesowa do występowania w sprawie tego rodzaju może być dyskusyjna. Niewykluczone jest też pojawienie się skargi konstytucyjnej wniesionej np. przez osobę najbliższą zmarłemu, która bezskutecznie sprzeciwiała się wykonaniu testamentu życia, przeszła stosowną drogę sądową i zakwestionowała zgodność z ustawą zasadniczą przepisów wprowadzających tę instytucję do polskiego porządku prawnego.
Godność ludzka
Jakie postanowienia Konstytucji RP wchodzić mogą w rachubę przy ocenie dopuszczalności testamentu życia? Jak się wydaje, najważniejsze znaczenie posiadać tu będą dwa przepisy: art. 30 zd. 2 stanowiący, że przyrodzona i niezbywalna godność człowieka „jest nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych” oraz art. 38 zapewniający ze strony Rzeczypospolitej Polskiej „każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Warto zwrócić przy okazji uwagę, że idea godności ludzkiej leży u podstaw konwencji bioetycznej Rady Europy, której ratyfikowanie przez Polskę jest dosyć powszechnie ostatnio postulowane i która stanowi punkt wyjścia prac zespołu posła Jarosława Gowina.













