REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Polityka

Mówił już podczas pierwszego śledztwa

Cezary Gmyz 05-12-2008, ostatnia aktualizacja 05-12-2008 12:01

Stefan Niesiołowski współpracował ze śledczymi prowadzącymi postępowanie w sprawie nielegalnej organizacji „Ruch”– może wynikać z dokumentów SB, do których dotarła „Rz”

Z dokumentów, które opublikował również portal niezależna. pl, wynika, że Niesiołowski, jeden z przywódców „Ruchu”, zaczął udzielać informacji już podczas pierwszego śledztwa. Wówczas Służba Bezpieczeństwa miała jeszcze bardzo małą wiedzę na temat organizacji.

Niesiołowski w kolejnych zeznaniach ujawnił, kto krył się za poszczególnymi pseudonimami. 9 września 1970 roku zobowiązał się udzielić wszystkich informacji w zamian za nadzwyczajne złagodzenie kary. Ale chociaż powiedział wszystko, SB z umowy się nie wywiązała i Niesiołowski dostał wysoki wyrok – siedem lat pozbawienia wolności.

Historyk Antoni Dudek broni Niesiołowskiego. – Był rok 1970. Nikt wtedy jeszcze nie wiedział, jak powinno się zachowywać podczas przesłuchania. Dopiero sześć lat później powstały wytyczne opozycji w tej sprawie – mówi „Rz”.

Niesiołowski udzielił SB obszernych informacji za obietnicę złagodzenia kary

Obecny wicemarszałek PO w 1989 r. w swojej książce „Wysoki brzeg” sam przyznał, że załamał się w śledztwie. „Musiałem się zdecydować – albo zaprzeczać wszystkiemu i odmówić zeznań, albo zeznawać wykrętnie. Nie miałem odwagi ani siły odmówić zeznań i to był mój największy błąd. Potem nie rozumiałem dlaczego. Nic mnie właściwie nie usprawiedliwiało, poza strachem” – napisał.

Z czasem jednak Niesiołowski zaczął oskarżać innych członków „Ruchu” o to, że się załamali. W 1992 r. musiał zawrzeć ugodę ze swoją byłą narzeczoną Elżbietą Lukasiewicz-Nagrodzką, o której miał powiedzieć, że przez nią skazano go na siedem lat więzienia. Z dokumentów jasno wynika, że to Niesiołowski obciążył swoją narzeczoną. Lukasiewicz zachowała się zaś w śledztwie bardzo odważnie i długo odmawiała podawania jakichkolwiek informacji o „Ruchu”. Zaczęła zeznawać dopiero wtedy, kiedy pokazano jej protokoły przesłuchania narzeczonego. Niesiołowski jeszcze w więzieniu próbował ją prosić o rękę. Ona jednak uznała go za zdrajcę i zerwała z nim wszelkie kontakty. Po wyjściu z więzienia nie mogła znaleźć pracy. Ostatecznie wyemigrowała do Wielkiej Brytanii.

Oskarżenia pod adresem Lukasiewicz (obecnie nosi nazwisko Królikowska-Avis) wysuwał jeszcze wcześniej w wydanej pod pseudonimem Ewa Ostrołęcka książce „Ruch przeciw totalitaryzmowi”.

„Rz” dotarła do jednego z członków kierownictwa „Ruchu” Emila Morgiewicza.

– Gdybym mógł coś doradzić Stefanowi Niesiołowskiemu, to doradziłbym mu w tej sytuacji odrobinę pokory – mówi Morgiewicz.

Sam Niesiołowski, odnosząc się do informacji „Rz” w TVN 24, zaatakował swoją byłą narzeczoną twierdząc, że napisała ona do prokuratora list, w którym oskarżyła członków „Ruchu” – Istotnie napisałam taki list, kiedy pokazano mi protokoły zeznań Niesiołowskiego. Poczułam się wtedy zdradzona, bo do tego czasu wszystkiemu zaprzeczałam – mowi „Rz” Królikowska-Avis.

„Ruch” był największą konspiracyjną organizacją niepodległościową działającą w Polsce w latach 1965–1970. Organizację zdekonspirowano po donosie do SB w 1969 r. Aresztowano łącznie ponad 100 osób.

Wielu działaczy „Ruchu” zaangażowało się później w działalność innych organizacji opozycyjnych.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>