REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Film

"Sztuczki" powalczą o Oscara

gaw, pap, Barbara Hollender 20-09-2008, ostatnia aktualizacja 20-09-2008 16:29

Polskim kandydatem do Oscara 2009 będzie film Andrzeja Jakimowskiego "Sztuczki" - dowiedziała się "Rzeczpospolita"

Decyzja zapadła w Gdyni na spotkaniu komisji oscarowej, której przewodniczył Robert Gliński.

Film "Sztuczki" otrzymał w 2007 r. Złote Lwy na festiwalu w Gdyni. Film Jakimowskiego nagrodzono łącznie na prawie 30 festiwalach - m.in. w Wenecji, Salonikach, Kijowie, Miami i Nowym Jorku.

W październiku "Sztuczki" trafią do kin m.in. we Francji, w Luksemburgu i Belgii.

Spośród filmów zgłoszonych przez poszczególne kraje jako filmy kandydujące do Oscara zostaną następnie wybrane filmy nominowane do Oscara, a wreszcie spośród nominowanych amerykańska Akademia Filmowa wyłoni zwycięzcę.

Nominacje do Oscarów 2009 zostaną ogłoszone w styczniu. Ceremonia rozdania Oscarów odbędzie się w drugiej połowie lutego.

  • [link=http://www.rp.pl/artykul/9146,65052.html]Przeczytaj recenzję filmu[/mail]
  • [link=http://www.rp.pl/artykul/9146,65424.html]Sylwetka reżysera[/mail]

Rozmowa z reżyserem "Sztuczek" Andrzejem Jakimowskim

Rz: W "Sztuczkach" opowiada pan o bardzo delikatnych uczuciach. To pana sposób na kino?

Andrzej Jakimowski: Nie lubię epatowania przemocą, cierpieniem i namiętnościami wymyślonymi, żeby widza zainteresować. Myślę, że kino nie musi czerpać siły wyłącznie ze zgiełku i dynamicznej akcji.

A co jest według pana jego siłą?

Obraz filmowy jest dosłowny, dobrze tu funkcjonują symbole. Kamera to świetny środek obserwacji zwykłego życia i świata.

Ten świat przefiltrowuje pan jednak przez swoją wyobraźnię.

"Zmruż oczy" i "Sztuczki" są filmami bardzo osobistymi. Ale ich tkanka jest wręcz dokumentalna. Kręcę w autentycznych plenerach i wnętrzach, często grają u mnie ludzie, którzy niechcący zaplątali się na plan, nieucharakteryzowani i nieubrani przez kostiumologa. W rolach głównych chętnie obsadzam naturszczyków. Praca z nimi jest trudna, zwłaszcza że nie zamęczam aktorów próbami i dublami, a wiele scen w moich filmach powstaje z marszu, bo lubię rejestrować niepowtarzalność chwil. Ale niezawodowi aktorzy wnoszą na ekran autentyzm.

Mógłby pan zrobić obraz batalistyczny albo horror?

Dlaczego nie? Chętnie. Jeśli tylko mógłbym opowiedzieć mądrą, głęboką i wieloznaczną historię. I zabawić się konwencją.

Rozmawiała Barbara Hollender, Gdynia, 2007 rok

"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

34 mln znalazły właściciela

We wczorajszym losowaniu Lotto tylko jeden gracz trafił "szóstkę" wygrywając aż 33 787 496, 10 zł. Szczęśliwiec zagrał w Gdyni w systemie chybił trafił >>