Kolejny szczyt 9 września

jen , nag 01-09-2008, ostatnia aktualizacja 02-09-2008 02:23

- Powrót do stref wpływów jest nie do zaakceptowania. Jałta to przeszłość - stwierdził prezydent Francji Nicolas Sarkozy po zakończeniu szczytu UE w Brukseli. Polska delegacja zgodnie mówi o umiarkowanym sukcesie.

Sarkozy powiedział, że Rosja musi wypełnić postanowienia sześciopunktowego planu pokojowego. Zapowiedział, że z takim przesłaniem 8 września ponownie uda się do Moskwy i Tibilisi na rozmowy, które mają doprowadzić do zakończenia konfliktu.

Sarkozy zapowiedział, że w oczekiwaniu na wypełnienie przez Rosję postanowień planu Unia "odkłada wszystkie dyskusje o strategicznym partnerstwie z Rosją".

Umiarkowany sukces polskiej delegacji

Według Lecha Kaczyńskiego za sukces Polskiej delegacji można uznać fakt, że datę szczytu Unia Europejska - Ukraina ustalono na 9 września, czyli dzień po terminie wizyty Nicolasa Sarkozy'ego w Rosji.

- Możemy mówić o umiarkowanym sukcesie. Udało się uzyskać stanowisko jednolite, rozsądne i stanowcze - wtórował mu Donald Tusk.

Zwrócił uwagę na zapis dotyczący wzmocnionej współpracy z Ukrainą. - To dzięki twardej postawie prezydenta Kaczyńskiego - zaznaczył.

Lech Kaczyński i Donald Tusk zgodnie stwierdzili, że sukcesem polskiej delegacji było przeprowadzenie nieoficjalnych rozmów w mniejszej grupie państw, skupiającej między innymi państwa bałkańskie, Czechy, Szwecję i Wielką Brytanię i zwrócenie uwagi na problem bezpieczeństwa energetycznego Europy. Dokument deklaracji po szczycie będzie zawierał zapis o potrzebie, w związku z kryzysem kaukaskim, szukania innych źródeł i dróg przesyłu niż te, na które Europa jest w pewnym sensie skazana.

- Żaden mówca nie lekceważył tego problemu - mówił premier Tusk. - To jest nasz sukces.

Po szczycie Lech Kaczyński spotkał się z premierem Gruzji Wladimerem (Lado) Gurgenidze. Jak powiedział szef Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik spotkanie odbyło się na prośbę premiera Gruzji. Prezydent Kaczyński rozmawiał też przez telefon również z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim. Politycy gruzińscy podziękowali Lechowi Kaczyńskiemu za zaangażowanie w działania na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktu gruzińsko-rosyjskiego.

Saakaszwili: Zachód pomoże

- Zachód i USA okażą poważną pomoc Gruzji w pokojowej i sprawiedliwej walce o zjednoczenie kraju - powiedział prezydent Gruzji w wystąpieniu telewizyjnym.

Podziękował narodowi za "udział w pierwszej w wielowiekowej historii kraju takiej akcji na rzecz terytorialnej integralności i niezależności Gruzji".

- Najbliższe miesiące będą dla Gruzji bardzo trudne. Dziś jest już jasne, że Rosja wchodzi w etap nieodwracalny i jeśli nie ustąpi, Europa i cała reszta świata podejmą konkretne działania - oświadczył.

- Obecnie Gruzja stała się dla cywilizowanych społeczeństw głównym testem na to, czy obronią one swoje wartości - dodał Saakaszwili.

Jedna czwarta Gruzinów przeciwko rosyjskiej agresji

Gruzini protestowali przeciwko rosyjskiej interwencji militarnej i popieraniu przez Rosję separatystycznych regionów gruzińskich - Osetii Południowej i Abchazji.

Demonstranci utworzyli w Tbilisi "łańcuch ludzkich rąk". Wielu było owiniętych czerwono-białymi flagami gruzińskimi i miało twarze wymalowane w barwy narodowe. Skandowano "Niech żyje Gruzja!" i "Zatrzymać Rosję!". Flagi narodowe wywieszono też w oknach mieszkań i na budynkach instytucji. Na wiecu powiewała olbrzymia flaga UE.

Policja szacuje, że w protestach w całym kraju wzięło udział ponad milion osób. Danych tych nie udało się potwierdzić z niezależnych źródeł, ale jeśli są prawdziwe, byłaby to ogromna liczba, zważywszy że Gruzja liczy 4,5 mln mieszkańców. Wiceminister spraw zagranicznych Giga Bokeria powiedział, że w samym Tbilisi zebrało się ponad 300 tys. osób.

- Możemy dziś powiedzieć, że Gruzja nie jest sama, bo u naszego boku stoi cały świat - oświadczył tłumowi zebranemu na Placu Wolności w Tbilisi prezydent Micheil Saakaszwili.

Znam Asmusa, proszę zaprotokołować

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski pozował w Brukseli do zdjęć z Amerykaninem Ronem Asmusem, o znajomość z którym wypytywał go w lipcu prezydent Lech Kaczyński.

- Proszę zaprotokołować, że się przyznaję do znajomości z tym panem - żartował Sikorski, pozując z Asmusem do kamer. Obaj pokazywali dziennikarzom portret Wuja Sama z podpisem "A czy Ty znasz Rona Asmusa?"

PAP