REKLAMA

Akcje protestacyjne

Sztab kryzysowy w związku ze strajkiem pielęgniarek

ika 11-03-2009, ostatnia aktualizacja 11-03-2009 14:32

W związku z zapowiadanym na przyszłą środę strajkiem pielęgniarek w szpitalach w Czeladzi i Będzinie (Śląskie) starosta będziński Adam Lazar powołał sztab kryzysowy

Zgłosił też gotowość pośredniczenia w rozmowach pielęgniarek z dyrekcją.

"Sztab kryzysowy stale analizuje sytuację w obu placówkach. W przypadku podjęcia akcji strajkowej zostaną wdrożone procedury w celu zapewnienia pełnego bezpieczeństwa pacjentów" - poinformował naczelnik Wydziału Informacji w starostwie Piotr Dudała.

Do zadań sztabu należy monitorowanie sytuacji w obu szpitalach, ocena stanu bezpieczeństwa pacjentów, reagowanie w przypadku zagrożenia życia i zdrowia.

"Sztab ma też za zadanie planowanie miejsc ewakuacji pacjentów do innych placówek służby zdrowia. To jednak czarny scenariusz i mamy nadzieję, że do niego nie dojdzie" - powiedział Dudała.

Starosta Lazar zadeklarował też gotowość do podjęcia rozmów ze strajkującymi pielęgniarkami na temat przyszłości szpitali w powiecie oraz zachowania dotychczasowych miejsc pracy. Mógłby uczestniczyć w negocjacjach w charakterze mediatora. Starostwo jest organem założycielskim obu szpitali.

Do bezterminowego strajku pielęgniarek i położnych ze szpitali w Będzinie i Czeladzi ma dojść 18 marca. Siostry, które domagają się kilkusetzłotowych podwyżek, mają wtedy odejść od łóżek pacjentów.

Dyrekcja Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Będzinie (PZZOZ), któremu podlegają obie placówki, nie zgadza się na wzrost wynagrodzeń, tłumacząc to brakiem środków.

W poniedziałek w obu szpitalach doszło do strajku ostrzegawczego. Ok. 200 pielęgniarek na dwie godziny odeszło od łóżek pacjentów.

Siostry uważają, że środki przeznaczone na podwyżki w ubiegłym roku zostały podzielone nieproporcjonalnie pomiędzy poszczególne grupy zawodowe.

Według dyrekcji pielęgniarki dostały w ub. roku o 300 zł więcej, a lekarze o 500 zł, zaś mówiąc o dysproporcjach, protestujące wrzucają do jednego "worka" pieniądze za dyżury.

Dyrektor placówki Jacek Kołacz podkreśla, że podział środków na podwyżki został zaakceptowany przez związki zawodowe. Pielęgniarki odpowiadają, że dyrekcja najpierw zabezpieczyła środki na dyżury kontraktowe, a dopiero resztę podzieliła między innych pracowników.

Dyrektor zaznaczył, że choć możliwe jest spełnienie kilku innych zgłaszanych przez pielęgniarki postulatów, w tym roku personel nie może liczyć na żadne podwyżki.

Poza wzrostem płacy zasadniczej pielęgniarki domagają się m.in. uregulowania wzrostu podwyżek, wprowadzenia 10-procentowego dodatku dla pielęgniarek jednozmianowych oraz zwiększenia dodatku za pracę w oddziałach ciężkich oraz zaopatrzenia tych oddziałów w podnośniki dla chorych leżących. Dotychczas spełnione zostały tylko dwa ostatnie z nich - mówią pielęgniarki.

Będziński PZZOZ zatrudnia 840 osób. Wśród nich około 350 pielęgniarek i ponad 100 lekarzy.

PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pielęgniarki chcą spotkania z Anną Komorowską

Protestujące od ośmiu dni przedstawicielki OZZPiP chcą zaprosić na galerię sejmową prezydentową Annę Komorowską. >>