Gospodarka
Dlaczego i jak obniżyć opodatkowanie dochodów z pracy?
Gdyby w ciągu najbliższych dziesięciu lat wskaźnik zatrudnienia wzrósł u nas do poziomu średniej w krajach strefy euro (z 57 do 66 proc.), to przeciętne tempo wzrostu gospodarki podniosłoby się o 1 – 1,4 pkt proc.
Aby podtrzymać szybki rozwój, musimy podnieść odsetek pracujących wśród osób w wieku produkcyjnym i zapobiec zmniejszeniu się odsetka osób w wieku produkcyjnym w ludności ogółem. Jeśli nie przyciągniemy na nasz rynek pracy osób z zagranicy, to do 2020 roku liczba osób w wieku produkcyjnym skurczy się nawet o 2 mln, a liczba ludności – o 260 tys. Będący tego skutkiem spadek odsetka osób w wieku produkcyjnym obniżyłby tempo wzrostu PKB na mieszkańca o 0,5 – 0,8 pkt proc.
Aby więcej ludzi pracowało w naszym kraju, zatrudnianie musi stać się dla firm bardziej opłacalne niż dotychczas. Musi też wzrosnąć opłacalność życia z pracy w stosunku do utrzymywania się z innych źródeł.
Dla spełnienia tych warunków trzeba by zmniejszyć klin, jaki między koszty pracy ponoszone przez firmy a siłę nabywczą wynagrodzeń pobieranych przez pracowników wpychają podatki, z których część jest nazywana składkami. Na klin składają się u nas PIT oraz dziewięć rodzajów składek, a także VAT i akcyza, które powodują, że za daną płacę netto możemy kupić mniej dóbr.
Jeśli redukcja podatków miałaby zwiększyć zatrudnienie, to musiałaby być trwała. Aby tak się stało, trzeba by ją poprzedzić ograniczeniem udziału wydatków państwa
Ponadto owe podatki należałoby obniżać tak, aby korzyść z ich redukcji odnosili głównie pra-cujący. Ten warunek wyklucza zmniejszenie VAT, gdyż jest on płacony przez wszystkich. Zawęża też możliwości obniżenia PIT, bo płaci się go również od więk-szości świadczeń socjalnych. Jeśli redukcja PIT miałaby zwiększyć opłacalność pracy w stosunku do utrzymywania się z innych źródeł, to powinna dotyczyć tylko dochodów na tyle wysokich, że nie sposób je osiągnąć bez pracy, lub mieć postać ulgi, z której mogliby korzystać wyłącznie pracujący.
Wreszcie obniżka powinna być skierowana głównie do tych, którzy decydując o podjęciu pracy, kierują się wysokością podatków. Istnieją cztery takie grupy: osoby młode, starsze, o niskich i o wysokich dochodach. Osoby młode nie muszą się utrzymywać z własnej pracy. Mogą wybrać życie na rachunek rodziców. Osoby starsze, dzięki wczesnym emeryturom, też mają swobodę wyboru. Dla osób o niskich dochodach atrakcyjną finansowo alternatywą dla utrzymywania się z pracy zawodowej może być życie z zasiłków lub pensji członka rodziny – także dlatego, że podjęcie pracy wiąże się z pewnymi stałymi kosztami (np. dojazdu, zakupu usług wykonywanych wcześniej samodzielnie w domu). Osoby o wysokich dochodach mogą w dużym stopniu zaspokoić potrzeby konsumpcyjne, a to zwiększa wagę, jaką przywiązują do czasu wolnego; aby zdecydowały się one na dodatkowy wysiłek, musi on im przynieść duży dochód.
To jeszcze nie wszystkie warunki. Jeżeli redukcja podatków miałaby zwiększyć zatrudnienie, to musiałaby być trwała. Aby tak się stało, musiałaby być poprzedzona ograniczeniem udziału wydatków państwa w PKB o takiej samej skali jak przewidywany ubytek jego dochodów w relacji do PKB. Ale poza okresami, w których państwo stoi przed widmem kryzysu finansów publicznych, jedyne, co zazwyczaj da się zrobić, to zwiększać je w tempie wolniejszym, niż rośnie gospodarka. W krótkim czasie uzyskuje się w ten sposób tylko nieznaczne oszczędności. Niewielka więc musiałaby być także redukcja podatków. To jest dodatkowy argument za skoncentrowaniem jej na wybranych grupach pracowników, zwłaszcza na osobach młodych i starszych. Mimo że aż 38 proc. osób w wieku produkcyjnym ma od 15 do 24 lub od 55 do 64 lat, na te dwie grupy wiekowe przypada tylko 18 proc. zatrudnionych. Ponadto redukcja mogłaby objąć składki w części opłacanej przez pracodawców, bo ograniczałaby się wyłącznie do sektora rynkowego; sektor publiczny byłby z niej w praktyce wyłączony – niższe dochody ZUS ze składek opłacanych przez ten sektor oznaczałyby jednocześnie mniejsze wydatki budżetu i samorządów na składki.
Ponadto obniżenie podatków powinno możliwie szybko przynieść korzyści. Jeśli bowiem nie pojawią się one wcześnie, to nie pojawią się wcale, gdyż cykliczne spowolnienie zmusi rząd do ponownego podniesienia podatków. Spośród podatków składających się na klin najszybciej korzyści przyniosłoby obniżenie składek opłacanych przez pracodawców. Z jednej strony zmniejszyłoby ono koszty pracy natychmiast, a nie dopiero po osłabnięciu presji na wzrost wynagrodzeń, jak byłoby w przypadku redukcji PIT lub składek opłacanych przez pracowników. Z drugiej strony, w warunkach szybko rosnących wynagrodzeń, pozwoliłoby firmom na wolniejsze zawężanie marż lub słabsze przenoszenie kosztów wyższych płac na ceny, ograniczające sprzedaż. Wraz z zyskami wolniej spadałaby ich skłonność i zdolność do inwestowania. Spowolnienie, uruchamiane zawsze i wszędzie przez spadek dynamiki inwestycji, nadeszłoby później i byłoby płytsze.Zmiany w podatkach, które godziłyby ze sobą te wszystkie warunki, mogłyby przyjąć następujący kształt.















