Hobbystyczne
Para buch!
Jeszcze do końca września można się przejechać pociągiem retro. Zabytkowe składy kursują na trasie Chabówka – Mszana Dolna. A w ostatni weekend kilka tysięcy osób bawiło się na IV Parowozjadzie
W Suchej Beskidzkiej i Chabówce lokomotywy buchały dymem i parą i rozpędzały się nawet do 50 km/h. Można było się przejechać w kabinie maszynisty.
Na Dworcu Głównym w Krakowie parowóz i stare wagony wyróżniały się z daleka. Frekwencja rewelacyjna. Ci, co wsiedli na najbliższej stacji, musieli stać na korytarzach.
Atmosfera trochę jak w przedszkolu, co najmniej połowa pasażerów to małe dzieci. Wszystkiego są ciekawe, bo pierwszy raz w życiu jadą pociągiem.
Ta moc!
Pociąg jest rozgadany, rozmawiają dzieci z rodzicami i zupełnie obcy sobie pasażerowie. Wspominają, że w dzieciństwie jechali takim wagonem albo 20 lat temu widzieli parowóz na stacji. Prawie w każdym przedziale siedzi jakiś pasjonat starych lokomotyw.
Tomasz Domżalski jechał całą noc z Warszawy, by zdążyć na 8.15 na ten pociąg retro z Krakowa do Suchej Beskidzkiej. – Żeby zobaczyć na własne oczy lokomotywy, poczuć zapach dymu, stanąć obok żelaznego potwora, poczuć bijące od niego ciepło i tę moc – mówi podekscytowany.
Na start
Na stacji w Suchej Beskidzkiej tłumy. Trybuna to przylegający do budynku dworcowego peron, scena – tory kolejowe za peronem 2, a za nimi malarskie tło: zalesione wzgórza i polany.
Najpierw parada lokomotyw: nagradzane oklaskami osiem parowozów (w tym dwa gościnnie ze Słowacji) i trzy spalinowe wagony motorowe, czyli takie trochę większe tramwaje, do których w razie potrzeby można doczepiać wagony (jeden słowacki).
Potem międzynarodowe zawody. Startują cztery parowozy: dwa polskie (TKt48-191 i Ok22-3) i dwa słowackie (422.0108 i 464.001). Pierwsza konkurencja – uczepiony jadącej lokomotywy członek załogi musi chwycić umieszczoną na specjalnym stojaku szklankę wody, przejechać kilkadziesiąt metrów i postawić ją na następnym stojaku tak, by zachować jak najwięcej płynu. Rezultat: jedna szklanka stłuczona.
W następnej konkurencji wodę zastępuje piwo w puszkach. Ale nie jest umieszczone na stojakach, lecz na wiązarach. To ruchome elementy, które przenoszą siłę z tłoków na koła, poruszając się w czasie jazdy w pionie i w poziomie. Efekt: wszystkim załogom puszki spadają, co zmusza do zatrzymania lokomotywy i ponownego postawienia puszki na wiązarze. Jedna eksploduje z hukiem.
Formuła 1 parowozów
I wreszcie wyścigi. Na torach stanęły po dwie lokomotywy. Gdyby Julian Tuwim brał udział w takiej imprezie, na pewno przemyślałby wers: „Ruszyła maszyna po szynach ospale”. To naprawdę nie do uwierzenia, że kilkadziesiąt ton żelaza może się rozpędzić w nieco ponad minutę do 50 km/h! Bezapelacyjnie wygrywa parowóz 422.0108 zwany Małym Byczkiem. U nas ten typ lokomotywy znany jest jako Zakopianka – maszyny te obsługiwały linię kolejową z Zakopanego do Chabówki zbudowaną staraniem hr. Władysława Zamoyskiego.
Drugie miejsce zajęła słowacka Uszata, czyli 464.001 (nazwana tak od charakterystycznych odchylaczy dymu). A dopiero trzecie wywalczyła TKt48-191, reprezentująca Skansen Taboru Kolejowego w Chabówce.
– Są tylko trzy miejsca w Polsce, gdzie można zobaczyć czynny parowóz: Wolsztyn w Wielkopolsce, Wrocław, gdzie mają jeden egzemplarz, i Chabówka – mówi Maciej Panasiewicz, pracownik Sekcji Utrzymania Taboru Zabytkowego (z Zakładu Taboru w Krakowie PKP Cargo). – Mamy u siebie kilka niemieckich parowozów i wagonów, których nie udało się nawet Niemcom zachować!
Parada pociągów
Renesansowy zamek w Suchej Beskidzkiej zwany małym Wawelem, u jego stóp linia kolejowa. Tu odbywa się kolejna odsłona Parowozjady.
Co cztery minuty majestatycznie przejeżdżają zabytkowe pociągi, jakie większość z nas zna tylko z filmów. Choćby boczniaki, do których wsiadało się wprost z peronu do każdego przedziału. Albo pociąg towarowo-osobowy z czasów „C. K. Dezerterów”, w którym pół wagonu jest drugiej klasy, a pół trzeciej.
Przejazdowi pociągu wojskowego z czasów II wojny światowej towarzyszy krótka inscenizacja: z ostrzeliwanego zatrzymanego pociągu wyskakują żołnierze w mundurach z epoki i odbywają potyczkę.













