Nowe technologie

Nie karmić trolla!

Rzeczpospolita, Tomasz Wawer
Wtrącają się, przeszkadzają, prowokują. Są bezczelni i bezkarni. Dezorganizują fora internetowe. Jest ich coraz więcej. Po co to robią?
– Każdego roku trolling zyskuje coraz większą popularność w polskim Internecie. Zwiększa się liczba osób, które padają jego ofiarą, jak również internautów, którzy go uprawiają – mówi Paweł Smykla, specjalista ds. użytkowników Grono.net. Przyznaje, że niemal codziennie podejmuje z zakłócaczami walkę.
Troll, powszechnie kojarzony z baśniową postacią z legend nordyckich, w wirtualnym świecie jest osobą, która na forach dyskusyjnych celowo zakłóca rozmowy.
Gestapowiec, jajogłowy, ulicznica, buntownik bez pojęcia, osioł – to nieliczne z 83 rodzajów trolli internetowych, które podaje serwis trole.joemonster.org. Każdy z wymienionych typów posiada własną charakterystykę. Gestapowiec nie toleruje rozmów nie na temat, ulicznica uwielbia rozmawiać o seksie, a buntownik bez pojęcia nie cierpi autorytetów. Najczęściej spotykanymi rodzajami trolli, jak podaje brytyjski serwis teamtechnology.uk, są osoby, które odczuwają psychiczną potrzebę szkodzenia innym, jak również takie, które udają kogoś innego, niż są w rzeczywistości. Paweł Smykla przyznaje, że obszarami, po których chętnie poruszają się trolle, są tematy związane z religią, Kościołem, sportem, polityką i etyką. – Trolle zwykle prezentują dość skrajne poglądy, krytykując publiczne sfery najbardziej drażliwe dla innych użytkowników – zauważa. Marek, student informatyki, spotkał takiego trolla na forum poświęconym matematyce. – Szybko się okazało, że prowokator źle znosi kontrargumenty, odpowiadając na nie atakiem. Często nazywał uczestników forum małpkami, czyli osobami, które kopiują pomysły innych, gdyż nie mają własnych. Niekiedy, co było dość paradoksalne, przezywał ich trollami. Odszedłem, kiedy całkowicie uniemożliwiał przeprowadzenie rzeczowej dyskusji – opowiada. – Powszechnym zjawiskiem jest kreowanie się trolla na inteligenta: osoby z wyższym wykształceniem, obeznanej z kulturą i sztuką, operującej bogatym słownictwem – mówi Smykla. Zauważa, że prowokatorzy równie chętnie wcielają się w rolę osób z lekkim upośledzeniem, a także cudzoziemców. – Stosują nielogiczną konstrukcję zdań, dbają o dobór odpowiedniego słownictwa po to, by wzbudzić w pozostałych użytkownikach przekonanie, że nie do końca są świadomi tego, co piszą – wyjaśnia. Zdaniem Judith Donath, amerykańskiej profesor, która jako jedna z pierwszych poruszyła problem trollingu, na tego typu zachowania znaczący wpływ ma sama forma Internetu. – W świecie fizycznym tożsamość osoby i jej ciało stanowią jedność. Tymczasem w wirtualnym świecie tożsamość ta przyporządkowana jest zbiorowi informacji – argumentuje. Według niej trolling jest grą polegającą na udawaniu kogoś innego, niż się jest w rzeczywistości, bez wiedzy na ten temat innych uczestników. Podobnego zdania jest dr Michał Pręgowski, socjolog z ISNS UW, który przyczynę trollingu upatruje w psychospołecznych cechach Internetu. – Zwłaszcza chodzi tu o psychologiczne poczucie anonimowości, jak również łatwość przybierania fikcyjnych tożsamości – tłumaczy. Zdaniem dr. Adriana Kuźniara, etyka z Uniwersytetu Warszawskiego, to właśnie anonimowość jest zasadniczą przyczyną, dla której internautom stosunkowo łatwo jest łamać zasady moralne. – Podczas gdy w realnym świecie człowiek posiada jedną tożsamość, w wirtualnym może przybierać ich wiele. Tracąc reputację w rzeczywistym świecie, płaci za to wysoką cenę, gdyż przekłada się to na całe jego późniejsze życie. Tymczasem w przypadku Internetu konsekwencje są znikome. Co najwyżej zostanie usunięty z grupy dyskusyjnej lub forum – tłumaczy. – Jestem daleki od demonizowania trollingu, gdyż niektóre z jego odmian mogą spełniać pożyteczną funkcję. Do takich sytuacji należy celowe publikowanie przez trolla postów, w których prezentuje on inny, specjalnie prowokacyjny punkt widzenia na dyskutowany temat. Możliwe, że takie zachowania pobudzą adresata do krytycznego myślenia i przeanalizowania racji stojących za uznawanym przez niego poglądem – mówi Adrian Kuźniar. Zdarza się, że trolle zamieszczają w swoich wypowiedziach linki do stron z szokującą zawartością. Do takich należą m.in. zdjęcia zmasakrowanych zwłok ludzkich po wypadku. Takie sytuacje zdaniem wielu psychologów mogą nawet doprowadzić nieświadomego pułapki użytkownika do długotrwałego uszczerbku psychicznego. – Takie przypadki trollingu powinny być kwalifikowane przez prawo jako wykroczenia – postuluje Kuźniar. Tymczasem Michał Pręgowski zauważa, że w kwestiach internetowych polskie prawo nie jest pomocne. – Wirtualnym społecznościom pozostają sankcje moralne typu potępienie czy ośmieszenie. – Walka z trollem jest wyjątkowo trudna – mówi Paweł Smykla. – Kiedy moderator lub inny użytkownik zwraca takiej osobie uwagę, ta zarzuca mu, że nie ma poczucia humoru lub że takie upomnienie to atak na wolność słowa. Dochodzi przy tym często do kłótni i wyzwisk. Adrian Adziński, dyrektor działu obsługi użytkownika portalu nasza-klasa.pl ocenia, że poza młodzieżą problem ten dotyczy głównie osób w wieku 45 – 60 lat. Zjawisko trollingu, jak przekonują administratorzy, nasila się w polskim Internecie. Jak dotąd i użytkownicy, i administratorzy nauczyli się radzić sobie z problemem po swojemu. – Jeżeli internauci zareagują na trolla nerwowo, gwałtownie, jego główny cel zostanie osiągnięty. Dalsze działania takiej osoby sprowadzają się zwykle do ośmieszenia dyskutantów i irytowania ich. Niekiedy przyłączają się nowe trolle, a także osoby je popierające. Największym sukcesem dla prowokatora jest pojawienie się w takim momencie administracji i wciągnięcie jej w cały bałagan dyskusji – mówi Paweł Smykla. Przyznaje, że stosuje niezauważalną dla pozostałych użytkowników interwencję. – Podejmuję dyskusję z samym trollem i, co najważniejsze, w żaden sposób go nie wyróżniam, ponieważ jemu właśnie o to chodzi – wyjaśnia. Coraz częściej użytkownicy uruchamiają własny mechanizm obronny, postępując według znanej w świecie Internetu zasady "Nie karmić trolla!". Chodzi w niej o ignorowanie obecności prowokatora na forum i nieodpowiadanie na jego zaczepki. Zdaniem Michała Pręgowskiego to, jak w dalszej perspektywie trolling wpłynie na społeczność internetową, zależy głównie od reakcji użytkowników. – Jeżeli będą traktowali trolla jako wspólnego wroga, może ich to do siebie zbliżyć. W przeciwnym razie wyrachowany troll może skłócić społeczność lub sprawi, że najbardziej wartościowe osoby opuszczą z jego powodu grupę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL