"Rzeczpospolita" ustaliła
PO chce i z PSL, i z Lewicą
Politycy Platformy, SLD i ludowcy rozmawiali o współpracy na tajnym spotkaniu – dowiedziała się „Rz”
Tajne spotkanie polityków trzech partii może wskazywać, że nie ma racji poseł ludowców Eugeniusz Kłopotek. – W Platformie jest grupa, która kontestuje koalicję z PSL – mówił w Radiu RMF.
– On wie, że dzwonią, ale nie bardzo wie w którym kościele – mówi „Rz” jeden z polityków Lewicy.
Jak udało nam się ustalić, rozmowa polityków z władz PO, PSL i SLD odbyła się w czwartek. Czego dotyczyła? Współpracy tych trzech sił. W jakiej formie? Tego działacze nie chcą zdradzić.
– Od dłuższego czasu puszczamy oko w kierunku SLD – przyznaje polityk PO. – Próbujemy ich przekonać do wspierania naszych projektów.
Przyznaje, że w jego partii powstaje plan poszerzenia koalicji o SLD. – Dzięki temu zdobylibyśmy dwie rzeczy: zmniejszona zostałaby rola PSL i mielibyśmy większość potrzebną do obalenia prezydenckiego weta – wyjaśnia.
Wygląda więc na to, że alarm podniesiony przez Eugeniusza Kłopotka jest nieco przesadzony. Zwłaszcza jego teza, że kilku polityków z otoczenia premiera przeciwnych ludowcom zaczęło naciskać na Donalda Tuska, by pozbyć się PSL z rządu.
– Nie jest tajemnicą, że analizuje się ewentualne nowe rozdanie. Od kolegi z PO wiem, że grupa niechętna obecnej koalicji rozważa dwa scenariusze: przyspieszone wybory lub koalicję z SLD – mówił Kłopotek, który uważa, że krytyczne artykuły o Waldemarze Pawlaku to właśnie próba postawienia PSL pod ścianą i zmuszenia do wyjścia z rządu.
Czy w Platformie rzeczywiście rozważany jest taki wariant? Z arytmetycznego punktu widzenia mógłby nawet być dla niej korzystny. Ludowcy mają bowiem w Sejmie 31 posłów, a SLD – 42.
Politycy PO stanowczo jednak zaprzeczają, że wobec ludowców mają jakiekolwiek złe zamiary. A już na pewno nie chcą wyrzucać ich z rządu.
– Nie ma takich pomysłów – zapewnia „Rz” minister sportu Mirosław Drzewiecki.
To on – według sugestii Kłopotka – jest jedną z osób, które podszeptują Donaldowi Tuskowi zmianę koalicjanta. Pozostali to: wicepremier Grzegorz Schetyna i szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
– To karkołomna teza – dodaje Drzewiecki. – Akurat my mamy tylko jeden interes: sprawić, by z PSL współpracowało nam się jak najlepiej – minister sportu podkreśla, że to się udaje. – I to nawet lepiej, niż można się było spodziewać w momencie zawiązywania koalicji.
Wobec wypowiedzi Kłopotka dystansują się też inni politycy PSL. – Mówił wyłącznie we własnym imieniu. Absolutnie nie ma wśród nas odczucia, że ktoś dąży do rozbicia koalicji – mówi „Rz” Eugeniusz Grzeszczak, PSL-owski minister z Kancelarii Premiera, a zarazem jeden z najbliższych współpracowników Waldemara Pawlaka. Sam szef PSL dodaje, że poseł Kłopotek ma swój urok: – Ostro się wypowiada, ale czasem przerysowuje.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
SLD zaszkodziłby Platformie
dr Jarosław Flis, socjolog z UJ
Rz: Eugeniusz Kłopotek twierdzi, że w PO jest grupa polityków chcących rozbić koalicję. Myśli pan, że jest coś na rzeczy?
Jarosław Flis: Raczej nie. Choć nie wątpię, że w Platformie są tacy, którzy czują miętę raczej do SLD niż do ludowców. Sądzę jednak, że realnego planu odwracania koalicyjnych sojuszy nie ma. Dla PO byłoby to zbyt ryzykowne.
Myśli pan o głosach oburzenia, że PO brata się z komunistami?
Nie tylko. Z badań wynika, że w Polsce elektorat prawicowy to ok. 40 proc. Część tych wyborców głosuje dziś na PO. Mariażu z postkomunistami na pewno by jej nie wybaczyli. Flirt z lewicą mógłby się też okazać bardzo groźny dla jedności samej Platformy. Tak bliska współpraca z SLD mogłaby bowiem doprowadzić do napięcia na jej prawym skrzydle, a w konsekwencji być może nawet do rozłamu. Dlatego sądzę, że ani sam premier, ani jego otoczenie nie myślą o zrywaniu koalicji z PSL. Po prostu nie mają w tym żadnego interesu.
A Danuta Hübner na listach PO czy Włodzimierz Cimoszewicz delegowany przez rząd do Rady Europy to przypadek?
Tu nie chodzi o koalicję, ale o poszerzenie elektoratu przez pokazanie, jak słaby jest SLD.
Pana zdaniem poszerzenie koalicji o SLD mogłoby wchodzić w grę?
Trwałe poszerzenie koalicji raczej nie jest możliwe. To byłoby karkołomne. Bo gdyby dokooptować do koalicji SLD, to po co w niej PSL? Oczywiście jest argument odrzucania prezydenckiego weta. Tylko że to rozwiązanie nie byłoby korzystne ani dla PSL, ani dla SLD. Platforma mogłaby ich zacząć rozgrywać przeciw sobie.
—rozmawiał Karol Manys













