REKLAMA

"Rzeczpospolita" ustaliła

Fałszywka dla Karnowskiego

Izabela Kacprzak, Piotr Kubiak, Piotr Nisztor 24-09-2008, ostatnia aktualizacja 25-09-2008 13:30

Gdy wybuchła afera sopocka, w ratuszu spreparowano dokument, by chronić prezydenta miasta

Prokuratura ma dowody na to, że w sopockim magistracie spreparowano opinię miejskiego konserwatora zabytków – dowiedziała się "Rz". Dokument, będący wsparciem dla prezydenta Jacka Karnowskiego, powstał po wybuchu afery sopockiej i został antydatowany.

W jaki sposób fałszywka miała pomóc prezydentowi?

Karnowski został oskarżony o złożenie korupcyjnej propozycji przez sopockiego biznesmena Sławomira Julkego, który nagrał rozmowę na dyktafonie. Przedsiębiorca starał się o zgodę urzędu na nadbudowę kamienicy w centrum miasta. W ten sposób zyskałby pięć mieszkań, które mógłby wynająć. Podanie złożył w grudniu 2007 roku.

Za pomoc w uzyskaniu zgody Karnowski w rozmowie z Julkem, która miała miejsce 19 marca 2008 roku, zażądał dwóch mieszkań. Jednego dla siebie, drugiego dla projektanta ("Rz" ujawniła nagranie tej rozmowy 11 lipca).

Dwa dni po ujawnieniu nagrania kompromitującego Karnowskiego prezydent Sopotu oraz miejski konserwator zabytków dr Danuta Zasławska zapewniali publicznie, że Sławomir Julke otrzymał negatywną opinię dotyczącą rozbudowy kamienicy. Według nich została wydana pod koniec lutego, a więc trzy tygodnie przed rozmową Karnowskiego z biznesmenem. – Nadbudować tam niczego nie można. Jasno mówi o tym miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego – tak 17 lipca na łamach "GW" Zasławska tłumaczyła rzekomą odmowę. Zapewniała, że ustnie poinformowała o tej decyzji architektkę Sławomira Julkego.

Słowa Zasławskiej potwierdził Krzysztof Hueckel, naczelnik wydziału urbanistyki i architektury sopockiego urzędu.

Istnienie takiego dokumentu byłoby wygodne dla prezydenta Sopotu i dyskredytowało Sławomira Julkego. Bo jeśli biznesmen wiedział, że pozwolenia nie dostanie, po co nagrywał rozmowę z prezydentem? – Poinformowałem znajomego (Julkego – przyp. red.), że nie ma możliwości realizacji tej inwestycji. Z perspektywy czasu widzę, że rozmowa ze mną była przeprowadzona jedynie w celu wywarcia przeze mnie nacisku na urzędników, aby podjęli pozytywną decyzję w sprawie, która już wcześniej była zaopiniowana negatywnie – mówił po ujawnieniu afery Karnowski.

Okazuje się, że dokument, na który powoływał się prezydent Sopotu i jego podwładni, nigdy nie istniał. Prokuratura badająca korupcję ma dowody, że kilka dni po wybuchu afery miejscy urzędnicy spreparowali odmowną decyzję. W rzeczywistości dwa miesiące po rozmowie Julkego z Karnowskim Zasławska sporządziła pozytywną dla biznesmena opinię. Ciekawe, że Julke jej nie otrzymał.

Gdańskie Biuro ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej, która prowadzi śledztwo, potwierdza ustalenia "Rz". – Tak, badamy, czy doszło do poświadczania nieprawdy i składania fałszywych zeznań w tej sprawie – przyznaje naczelnik Zbigniew Niemczyk.

Inne śledztwa w Sopocie

Sprawę domniemanej korupcji prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego badają gdańskie Biuro ds. Przestęp- czości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej oraz CBA. Prokuratorzy prześwietlają także inne decyzje podległych Karnowskiemu urzędników, m.in. handel nieruchomościami, wydawanie koncesji na alkohol i budowę handlowousługowego Centrum Haffnera. Wszczęto ponownie dwa umorzone wcześniej postępowania – chodzi o sfałszowanie dokumentów przez urzędników i zakup siedmiu mieszkań przez magistrat za 800 tys. zł. Prokuratorzy, którzy je prowadzili, podjęli nieprawidłowe decyzje o umorzeniu bądź o odmowie wszczęcia. Po ujawnieniu korupcyjnego nagrania przez "Rz" Sławomir Julke został wyrzucony z PO. Karnowski, związany z Platformą od lat, sam z niej wystąpił. Pomorska PO szuka już nowego kandydata na prezydenta miasta. Jeśli zarzuty się potwierdzą, chce nakłonić Karnowskiego do dymisji.

i.k., pek, pn

O aferze sopockiej czytaj tutaj

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nie było chętnych do oceny BOR

Ponad 20 biegłych odmówiło pisania opinii dotyczącej działań Biura w kwietniu 2010 roku >>