Prawo
Ściąganie filmów to piractwo, a piractwo to kradzież
Ten, kto korzysta z utworu, wkracza w sferę cudzych praw podmiotowych, chyba że legitymuje się ważną podstawą prawną – pisze Oskar Tułodziecki, radca prawny, członek Komisji Prawa Autorskiego, partner kancelarii Hogan & Hartson
W artykule Sławomira Wikariaka oraz opinii pani dr Katarzyny Lasoty "Ściąganie MP3 bez kary" została wyrażona teza o zgodności z prawem ściągania z Internetu plików zawierających treści chronione prawem autorskim, niezależnie od tego, czy zostały umieszczone w sieci za zgodą twórcy czy bez zgody. Zdaniem autorów zachowania użytkowników Internetu, tj. ściąganie takich plików do pamięci ich komputerów, mieszczą się w zakresie dozwolonego użytku osobistego. Z tezą tą zamierzam polemizować.
Dozwolony użytek osobisty
Instytucja prawna dozwolonego użytku osobistego wywodzi się z konwencji berneńskiej. Również dyrektywa unijna w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym ujmuje użytek osobisty jako jedno z ograniczeń podmiotowego prawa autorskiego. Rzecz ciekawa, podczas gdy w polskim prawie dozwolony użytek prywatny odnosi się do wszelkich sposobów korzystania z utworów, to zgodnie ze wspomnianymi aktami prawa międzynarodowego instytucja ta odnosi się wyłącznie do prawa zwielokrotniania.
Majątkowe prawa autorskie mają charakter praw bezwzględnych, a dozwolony użytek osobisty wyznacza jedną z granic prawa wyłącznego przysługującego twórcy lub jego następcy prawnemu. W związku z tym zakres dozwolonego użytku osobistego powinien być wyznaczony w sposób jak najbardziej ścisły i nie może być przedmiotem wykładni rozszerzającej. Zgodnie z art. 23 ust. 1 ustawy o prawie autorskim (ustawa) „wolno bez zezwolenia twórcy nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego”. Przed wejściem w życie tej ustawy zakres dozwolonego użytku osobistego wyznaczony był wyłącznie dwoma przymiotnikami: musiał być on „własny” (a więc nieobejmujący osób postronnych) oraz „osobisty” (a więc nie np. zawodowy albo dokonywany w ramach organizacyjnych).
Niezamierzonym celem uzupełniania w obecnej ustawie tej definicji o nowe elementy stało się pewne rozszerzenie samego zakresu definiowanego pojęcia. Zgodnie z ust. 2 wskazanego przepisu w jego obecnym brzmieniu „zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego”.
Bez podstawy prawnej
Czy istotnie ściąganie plików zawierających prawnie chronione treści mieści się w tak zdefiniowanym zakresie dozwolonego użytku osobistego? W przeważającej większości przypadków na to pytanie trzeba udzielić odpowiedzi negatywnej.
Po pierwsze należy jednak uzupełnić zawartą w omawianym artykule argumentację przemawiającą za nielegalnością działań polegających na ściąganiu plików w środowisku P2P. Uzyskanie takich plików zawierających utrwaloną treść prawnie chronioną od innego członka anonimowej społeczności, której jedynym węzłem jest wspólna chęć pozyskiwania bezpłatnych egzemplarzy utworów muzycznych lub filmowych, nie daje się zakwalifikować jako działanie osób pozostających w kręgu stosunków towarzyskich.
Działanie w sieciach P2P będzie więc nielegalne nie tylko dlatego, że jednocześnie ze ściągnięciem pliku nastąpi jego udostępnienie. Jest niezgodne z prawem przede wszystkim dlatego, że stanowi skopiowanie cudzego utworu poza zakresem art. 23 ust. 2 ustawy, a więc bez podstawy prawnej.
Przesłanka legalności
Jak wynika z treści art. 23 ust. 1, przesłanką legalności dozwolonego użytku prywatnego jest korzystanie z utworów już rozpowszechnionych, przez co rozumie się utwory wcześniej udostępnione za zgodą twórcy (patrz: definicja zawarta art. 6 pkt 3). Cechy tej nie ma – ze względu na brak wymaganej zgody twórcy – wiele ściąganych przez internautów filmów „przedpremierowych” oraz rozpowszechnianych w sieci tłumaczeń dialogów w formie napisów filmowych. W tym aspekcie należy poddać zdecydowanej krytyce pogląd, jakoby osoba korzystająca z utworu nie była obowiązana do weryfikacji tego, czy utwór został już rozpowszechniony, gdyż nie obliguje jej do tego żaden przepis prawa.













