Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Społeczeństwo

Społeczeństwo

Internauci: czas na "Heyah Hitler"?

Wojciech Wybranowski 07-01-2013, ostatnia aktualizacja 07-01-2013 14:18


Skargi, protesty i konsumencki bojkot po kontrowersyjnej reklamie telefonii komórkowej Heyah

Tysiące internautów protestują przeciwko reklamie telefonii komórkowej Heyah, popularnej zwłaszcza wśród młodych abonentów. W reklamie pojawia się postać twórcy komunistycznego totalitaryzmu Włodzimierza  Lenina. Wodza komunistycznej rewolucji, do promocji jednej ze swoich marek wykorzystała Polska Telefonia Cyfrowa, właściciel takich marek jak: Heyah, Tak Tak i T-mobile. - To działanie nieetyczne i niemoralne. Odwoływanie się w naszym kraju tak boleśnie dotkniętym przez komunizm do postaci twórcy tego systemu może budzić u wielu osób pamiętających jeszcze zbrodnie komunizmu bardzo bolesne wspomnienia - ocenia dr. Ireneusz Siudem, psycholog społeczny.

Lenin pojawił się w reklamie pakietu "60 minut do wszystkich sieci" w Heyah. W spocie pokazywanym od 3 stycznia młody mężczyzna mówi do swojej partnerki "Masz zaczerwienione oko". Po czym z jej źrenicy wyskakuje wódz komunistycznej rewolucji i zapowiada, że wprowadzana oferta to prawdziwa rewolucja. "Dawajcie, nawijajcie, lajkujcie"- mówi reklamowy Lenin.

Z pomocą twórcy komunizmu reklamuje się też sieć Heyah w internecie i na specjalnych tablicach reklamowych. 
Wygląda jednak na to, że kontrowersyjna reklama odniosła odwrotny skutek. Tysiące internautów zaangażowało się w akcję bojkotu konsumenckiego produktów Heyah i Polskiej Telefonii Cyfrowej. 
Ponad dwa tysiące internautów włączyło się już w akcję "Goń z reklamy bolszewika".  Internauci piszą, że używanie wizerunku Lenina w kampanii reklamowej uważają za hańbiące, godzące w Polskę, naszą historię oraz rodziny ofiar Lenina. I przygotowują skargi do Rady Reklamy. - Użycie elementów tak jednoznacznie kojarzących się z zagładą dziesiątek milionów istnień ludzkich, agresją bolszewicką, a później radziecką na Polskę, zasługuje w mojej ocenie na najwyższe potępienie - mówi "Rz" Maciej Cudera, organizator akcji. Przypomina, że krótko przed Bitwą Warszawską Lenin zapowiadał, iż "z politycznego punktu widzenia jest arcyważne, aby dobić Polskę".
- Osobom odpowiedzialnym za tą kampanię zabrakło podstawowej wiedzy historycznej oraz przede wszystkim ludzkiej przyzwoitości - komentuje Cudera.

Blisko dwa tysiące osób przyciągnęła inna kampania dot. bojkotu sieci Heyah "Stop sowietyzacji. Bojkot Heyah za Lenina". Jej twórcy pytają "Kto będzie następny? Inny 'bohater' socjalistów - Adolf Hitler z uniesioną ręką i hasłem reklamowym Heyah Hitler?".

Na facebookowym profilu Heyah zamieszczono komentarz - "Jedynym celem reklamy jest poinformowanie Konsumentów o najnowszej ofercie sieci Heyah, dzięki której użytkownicy mogą otrzymać 60 minut do wszystkich za 1 złoty. Kampania została przygotowana w wyraźnie żartobliwy sposób i próby rozważania spotu inaczej niż jako nawiązanie do słowa 'rewolucja', nie są kierunkiem, w którym chcieliśmy iść".

- Ta reklama nadaje się tylko do kosza na śmieci. Rozumiem, kiedy próbują szokować impresjoniści, twórcy, ale w przypadku produktu czysto komercyjnego takie metody, próby pasożytowania  na obszarach wpisanych głęboko w kulturę czy dziedzictwo historyczne, a Lenin stał się ikoną bolszewizmu, są niedopuszczalne - komentuje prof. Maciej Mrozowski, medioznawca.

Czy w reklamie wszystko jest dopuszczalne? Czy w obszarze publicznym kraju dotkniętego dwoma totalitaryzmowi w reklamie powinni pojawiać się Lenin, Hitler czy Stalin?

Więcej w jutrzejszym wydaniu "Rzeczpospolitej"

Zobacz kontrowersyjną reklamę z Leninem:

Przeczytaj więcej o:  heyah , kampania , lenin , reklama

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Cezary Kaźmierczak dla "Rz": Rządowe elity nami gardzą

Dla nich jesteśmy chyba tylko po to, 
by nas „jeszcze bardziej okraść" – mówi prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. >>
common