REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Społeczeństwo

Społeczeństwo

Komar: wróg numer jeden

Korespondenci Rzeczpospolitej, Tomasz Nieśpiał 13-06-2010, ostatnia aktualizacja 13-06-2010 19:31
Meiszkańcy Sandomierza mówią, że takiej plagi komarów jeszcze nie było, nawet po poprzedniej powodzi
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa
Meiszkańcy Sandomierza mówią, że takiej plagi komarów jeszcze nie było, nawet po poprzedniej powodzi
Władze Szczecina na odkomarzanie wydadzą ponad 35 tys. zł
autor: Marcin Bielecki
źródło: Głos Szczeciński
Władze Szczecina na odkomarzanie wydadzą ponad 35 tys. zł

Cała Polska walczy z uciążliwymi owadami. Ale ta wojna nie jest tania, więc pomoc oferuje rząd

– Tereny zalewowe to naturalne siedliska komarów, dlatego należy wypowiedzieć im prawdziwą wojnę – nie ma wątpliwości Janusz Kowalski, prezes Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców Kazimierza Dolnego, które od lat próbuje uporać się z problemem uciążliwych owadów odstraszających turystów.

Niedawne dwukrotne przejście fali powodziowej przez okolice Kazimierza oraz wysoka temperatura spotęgowały ich aktywność w nadwiślańskim miasteczku. – Nie można spokojnie posiedzieć na świeżym powietrzu. W ostatnich dniach problem urósł do tego stopnia, że klienci, którzy znają specyfikę Kazimierza, zanim zarezerwują nocleg, pytają o komary – mówi Kowalski. – Promocja Kazimierza nie ma dzisiaj sensu. Faktyczną zachętą byłoby pokazanie miasta wolnego od komarów.

Jednak dla wielu mieszkańców Polski owady są problemem większym niż biznesowa kalkulacja. Na zalanych w wyniku powodzi terenach są po prostu nie do zniesienia. Uwielbiają atakować wieczorami, ale na podtopionych terenach przy upalnej pogodzie i wilgoci żerują na ludzkim ciele od rana do późnego wieczora. – Żar leje się z nieba, a my się ubieramy jak kosmonauci. Zamiast sprzątać domy, walczymy z komarami – mówią mieszkańcy zalanego dwukrotnie osiedla Wielowieś w Tarnobrzegu.

– Komarów jest tutaj od jasnej cholery. Nic się zrobić nie da – martwi się Czesław Kania, sołtys zalanego w wyniku powodzi Szczekarkowa w gminie Wilków. Mieszkańcy boją się, że kiedy woda opadnie i zacznie się wielkie sprzątanie, komary nie pozwolą na pracę. – Zarazków pełno będzie. Nie wiadomo, czy komary czegoś nie przeniosą – nie kryje obaw sołtys.

Miliony na opryski

Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, uspokaja, że komary w Polsce nie przenoszą chorób groźnych dla ludzi. – Zagrożenia epidemiologicznego nie ma. Jednak przy takiej pladze, z jaką teraz mamy do czynienia, mogą być szczególnie uciążliwe dla osób uczulonych na ich ukąszenia – zaznacza.

Natomiast Witold Frąckiewicz, lekarz dermatolog-wenerolog z Mielca, ostrzega, że wbrew pozorom groźne mogą być nawet drobne ukąszenia. – Bo człowiek ciągle się wtedy drapie i na skórze mogą pojawić się strupy, nadżerki, a nawet ropnie. To niesie ze sobą możliwość wystąpienia wtórnych infekcji – wyjaśnia.

Mieszkańcy prawobrzeżnego Sandomierza mówią, że takiej plagi komarów jeszcze nie było, nawet po powodzi w 2001 roku.

Władze miasta z plagą komarów walczą od kilku lat. W miejskim budżecie jest nawet stała pula pieniędzy na ten cel. W tym roku może być ich jednak za mało. – Nie sądziliśmy, że będzie ich aż tyle – wzdycha wiceburmistrz Sandomierza Marek Bronkowski. Władze miasta rozmawiają też z sąsiednimi gminami o wspólnej akcji opryskiwania z samolotów.

Mieszkańcom zalanych terenów pomaga MSWiA. W piątek na prośbę wojewody małopolskiego szef resortu Jerzy Miller przekazał 2 mln zł na walkę z insektami. – Dzięki tym pieniądzom poszkodowane gminy z województwa małopolskiego będą mogły zapewnić bezpieczeństwo sanitarne i przeprowadzić odkażanie terenów dotkniętych powodzią – tłumaczy Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.

Akcja oprysków lotniczych już tam ruszyła. O ekstrapieniądze na opryski wystąpili jeszcze wojewodowie świętokrzyski i podkarpacki. Premier Donald Tusk zapewnił w sobotę, że samorządy dotknięte plagą mogą liczyć na pomoc państwa. – Zdajemy sobie sprawę, jakie to jest męczące dla ludzi. Mogą być problemy o charakterze organizacyjnym, ale na pewno nie zabraknie pieniędzy – oświadczył.

Biolog tropi owada

Władze Wrocławia do problemu podeszły w sposób naukowy i systemowy. Sprawdza się "Wrocławski program kontroli komarów", zapoczątkowany tuż po powodzi w 1997 roku przez Wydział Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta i pracowników naukowych Uniwersytetu Wrocławskiego.

– Jego zadaniem jest ograniczanie komarów w środowisku i zminimalizowanie konieczności używania środków chemicznych do walki z nimi – wyjaśnia Irena Baraniecka z ratusza, która nadzoruje program.

Podstawa to śledzenie rozwoju komarów w wyznaczonych na terenie miasta 25 punktach kontrolnych. Biolodzy z uniwersytetu na podstawie obserwacji określają najlepsze okresy i metody do zastosowania biopreparatów. – Likwidacja stadiów wodnych komarów zapobiega ich przekształceniu w osobniki dojrzałe, których zwalczanie jest droższe, mniej skuteczne i nieobojętne dla środowiska – mówi Baraniecka.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Amerykanie chcą zabrać Oskara. "Mieliśmy się zgodzić"

Amerykańska Akademia Filmowa chce, by Stowarzyszenie Twórców Ludowych zaprzestało przyznawania "Ludowych Oskarów". Akademia wynajęła w Polsce kancelarię prawną >>