Siedem cudów polskiej natury
Tratwą przez góry
Cuda natury. Zwiedzić Polskę i nie spłynąć przełomem Dunajca to tak jak być w Egipcie i nie odbyć rejsu po Nilu. Spływ tratwą przez Pieniny należy bowiem – obok odwiedzin w Wieliczce, Krakowie czy Gdańsku – do kanonu atrakcji turystycznych naszego kraju
Symbolem przełomu Dunajca i całych Pienin jest widok z Sokolicy (747m n.p.m.) na rzekę z rosnącą wbrew grawitacji samotną sosenką na pierwszym planie. Można powiedzieć, że to obrazek banalny, a przecież jednak niezwykły! Ale równie pięknych miejsc jest w Pieninach znacznie więcej, chociażby wspaniały widok z Okrąglicy (982 m n.p.m.) – najwyższej z Trzech Koron, zwieńczonej platformą widokową – pod stopami turysty jest pół kilometra przestrzeni, a gdzieś tam w dole wstążka rzeki.Przełom ma jedną wielką zaletę – można go podziwiać, wędrując lub jadąc na rowerze wzdłuż brzegu (po słowackiej stronie) lub spływając tratwą. Miłośnicy mocnych wrażeń mogą zmierzyć się z rzeką, spływając kajakiem lub pontonem.
Latający mnich
„Idzie se Janicek popod zieleniny. Wszystkie góry kocho, najwięcyj Pieniny” – mówią słowa góralskiej przyśpiewki. Z żadnymi chyba górami nie wiąże się tyle legend, co z Pieninami. Jedna z nich głosi, że ujście Dunajcowi wyrąbał mieczem sam król Bolesław Chrobry. Inna powiada, że Pieniny wyrosły za uciekającą przed najazdem tatarskim królową Kingą, zagradzając drogę wrogom. Jeszcze inna prawi o niejakim Ferkowiczu, który ścigał króla węży, a ten, uciekając, wyorał swym gigantycznym cielskiem wąwóz i wytyczył w ten sposób drogę Dunajcowi.
Jest też opowieść o latającym mnichu – ponoć brat Cyprian przeleciał z Trzech Koron aż na Łysą Polanę w Tatrach w latającej machinie! Legenda legendą, ale mnich bardzo zasłużony dla Pienin istniał naprawdę! W 1756 r. przybył do kamedulskiego Czerwonego Klasztoru nad brzegiem Dunajca. Opisał prawie 300 pienińskich roślin. Jego zielnik można zobaczyć w Tatrzańskiej Łomnicy w muzeum TANAP (słowackiego Tatranskego Narodnego Parku).
Skarby przełomu
Pamiątką działalności mnicha jest niepozorna, acz wyjątkowa roślinka zwana mniszkiem pienińskim. Chociaż przypomina powszechnie występujący mlecz, jest endemitem, czyli gatunkiem nigdzie poza Pieninami niewystępującym. W latach 70. ubiegłego wieku ulewne deszcze spowodowały oberwanie się skały, którą porastały jedyne znane przyrodnikom mniszki pienińskie. Od tej katastrofy nikt mniszka nie widział. Został wpisany do czerwonej księgi jako roślina wymarła. Dopiero po ponad 20 latach roślinka została ponownie odkryta na urwistej skale w sąsiedztwie Trzech Koron.
Wiosenna wycieczka w Pieniny pozwoli nam dostrzec inny niezwykły kwiat: reliktową chryzantemę zwaną złocieniem Zawadzkiego, która przetrwała z czasów, gdy kilka tysięcy lat temu nad Dunajcem panował klimat subpolarny. Inne chryzantemy Zawadzkiego można zobaczyć dopiero setki kilometrów od Pienin – w okolicach rosyjskiego Kurska.
Z Czarnego i Białego
Powstanie przełomu Dunajca jest przedmiotem sporów naukowych. Z różnych teorii tłumaczących powstanie tego cudu natury dwie są najbardziej prawdopodobne. Pierwsza to teoria antecedencji, według której Dunajec wgryzał się w skały w miarę jak, wskutek ruchów tektonicznych, podnosiły się Pieniny. Druga teoria zwana epiegentyczną zakłada, że pierwotnie rzeka płynęła, silnie meandrując po miękkich utworach przykrywających Pieniny, tworząc głębokie koryto. A z czasem, wcinając się coraz głębiej, dotarła do twardych skał. A że nie mogła już zmienić biegu, wyżłobiła sobie miejsce w twardych skałach.
Dunajec, któremu Pieniny zawdzięczają swoją malowniczość, powstaje z połączenia Białego i Czarnego Dunajca pod Nowym Targiem. Po przebyciu 247 km wpada do Wisły naprzeciw Opatowca.
Najpiękniejszy przełomowy odcinek w Pienińskim Parku Narodowym ma tylko 20 km długości, ale miejscami aż 12 metrów głębokości!
Przegrody na rzece
Górale pienińscy z okolic Szczawnicy i Krościenka nad Dunajcem już w XIX w. zajmowali się flisactwem. Tyle że spławiali wówczas drewno i towary do Korczyna, Szczucina nad Wisłą, a bywało, że i do Gdańska.
Gdy Dunajec przegrodzono zaporami w Rożnowie i Czchowie, a w 1954 r. utworzono Pieniński Park Narodowy, spław drewna rzeką stał się niemożliwy. Flisakom zostało tylko wożenie turystów.















