Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nieruchomoœci

Dom stanie bez pozwolenia na budowę

Olgierd Dziekoński, wiceminister infrastruktury
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
O tym, w jaki sposób Ministerstwo Infrastruktury zamierza uproœcić formalnoœci budowlane, rozmawiamy z Olgierdem Dziekońskim, wiceministrem infrastruktury
RZ: Obecnie inwestor, zanim zacznie budować, musi przejœć czasochłonny i kosztowny proces załatwiania formalnoœci. Kolejne rzšdy starały się to zmienić, ale żadnemu się nie powiodło. Czy sšdzi pan, że tym razem się uda? Olgierd Dziekoński: Zobaczymy. Poprzednie propozycje zmian były wycinkowe, bo dotyczyły pojedynczych ustaw. Tymczasem proces inwestycyjny jest uregulowany w wielu aktach prawnych, jeżeli więc chce się go usprawnić, trzeba dokonać zmian kompleksowych, i to za jednym zamachem. Ministerstwo stara się to zrobić. Akcent kładziemy na dwie najważniejsze ustawy: Prawo budowlane oraz o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Te dwa akty chcemy zmodyfikować najbardziej. Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego, który ma zamiar wybudować dom jednorodzinny o powierzchni 200 mkw. i musi biegać po urzędach?
Nie będzie musiał starać się o pozwolenie na budowę. Przyjdzie do starosty lub do gminy i jš zarejestruje. Bo rejestracjš budowy oraz formalnoœci końcowych zajmš się nie tylko w starostwa, ale także gminy, które podpiszš z nimi umowę. To nic nowego, było tak jeszcze przed kilku laty i chcemy do tego powrócić. Wracajšc do naszego Kowalskiego. Żeby zarejestrować budowę, będzie musiał oczywiœcie złożyć komplet niezbędnych dokumentów, to jest: projekt budowlany, oœwiadczenie projektanta i osoby sprawdzajšcej o kompletnoœci i zgodnoœci projektu z przepisami, w tym dotyczšcych warunków technicznych, oœwiadczenie o prawie do dysponowania gruntem oraz zgodę urbanistycznš. Potem musi poczekać. Jak długo? Dużo krócej niż obecnie, bo tylko 30 dni. Starosta lub wójt (burmistrz, prezydent miasta) zarejestruje (lub nie) w tym czasie jego zamierzenie inwestycyjne w postaci budowy domu. Teraz na wydanie pozwolenia na budowę czeka się 65 dni, czasami nawet dłużej. Dzisiaj starosta może zawiesić prowadzenie postępowania, w ministerialnej propozycji takiej opcji nie ma. Organ rejestrujšcy może najwyżej przedłużyć postępowanie o siedem dni, dajšc inwestorowi czas na uzupełnienie dokumentów. I to wszystko. Czyli nie będzie to nic nowego, tylko trochę inaczej się nazywa. Już dzisiaj przecież można zgłaszać zamiar budowy nieskomplikowanych obiektów lub wykonanie niektórych robót budowlanych. Podobieństwo istnieje, ale to nie to samo. Obecnie starosta może zgłosić sprzeciw i nałożyć na inwestora obowišzek uzyskania pozwolenia na budowę. W nowym systemie nie będzie to możliwe. Krótka piłka: albo zarejestruje, albo nie. Ale dużo też pewnie będzie zależało od tego, czy działka Kowalskiego znajduje się na terenie objętym planem czy na takim, dla którego tego planu nie ma Oczywiœcie różnice będš, ale i tu proponujemy spore zmiany, które skrócš czas oczekiwania. Przede wszystkim Kowalskiemu nikt nie zarejestruje budowy, jeżeli nie będzie położona na terenie objętym tzw. obszarem urbanizacji. Gminy majš go wyznaczać w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Na szczęœcie, żeby wyznaczyć teren urbanizacji, gmina nie będzie musiała zaraz zmieniać studium, co jest kosztowne i czasochłonne. Wystarczy, że podejmie uchwałę w sprawie jego wyznaczenia. Jeżeli planowany dom znajdzie się w granicach terenu urbanizacji, Kowalski musi jeszcze uzyskać zgodę urbanistycznš. Sprawa będzie prosta, gdy działka leży na terenie objętym miejscowym planem. Wówczas takš zgodę będzie stanowiło zaœwiadczenie o zgodnoœci inwestycji z planem. Może oczywiœcie być i tak, że planu nie będzie. Wtedy Kowalski będzie musiał dokonać w gminie zgłoszenia urbanistycznego. W tym wypadku nie wystarczy prosta rejestracja. Wójt (burmistrz, prezydent) wyda decyzję zatwierdzajšcš zgodę urbanistycznš. Pod warunkiem oczywiœcie, że nasz Kowalski spełni warunki z ustawy o planowaniu przestrzennym. Wœród nich jest m.in. dostęp do drogi publicznej, uzbrojenie działki, a jeżeli go nie ma, potrzebna będzie umowa przedwstępna z dostawcami mediów, że zapewniš je działce. Odnoszę wrażenie, że nasz Kowalski, zanim zarejestruje swojš budowę, kompletnie pogubi się na etapie załatwiania formalnoœci urbanistycznych. Proszę się nie bać, to tylko tak brzmi. Wydawanie decyzji potwierdzajšcej urbanistycznej będzie prostsze i szybsze niż obecne ustalenie warunków zabudowy. Jak rozumiem, zniknie powszechnie krytykowana zasada dobrego sšsiedztwa oznaczajšca w dużym uproszczeniu, że planowany dom musi nawišzywać do sšsiedniej zabudowy. Tak. Nie oznacza to, że zapanuje pełna dowolnoœć i np. wœród bloków zacznš wyrastać znienacka domy jednorodzinne. Każda gmina będzie mogła opracować parametry urbanistyczne dla terenów pozbawionych planów, w których okreœli ogólne warunki zabudowy na danym terenie. Jeœli tego nie zrobi, wyręczy jš minister infrastruktury. Opracuje parametry krajowe obowišzujšce tam, gdzie gmina nie uchwaliła swoich. Poza tym przeciętny Kowalski, który zechce zarejestrować budowę, będzie musiał dostarczyć nie tylko decyzję zatwierdzajšcš zgodę urbanistycznš, ale i kartę zgodnoœci planowanej budowy z tš decyzjš. Takš kartę przygotuje mu projektant. Ma ona mieć charakter informacji publicznej i gmina opublikuje jš w biuletynie informacji publicznej na swojej stronie internetowej, a Kowalski będzie musiał powiesić jš na tablicy budowy. Każdy, przechodzšcy tamtędy będzie mógł jš obejrzeć. Zawsze jednak może dochodzić do przekroczenia 30-dniowego terminu rejestracji formalnoœci zwišzanych z rozpoczęciem i zakończeniem budowy. Co wtedy? Będš kary. Takie same, jakie w tej chwili płaci starosta za przekroczenie terminu na wydanie pozwolenia na budowę. Zapłacš je urzędy, które przekroczš termin wydania zgody urbanistycznej lub nie zarejestrujš w terminie budowy lub jej zakończenia. Kara wyniesie 500 zł za każdy dzień zwłoki. Płaci się jš do kasy wojewody. A co jeżeli się okaże, że nasz Kowalski planuje postawić dom zbyt blisko sšsiadów? Nikt nie zarejestruje mu budowy, bo narusza przepisy. W tej chwili jeżeli starosta dojdzie do wniosku, że sšsiednia działka znajduje się w obszarze oddziaływania obiektu, który ma powstać, daje sšsiadom prawo uczestniczenia na prawach strony w postępowaniu o pozwolenie na budowę. Mogš oni wyrazić swoje zdanie na temat tego, co powstanie. W propozycji ministerialnej sšsiedzi nie majš już nic do powiedzenia. To nieprawda, majš. Ale nie na etapie rejestrowania budowy, tylko na wczeœniejszym, kiedy dochodzi do lokalizacji inwestycji. Ale, skoro większoœć formalnoœci budowlanych będzie się sprowadzać do rejestracji, może dojœć do różnego typu nieprawidłowoœci. Jeżeli Kowalski oszuka, poniesie odpowiedzialnoœć karnš, podobnie jak projektant i sprawdzajšcy projekt. Będzie im groziła dodatkowo odpowiedzialnoœć zawodowa. Mogš nawet stracić prawo do wykonywania zawodu. Oceni to nadzór budowlany. Sprawdzi między innymi, czy jego budowany dom w sposób istotny narusza zasady ładu przestrzennego, warunki techniczne budynków albo inne przepisy. Jeżeli tak, będzie miał prawo wezwać Kowalskiego do usunięcia naruszeń, wyznaczajšc mu jednoczeœnie na to termin. To będzie taka żółta kartka, ostrzeżenie. Dopiero, jeœli to nie poskutkuje, nadzór ma prawo wstrzymać budowę. Oczywiœcie od tej zasady będš wyjštki. Gdy zaistnieje bezpoœrednie zagrożenie życia, wstrzyma budowę natychmiast. I co ważniejsze, nadzór ustali także, czy uchybienia sš rezultatem nieprawidłowo wydanego oœwiadczenia projektanta, czy to kierownik budowy przekroczył swoje uprawnienia. Jeżeli dojdzie do wniosku, że tak właœnie się stało, skieruje wobec tych osób sprawę do postępowania dyscyplinarnego. Oczywiœcie może też się zdarzyć, że osoba trzecia uzna, że poniosła wymierne straty. Wtedy w drodze powództwa cywilnego może żšdać odszkodowania w sšdzie. Taka zmiana przysporzy powiatowemu nadzorowi budowlanemu pracy, tymczasem nie od dziœ wiadomo, że brakuje w nadzorze ludzi i œrodków. Z tego powodu w ocenie skutków nowej regulacji wskazujemy, że konieczne jest zwiększenie zatrudnienia w powiatowym nadzorze budowlanym. Szacujemy, że będzie to kosztowało 120 mln zł. Nie jest to duży wydatek dla budżetu państwa. I trzeba ten wydatek ponieœć, jeżeli chcemy mieć gwarancję, że domy sš budowane zgodnie z przepisami i nie zagrażajš naszemu życiu i zdrowiu. W tej chwili nadzór budowany zajmuje się nie tylko kontrolš, ale także formalnoœciami kończšcymi budowę. Czy dalej będš to robić? Nie. To już będzie domena starostw i gmin. Jest to logiczne, że u tego, kto rejestruje budowę, powinniœmy załatwić także końcowe formalnoœci. I tu także planujemy uproszczenia. Zniknš m.in. dzisiejsze pozwolenia na użytkowanie. Końcowe formalnoœci także będš mieć formę rejestracji. Nasz Kowalski zaniesie wymagane dokumenty, następnie starosta lub gmina sprawdzi, czy sš kompletne i, tak jak w wypadku rozpoczęcia budowy, albo je zarejestruje, albo odmówi. Niezbędne będš zaœ oœwiadczenia: projektanta, że dom został wybudowany zgodnie z projektem i posiada niezbędne podłšczenia instalacji doprowadzajšcych media oraz dostęp do drogi publicznej; wykonawcy i kierownika budowy, że dom spełnia wymagania i standardy techniczne. Na końcowš rejestrację starosta (albo gmina) ma 30 dni. Potem Kowalski będzie mógł się wprowadzać i wieszać w oknach firanki.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL