Polityka
Już wiadomo, skąd prezydent dowiedział się o satelicie
Prezydent Lech Kaczyński potwierdził, że szef BBN przekazał mu w piątek informację o awarii amerykańskiego satelity, którą otrzymał od ministra obrony. Dodał jednak, że już dwie godziny wcześniej taką wiadomość miał od ministra w swojej kancelarii. W ten sposób potwierdził relacje obu swych współpracowników, Władysława Stasiaka i Michała Kamińskiego.
- Wczoraj pan minister Stasiak przekazał mi informację natychmiast po tym, jak ją otrzymał od ministra Klicha, z tym że już dwie godziny wcześniej znałem ją od ministra Kamińskiego - powiedział.
- Powiedziałem prezydentowi o satelicie, bo rozniosłoby mnie wewnętrznie - mówi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak, który przyznaje, że o sprawie dowiedział się od szefa MON.
Wczoraj minister Klich zapewnił: "Po tym [gdy dowiedziałem się o sprawie] zacząłem kontaktować się z kim trzeba, tzn. z ministrem spraw wewnętrznych i administracji, z panem premierem oraz próbowałem się połączyć bezpośrednio z panem prezydentem. Niestety, telefon nie odpowiadał. W związku z tym wykręciłem telefon do pana ministra Stasiaka i przekazałem mu telefonicznie wszystkie informacje, jakie wówczas posiadałem z prośbą o przekazanie prezydentowi].
Minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński stwierdził zaś, że Lech Kaczyński dowiedział się o satelicie od niego, a on sam - z Internetu.















