REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Polityka

Polityka

Friszke manipuluje aktami

Małgorzata Subotić 17-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 03:43
Antoni Macierewicz
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz krytykuje autora “Anatomii buntu” za pomijanie źródeł niekorzystnych dla Adama Michnika

Co panu tak się się nie spodobało, co pana dotknęło w książce Andrzeja Friszke, o Marcu 68 w teczkach SB, że zdecydował się pan podać historyka do sądu?

Antoni Macierewicz, były opozycjonista, poseł PiS: Ta książka jest zbudowana według klucza politycznego i oparta na całkowicie fałszywych założeniach. Ale do sądu podaję Friszkego nie za interpretacje czy założenia, ale za kłamstwa.

Na czym ten klucz miałby polegać?

Źródła dobierane są tak, aby w złym świetle przedstawić ludzi, którzy są przeciwnikami politycznymi Adama Michnika, a w dobrym świetle zaprezentować jego sprzymierzeńców, bez względu na materiały IPN. Ta książka jest dowodem na demoralizację historyka Friszke. Nie wolno świadomie ukrywać znanych sobie źródeł tylko dlatego, że ukazują nielubianą przez historyka prawdę. A on tak robi.

Ale przecież jest to książka historyczno-publicystyczna, a właściwe historyczna.

Rzecz w tym, że jest ona przedstawiana jako książka historyczna, a to po prostu tendencyjna publicystyka polityczna.

Prof. Friszke operował dokumentami z archiwów IPN.

Słowo operował jest dobrym słowem w tym przypadku. Tak operował materiałami dotyczącymi Michnika, że nie napisał o nich, jeśli świadczyły np. o Michniku negatywnie. Friszke przywołuje tylko te, które świadczą o nim pozytywnie. Podobnie jest w przypadku wielu innych osób. Jest to zachowanie karygodne, tak robić żaden historyk nie może.

Sądzę, że nie jest to pierwsza publikacja, z której wymową, tezami, pan się nie zgadza. I za każdym razem chodzi pan wtedy do sądu?

Nie. Ale w tym przypadku pan Friszke raczył napisać, że obciążyłem jednego z moich kolegów podczas przesłuchania. Mimo że było akurat odwrotnie, to ja zostałem obciążony.

Nie chce pan mówić o szczegółach, więc ja powiem: chodzi o Wojciecha Onyszkiewicza. Który zresztą po publikacji oświadczył, że jeśli ktoś zawinił podczas tych przesłuchań, to on, a nie pan.

Obaj słusznie uważaliśmy, że trzeba przede wszystkim ukryć nasz udział w organizowaniu tzw. chińskiego powielacza i straży studenckiej. I to nam się w pełni udało. Sprawa ulotek była znana SB z donosu agentki, która o tym wiedziała.

W najnowszej „Polityce” Friszke podtrzymuje swoją tezę. Że w żadnym razie nie pomylił się w pana sprawie.

To jest oszustwo z jego strony. Dokumenty w pełni potwierdzają to, co Wojciech Onyszkiewicz napisał. Sprawa znajdzie się w sądzie.

To o co chodzi?

Sprawa Friszkego pokazuje, do czego zdolni są nieuczciwi historycy chcący za wszelką cenę zakłamać obraz przeszłości. To dlatego ludzie tacy jak Friszke atakują IPN i prof. Janusza Kurtykę. Dzisiaj nie mają swobody manipulacji aktami i można się bronić. Gdy zmienią ustawę i władzę tam przejmą urzędnicy mianowani przez koalicję rządząca i historycy tacy jak Friszke, będzie można swobodnie głosić absurdalną tezę, jaką chce udowodnić w swojej książce, że to byli komuniści stworzyli polska opozycję. Bo takiej tezie służą kłamstwa w książce pana Friszke.

Bo co?

Bo pokazuje zakłamanie tych ludzi. A także absolutną ich niefachowość jako historyków.

Czy nie ma pan sobie w tej historii, którą opisuje Friszke, nic do zarzucenia? Co to była za agentka z ZMS (Związek Młodzieży Socjalistycznej), która pana, mówiąc kolokwialnie, wkopała?

To była moja bliska znajoma.

Chyba w młodości był pan mało ostrożny?

Ostrożny byłem zawsze.

Jeśli zadawał się pan z agentką SB, to chyba nie bardzo?

Gdyby agenci UB i SB mieli to napisane na czole, to nie byłoby olbrzymiej liczby tragedii, jakie się zdarzyły w ostatnich 70 latach. Problem polega na tym, że dzisiaj wielu ludzi wie, kto był lub jest agentem, a mimo to się z nimi zadaje.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kaczyński liczy na naukowców i zapowiada sensację

Prezes PiS Jarosław Kaczyński liczy na aktywizację polskiego środowiska naukowego w sprawie badania katastrofy smoleńskiej >>