Polityka
Śpiewająca Platforma i mała wojna
Koncert PO: zbożny cel, polityczna burza i fala żartów. Wymyśliła go posłanka PO Magdalena Kochan. Czy Sebastian Karpiniuk zaśpiewa „Baśkę”?
Koncert wymyśliła posłanka PO Magdalena Kochan. – Chodziło o to, żeby na mikołajki zorganizować akcję, z której dochód pozwoliłby na zakup laptopów dla dzieci ze szczecińskiego szpitala klinicznego – mówi „Rz” posłanka. – Postawiliśmy na koncert z udziałem polityków. To przecież fajny pomysł.
Ale fajny pomysł na zbożny cel wywołał w Szczecinie awanturę. W Internecie zaroiło się od ironicznych uwag w stylu „PO opowiadała bajki, teraz będzie śpiewać” czy „powinni zaśpiewać szanty dla stoczniowców albo „Kocham cię jak Irlandiꔄ.
– Jak pan mi tak mówi o tych wszystkich złośliwych komentarzach, to mi się tej imprezy od razu odechciewa – mówi poseł Sebastian Karpiniuk, p. o. szefa zachodniopomorskiej PO. – Zupełnie tego nie rozumiem.
Sami swoi dla samych swoich?
Awantura zaczęła się, gdy lokalne media poinformowały o kulisach koncertu. Okazało się, że zachodniopomorska PO do występów zaprosiła jedynie luminarzy tej partii.
– To jawny, partyjniacki lans pod pretekstem akcji charytatywnej – krytykuje Małgorzata Jacyna-Witt, radna wojewódzka PiS. – A występujących na scenie VIP-ów z Platformy będą oglądać zależni od nich szeregowi działacze PO. Bo co, nie kupią biletów?
Bartosz Arłukowicz, poseł SLD, wiceszef sejmowej komisji hazardowej: – Trzeba umieć odróżnić działalność społeczną od marketingu politycznego, żeby nie powiedzieć teatrzyku politycznego.
Arłukowicz podkreśla, że organizował w życiu wiele akcji charytatywnych, ale zawsze brali w tym udział ludzie z różnych środowisk, od lewa do prawa. – Lecz wtedy prawdziwym celem tych akcji było zbieranie pieniędzy.
Dlaczego PO nie zaprosiła do koncertu kolegów i koleżanek z innych partii? – Bo to impreza Platformy – tłumaczy Magdalena Kochan. – Członkowie innych partii mogą nas wspomóc, kupując bilet i zasiadając na widowni.
Kłopoty w kasie
Oliwy do ognia dolała sprawa wynajmu sali na imprezę. Początkowo Teatr Polski w Szczecinie miał ją użyczyć PO za darmo. Po fali krytyki ostatecznie stanęło na tym, że koszty (4 tys. zł) Platforma pokryje z kasy partyjnej. – Nie musieliśmy, bo teatr nie pobiera opłat przy imprezach charytatywnych, ale postanowiliśmy zapłacić, żeby przeciąć spekulacje – podkreśla Kochan.
Żeby bilans się zgadzał, PO podniosła cenę biletów na koncert z 30 do 60 zł. Radna Małgorzata Jacyna-Witt poświęciła tej kwestii jeden z wpisów na swoim blogu. Zaproponowała koleżankom i kolegom z PO, by na finał koncertu zaśpiewali „My jesteśmy tanie dranie” i stwierdziła, że z jej wyliczeń wynika, iż rzeczywisty koszt imprezy będzie większy od kwoty, którą ma ona przynieść.
Magdalena Kochan ripostuje: – To nieprawda. Z koncertu (teatr ma 300 miejsc) uzyskamy sporo pieniędzy. Kupimy dużo laptopów dla dzieci.
Sebastian Karpiniuk uważa, że złośliwe uwagi wynikają z czystej zawiści politycznych konkurentów. – Gdyby koncert wymyśliła pani Jacyna-Witt albo pan Arłukowicz, to nie byłoby problemu, prawda? Ale jakoś nie wymyślili, choć nikt nie zabraniał.
Za żadne skarby nie powiem, co zaprezentuje Sławomir Nitras. To niespodzianka
Były szef komisji naciskowej zaprzeczył też, że PO chodzi o autopromocję. – Owszem, chcieliśmy pokazać, że mamy też inną, także milszą, wyluzowaną twarz, ale to przy okazji. Tylko przy okazji! – podkreśla Karpiniuk. – A naszym krytykom radzę, żeby się tak nie spinali, bo im kiedyś w końcu coś puści.
Śpiewa, tańczy, recytuje
Jak ustaliła „Rz”, lista wykonawców niedzielnego koncertu w Teatrze Polskim w Szczecinie zawiera kwiat lokalnej Platformy. Milszą twarz pokaże 17 wykonawców. Wystąpią parlamentarzyści, marszałkowie, prezydenci i burmistrzowie miast oraz wójtowie gmin z regionu – wszyscy należący do PO lub z PO związani.
Co zaśpiewają? Z ustaleń „Rz” wynika, że poseł Stanisław Gawłowski, wiceminister ochrony środowiska, będzie recytował (podobno także tańczył), a Władysław Husejko, marszałek województwa zachodniopomorskiego, chce grać na akordeonie. Jego zastępca, wicemarszałek Witold Jabłoński, szykuje się ponoć do wykonania „O sole mio”, a Olgierd Geblewicz, przewodniczący sejmiku wojewódzkiego, planuje wykonanie „Wonderful World”.













