REKLAMA

Analiza "Rz"

Wczorajsze zeznania to kłopot dla Donalda Tuska

msz, Piotr Gursztyn 21-01-2010, ostatnia aktualizacja 21-01-2010 01:26

Słowa podwładnego premiera mocno zaszkodziły strategii PO polegającej na zarzucaniu kłamstw Kamińskiemu

– Z moich informacji wynika, że nie jest to osoba, która podejmuje decyzje istotne dla państwa – mówił we wtorek o Jacku Cichockim w czasie przesłuchania przed komisją śledczą Mariusz Kamiński.

Te słowa wywołały złośliwe uśmieszki na twarzach niektórych śledczych i obecnych przy tym dziennikarzy. Wczorajsze zeznania samego Ciochockiego potwierdziły, że ocena Kamińskiego to coś więcej niż złośliwość. Istotnie, Cichocki, mimo że pełni formalnie ważną funkcję sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych, nie był informowany o wielu istotnych sprawach. Jak wynika z jego słów, dowiadywał się o nich długo po fakcie, często z doniesień prasowych. Nie wiedział np. o spotkaniu 30 lipca 2009 r., na którym według Michała Boniego miała zapaść decyzja o pisaniu całkowicie nowej ustawy hazardowej.

O udziale Grzegorza Schetyny w spotkaniu 19 sierpnia premiera Tuska z Mirosławem Drzewieckim dowiedział się z mediów. Co ciekawe, mimo tego braku wiedzy to właśnie Cichocki był autorem kalendarium będącego oficjalną wykładnią rządowej wersji przebiegu wydarzeń.

Nie znaczy to, że przesłuchanie Cichockiego nic nie wniosło. Wygłosił on kilka ważnych deklaracji. Ku radości posłów opozycji swoją nieświadomością udowodnił, że niezbędne jest przesłuchanie samego premiera. Oraz to, że merytorycznie nie ma sensu ewentualna konfrontacja Cichockiego z Mariuszem Kamińskim, bowiem nie wyjaśni ona wielu podstawowych rozbieżności.

Cichocki udowodnił, że niezbędne będzie przesłuchanie samego premiera

Dzięki wczorajszemu przesłuchaniu widać, że sens ma jedynie konfrontowanie byłego szefa CBA z premierem Donaldem Tuskiem.

Po zeznaniach Cichockiego nie da się już uciec od kwestii domniemanego przecieku z Kancelarii Premiera. Zresztą posłowie opozycji uznali, że to najbardziej obiecujący wątek. Jacek Cichocki mocno zaprzeczył, że sam był źródłem przecieku. Jednocześnie przyznał, że w świetle materiałów CBA musiało coś takiego nastąpić. Niemiło tym zaskoczył posłów z Platformy, którzy wcześniej zwalczali przedstawioną przez CBA wersję, według której ich śledztwo spalił przeciek z Kancelarii Premiera.

Cichocki pomieszał szyki śledczym z PO jeszcze w dwóch innych miejscach. Unieważnił de facto linię ich argumentacji, według której Kamiński 14 sierpnia okłamał premiera, mówiąc, że dopłaty zniknęły z projektu ustawy hazardowej. Cichocki stwierdził, że na tamtym spotkaniu kwestia aktualnego statusu dopłat była omówiona dość marginalnie. Ku nieprzyjemnemu zaskoczeniu posła Jarosława Urbaniaka (PO) podwładny premiera, opisując przebieg rozmowy Tuska z Kamińskim, niemal powtórzył słowa tego ostatniego: że szef CBA przyszedł do premiera, bo „źle się działo w państwie polskim”.

A wbrew nadziejom innego śledczego Platformy, Sławomira Neumanna, Cichocki stwierdził, że Kamiński nie deklarował 14 sierpnia zakończenia operacji przez CBA, lecz jedynie, iż „wykonało swoją pracę”. Oba stwierdzenia podważają tezę posłów PO o zastawieniu pułapki na premiera przez Mariusza Kamińskiego.

Śledczy Platformy mogą być natomiast zadowoleni z chwili, w której Cichocki doszedł do sprawy niezgłoszenia we wrześniu ubiegłego roku zawiadomienia o przestępstwie wycieku informacji o działaniach CBA. Tu Cichocki skutecznie obronił premiera przed zarzutem zaniechania. Przypomniał bowiem, że taki obowiązek ciążył wówczas na CBA jako na pierwszej instytucji, która miała wiedzę o aferze.

Przez całe przesłuchanie widać było, że Jacek Cichocki waży każde słowo. Dlaczego? Wyjaśnił to w jednym ze starć ze Zbigniewem Wassermannem, gdy jasno stwierdził, że każde użyte sformułowanie będzie miało znaczenie procesowe. Stąd formułował zdania z wieloma zastrzeżeniami, odpowiedzi poprzedzał długimi wstępami. Krótkich odpowiedzi „tak” lub „nie” udzielał dopiero mocno przyciśnięty przez śledczych Lub gdy dotyczyło to spraw tak gardłowych jak przeciek. Wtedy było widać wyraźnie, że Cichocki – lojalny wobec swych przełożonych – nie chce brać na siebie grzechów, które mógł popełnić ktoś inny.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Półmetek rządu Viktora Orbána

Instytucje międzynarodowe pomogą uratować finanse Węgier tylko za cenę rezygnacji z niezależnej polityki >>