REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Historia

Historia

IPN zażąda zwrotu akt od Wałęsy

Cezary Gmyz 26-06-2008, ostatnia aktualizacja 26-06-2008 10:15

Instytut zwróci się o wydanie materiałów SB dotyczących m.in. obecnego prezydenta – ustaliła „Rz”

Prezes Janusz Kurtyka jest poza instytutem. Nie mogę więc potwierdzić tej informacji – mówi „Rz” rzecznik IPN Andrzej Arseniuk.

Jednak jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Instytut Pamięci Narodowej zażąda od byłego prezydenta zwrotu dokumentów. Ma to związek z książką Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Udowadniają w niej, że Wałęsie jako urzędującemu prezydentowi udostępniono dokumenty. Części z nich do tej pory nie oddał. Wśród nich był tzw. zbiór Jerzego Frączkowskiego, byłego szefa Wydziału Studiów SB w Gdańsku. UOP 5 marca 1993 roku przeprowadził u niego rewizję pod pretekstem poszukiwania materiałów promieniotwórczych. Odnaleziono zmikrofilmowane akta dotyczące Lecha Wałęsy, Lecha Kaczyńskiego, Jacka Merkla, Bogdana Borusewicza i Bogdana Lisa. Dokumenty powinny trafić do prokuratury, która prowadziła sprawę związaną z rewizją. Ale nigdy tam nie dotarły. Ich wydania odmówił ówczesny szef MSW Andrzej Milczanowski. W kwietniu 1994 r. ponad dwa tysiące stron dokumentów na mikrofilmach trafiło do prezydenta Wałęsy. Zachowała się na ten temat notatka oficera UOP. „Przekazałem je Prezydentowi Wałęsie, sporządzając na tę okoliczność stosowną notatkę. Nie otrzymałem od Prezydenta żadnego potwierdzenia lub pokwitowania odbioru jacketów” – raportował funkcjonariusz.

Szefostwo instytutu na podstawie ustawy o IPN ma obowiązek zwrócić się do Wałęsy o zwrot tych mikrofilmów. Historycy IPN w swojej książce dowodzą też, że to niejedyne materiały, których Wałęsa nie zwrócił. Chodzi o 21-stronicowy dokument dotyczący sprawy operacyjnego rozpracowania kryptonim „Bolek”, który Lech Wałęsa rozdawał dziennikarzom w czasie kampanii wyborczej w 2002 roku. Kolportował go na dowód, że kryptonim „Bolek” nie był pseudonimem agenta, ale kryptonimem operacji SB.

Cenckiewicz i Gontarczyk odkryli, że dokument ten figurował w spisie zawartości dokumentów wypożyczonych Wałęsie. Nie było go jednak już wśród dokumentów, które zwrócił.

Braki stwierdzono w 1996 roku, kiedy za zezwoleniem ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego otworzono paczkę z dokumentami zwróconymi przez Wałęsę. Wówczas szef UOP Andrzej Kapkowski wysłał do byłego prezydenta żądanie zwrotu dokumentów. Odpowiedzi się nie doczekał.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zapomniane ofiary Holokaustu

Polscy wójtowie apelują do Berlina, aby zadbał o mogiły zamęczonych niemieckich Żydów >>