Pan „Nie” czyta traktat
Zwolennik UE przyprawiający eurokratów o mdłości. Przedsiębiorca szukający zysku w krajach najtrudniejszych do prowadzenia biznesu. Polityczny intrygant występujący przeciw własnej partii. Declan Ganley, który doprowadził do klęski traktatu lizbońskiego, to człowiek pełen sprzeczności
Kampania przed referendum w Irlandii wchodzi w decydującą fazę. Przez ulice Dublina mknie autobus Libertasu, antylizbońskiej organizacji biznesmena Declana Ganleya. Jej szef, wyluzowany i ironiczny, co chwilę rzuca dowcipem, działacze się śmieją. Choć jest gorąco, a Ganley od rana prowadził na ulicach kampanię, nie wygląda na zmęczonego. Siada wśród sterty ulotek, tłumacząc polskiemu dziennikarzowi, dlaczego agituje przeciw Lizbonie.
Aby przeczytać cały artykuł, musisz się zalogować.
Niektóre serwisy wymagają opłacenia abonamentu lub wykupienia dostępu jednorazowego.
Niektóre serwisy wymagają opłacenia abonamentu lub wykupienia dostępu jednorazowego.



DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook