REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Wiadomości

Katastrofa smoleńska

Samolot runął odwrócony?

Grażyna Zawadka 15-04-2010, ostatnia aktualizacja 15-04-2010 21:33
Szczątki prezydenckiego samolotu
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Szczątki prezydenckiego samolotu

Tu-154 mógł się przechylić po zahaczeniu o drzewo. Nie ma śladu, że naciskano na pilotów

- Stawianie na wstępnym etapie śledztwa wniosków dotyczących przyczyn katastrofy jest niedopuszczalne – zaznaczył wczoraj na konferencji płk Krzysztof Parulski, naczelny prokurator wojskowy, pracujący na miejscu katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem.

Jednak rosyjskie media podają nieoficjalne ustalenia śledczych. Agencja Interfax i "Komsomolska Prawda" podały – powołując się na anonimowe źródło w komisji badającej przyczyny katastrofy – że na załogę prezydenckiego Tu-154 nie wywierano nacisku, by lądowała na lotnisku Siewiernyj.

"Nie ma dowodu, że ktoś z wysoko postawionych osób na pokładzie żądał od pilotów koniecznego lądowania" – przytacza agencja słowa informatora. Twierdzi on, że na rozszyfrowywanych zapisach z czarnych skrzynek nie ma śladu takich nacisków. W mediach pojawiały się spekulacje, że piloci lądowali w mgle pod presją osób znajdujących się na pokładzie.

Z kolei "Moscow Times" twierdzi, że przed planowanym lądowaniem prezydenckiego samolotu, z lotniska pod Smoleńskiem usunięto najprawdopodobniej dodatkowy sprzęt nawigacyjny. Został on zamontowany, bo kilka dni wcześniej lądowały tam maszyny z Władimirem Putinem i Donaldem Tuskiem. Ale według polskich ekspertów, nawet jeśli taki sprzęt tam był, nasi piloci i tak o nim nie wiedzieli.

Natomiast rosyjski pasjonat lotnictwa Siergiej Amielin przeanalizował ostatnie sekundy tragicznego lotu. Zrobił zdjęcia drzew, o które zahaczyła maszyna, zanim runęła na ziemię, umieścił je w Internecie, a całość opatrzył komentarzem.

Co wynika z jego analizy? Że samolot w odległości 1,1 – 1,2 kilometra od lotniska leciał zaledwie kilka metrów nad ziemią, a powinien kilkadziesiąt. Przechylił się na lewe skrzydło, zapewne po zahaczeniu o duże drzewo. Na zdjęciach autorstwa Amielina widać ścięte przez samolot drzewa. Najpierw cienkie brzozy, potem kolejne, ucięte równo, co świadczy o poziomym jeszcze locie. Decydujące – jak wynika z analizy – miało być zahaczenie skrzydłem o grube drzewo, które maszyna ścięła w połowie. Najprawdopodobniej po zderzeniu z nim skrzydło zostało uszkodzone, samolot się przechylił, a potem odwrócił i runął.

Jak analizę oceniają specjaliści? – Widać, że samolot dosyć długo leciał poziomo nad ziemią. A powinien zejść na wysokość kilku metrów dopiero przed samym początkiem pasa lotniska – mówi "Rz" Tomasz Hypki, ekspert lotniczy i wydawca "Skrzydlatej Polski", która zamieściła dokumentację.

Dlaczego tupolew leciał tak nisko? – Generalnie jest tak, że piloci szukają kontaktu wzrokowego z ziemią. Jeśli widzą, co się dzieje, mogą podejmować decyzje, co dalej. Ale tam jest pofałdowany teren, czego piloci mogli nie uwzględnić – zauważa Hypki. I zwraca uwagę, że niski lot mógł też wynikać np. z błędu pilota lub uszkodzenia jakiegoś systemu. – W każdym razie taki długi niski lot nad ziemią był nieprawidłowy – podkreśla.

Amielin sugeruje, że przechylony po zderzeniu z drzewem tupolew runął na ziemię odwrócony. – To daleko idąca hipoteza, ale warta zbadania – mówi "Rz" anonimowo jeden z ekspertów lotniczych. Zaznacza, iż może dlatego zniszczenia spowodowane uderzeniem były tak potężne, że samolot rozerwało na kawałki. I dodaje, że podwozie maszyny było nieuszkodzone.

Inny rozmówca "Rz" uważa, że gdyby tupolew upadł podwoziem na ziemię, uszkodzenia mogłyby nie być tak wielkie. – Połamałoby się podwozie, potem luki bagażowe, skrzydła i siła uderzenia dotarłaby do pasażerów na końcu – ocenia.

Hypki przypomina, że dwa tygodnie wcześniej podobny wypadek wydarzył się pod Moskwą. Zabrakło paliwa, piloci lądowali przymusowo. Pasażerowie i załoga przeżyli. – Gdyby prezydencki tupolew uderzył w ziemię podwoziem, pasażerowie i załoga mieliby szanse przeżyć katastrofę – ocenia.

Ile warta jest dokumentacja Amielina? – To analiza zrobiona dość profesjonalnie, ale podchodziłbym do niej ostrożnie. Badanie śladów na ziemi i stanu drzew są elementami ustalania przyczyn katastrof – zauważa informator "Rz".

– Żadnej informacji dotyczącej katastrofy, jaka pojawia się w Internecie, nie bagatelizujemy – mówi "Rz" płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. – Zainteresujemy się również tym materiałem.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kolejne dymisje po Smoleńsku

Płk Edmund Klich i gen. Paweł Bielawny stracili stanowiska. Obie decyzje mają związek z katastrofą Tu-154 >>