Wymiar Sprawiedliwości
Bandyci, sądy i Lew R.
Proceder wystawiania lewych zwolnień mafiosom był dobrze zorganizowany. Czy uczestniczyli w nim sędziowie? – Nie można wykluczyć – mówi "Rz" Edward Zalewski, prokurator krajowy
Rz: Sprawa fałszywych zaświadczeń za łapówki, w której zarzuty postawiono m.in. znanemu producentowi filmowemu, to jedna z największych afer ostatnich lat?
Edward Zalewski: Nie chciałbym porównywać afer. Jednak bez wątpienia w tym przypadku mamy do czynienia ze sprawą łapówkarską dotykającą bardzo newralgicznych punktów: styku postępowania karnego z opiniami wystawionymi przez lekarzy i biegłych. W rezultacie posługiwania się przez podejrzanych czy oskarżonych fałszywymi zaświadczeniami lekarskimi zapadały ważne decyzje procesowe, takie jak uchylenie tymczasowego aresztowania czy odroczenie wykonania kary.
Czy z fałszywej dokumentacji korzystali groźni gangsterzy?
Z całą pewnością można powiedzieć, że z zaświadczeń tych korzystali m.in. członkowie zorganizowanych grup przestępczych, także ci niebezpieczni, podejrzani o poważne przestępstwa. Ale nie tylko oni. Korzystał z nich też – co potwierdza decyzja prokuratora i sądu – pan Lew R., który nie należał do grupy przestępczej. Sposób zorganizowania procederu świadczy o tym, że był on systemowy, z określonym podziałem ról i dobrze zorganizowany.
Prokuratura sugeruje, że w aferę może być zamieszanych nawet 100 osób. Ilu jest w tej grupie gangsterów, a ilu adwokatów i lekarzy?
Proszę zadać mi to pytanie za trzy miesiące. Myślę, że wtedy będę mógł na nie odpowiedzieć. Na tym etapie śledztwa mamy do czynienia łącznie z 15 podejrzanymi, w tym dwoma lekarzami, którzy już wcześniej usłyszeli zarzuty. O przyszłych podejrzanych nie mogę się wypowiadać. Choć staram się unikać określenia śledztwo rozwojowe, jest to śledztwo, w którym prokuratorów czeka jeszcze bardzo dużo pracy.
Czy w procederze dotyczącym fałszywych zwolnień brali udział także prokuratorzy i sędziowie?
Na obecnym etapie niczego nie można wykluczyć. Każde śledztwo jest dynamiczne, mogą się pojawić nowe dowody. A ta sprawa jest poważna – prowadzą ją prokuratorzy Wydziału V ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi – i szybko się nie skończy. Zaplanowano dużo czynności, a każda z nich może przynieść otwarcie nowego wątku śledztwa.
Może sędziowie i prokuratorzy dawali się nabierać na zaświadczenia o nieistniejących chorobach?
Odpowiem tak: dokumentacja lekarska była bardzo profesjonalnie przygotowana. To nie były jakieś świstki, powierzchownie opisujące stan zdrowia pacjentów. Opisy schorzeń były bardzo obszerne i fachowe.
I dlatego dotąd tylko dwóch lekarzy usłyszało zarzuty?
Rzeczywiście, na razie dwóm lekarzom postawiono zarzuty popełnienia przestępstw związanych z wystawieniem nierzetelnych zaświadczeń za łapówki, ale śledztwo trwa. Proszę o cierpliwość. Prokuratorzy pracują. Ja zaś nie będę w mediach ogłaszał: w tym tygodniu bierzemy się za gangsterów, w przyszłym za prawników, a za dwa tygodnie za lekarzy...
Fałszywe zwolnienie lekarskie kupił i gangster ze Śląska, i oszust z Krakowa, i producent filmowy. Jak to możliwe, że skala procederu jest tak szeroka?
Właśnie po to jest to śledztwo, by wyjaśnić mechanizmy powstawania procederu kupowania zaświadczeń lekarskich za łapówki i ich późniejszego wykorzystywania, np. do uzyskania odroczenia kary czy warunkowego zwolnienia. Śledztwo ma odpowiedzieć również na pytanie, w jaki sposób ten proceder mógł się bezkarnie rozwijać przez parę lat.
Jest ktoś, kto był tego mózgiem?
Jest osoba, która w dużej mierze kierowała tym wszystkim czy też organizowała niektóre zachowania.
Czy to Konrad T., pośrednik, który dziś jako świadek koronny współpracuje z prokuraturą?
Jest taka osoba. Nie chciałbym jej konkretnie wskazywać. Mogę natomiast potwierdzić, że świadek koronny współpracuje z organami ścigania i przekazane przez niego informacje są bardzo istotne z punktu widzenia interesów prowadzonego postępowania. Ale chcę zaznaczyć, że w tej sprawie nie opieramy się na jakimś jednostkowym dowodzie, np. tylko na relacji świadka koronnego. W stosunku do każdego podejrzanego zespół dowodów jest znacznie większy i wzajemnie się uzupełniający. Wciąż też trwają poszukiwania nowych dowodów.















