Wymiar Sprawiedliwości
Były wiceprezydent stolicy przed sądem
W czerwcu ruszy proces Pawła B. Miał przyjąć milion złotych łapówek
Paweł B. to były polityk PO oraz najwyższy rangą urzędnik i główny oskarżony w sprawie tzw. układu warszawskiego. Tak określa się sieć powiązań samorządowców, którzy rządzili stolicą w latach 1994 – 2002 (za koalicji SLD z UW, a potem z PO) z ludźmi świata przestępczego.
– Dowody prokuratury oceniam bardzo krytycznie – mówi “Rz” mecenas Radosław Baszuk, jeden z obrońców B. Przewiduje, że proces będzie wyjątkowo ciekawy. – Akt oskarżenia opiera się w dużej części na relacji człowieka już nieżyjącego, przekazywanej przez osoby trzecie
– tłumaczy. Chodzi o zamordowanego w 2005 r. Bogdana Tyszkiewicza. Był szefem rady gminy Centrum powiązanym z gangiem pruszkowskim. Od niego zaczęło się śledztwo. Tyszkiewicz obciążył Pawła B. i innych urzędników z “układu”.
Były wiceprezydent stolicy został aresztowany w 2006 r. i za kratami spędził około roku.
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w 2007 r. oskarżyła go o korupcję, twierdząc, że kiedy pełnił funkcję zastępcy prezydenta Warszawy w gminie Warszawa-Centrum (lata 1995 – 1997 r.), przyjął kilka łapówek.
W sumie milion złotych.
100 tys. dolarów miała zapłacić B. firma Warimpex z Wiednia w zamian za zgodę na postawienie w ścisłym centrum Warszawy biurowca i hotelu Intercontinental. Tyle samo miał wziąć Tyszkiewicz, który nawiązał kontakty z szefem austriackiej firmy, jeżdżąc do Wiednia na spotkania z działaczami hokejowymi (był działaczem Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie).
Z aktu oskarżenia wynika, że Tyszkiewicz miał odebrać łapówkę w Wiedniu wraz z żoną i współpracownikiem Bolesławem B. (były dyrektor rady gminy Centrum). Potem samolotem wrócił do kraju. Jego żona i współpracownik mieli przewieźć gotówkę pociągiem. Tyszkiewicz miał podzielić się pieniędzmi z Pawłem B.
Z kolei 300 tys. zł Pawłowi B. wręczyć miał Janusz K. z firmy Energotel w zamian za zgodę na nadbudowę piętra budynku na Żoliborzu. Część tej sumy wpłacono firmie jako wkład mieszkaniowy. Do tego mieszkania miał się potem wprowadzić Paweł B.
Były wiceprezydent w śledztwie nie przyznał się do winy i zaprzeczył, by wziął łapówki.
– Zeznania Tyszkiewicza były punktem wyjścia. Potwierdziły je inne osoby, w tym sami dający łapówki – mówią “Rzeczpospolitej” prokuratorzy, którzy zajmowali się sprawą.
B. obciążają głównie Katarzyna P., partnerka Tyszkiewicza obecna przy korupcyjnych rozliczeniach, i Bolesław B. Ten ostatni – według oskarżenia – miał klucze do pokoju w ratuszu, w którym miały być przechowywane łapówki. Do korupcji przyznał się też m.in. Janusz K. z firmy Energotel.
Razem z Pawłem B. na ławie oskarżonych zasiądzie 16 innych osób. Wśród nich byli urzędnicy i przedsiębiorcy, którzy dawali łapówki.
Do dziś żaden z urzędników podejrzanych o działanie w “układzie warszawskim” nie został skazany za korupcję.















