REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Wiadomości

Wojsko

Nagła słabość polskich skrzydeł

Izabela Kacprzak, Piotr Kubiak, Łukasz Zalesiński 01-04-2009, ostatnia aktualizacja 02-04-2009 01:41
An-28 Bryza - taki samolot rozbił się w Gdyni
autor: Bartosz Jankowski
źródło: Fotorzepa
An-28 Bryza - taki samolot rozbił się w Gdyni
Samolot typu CASA spadł w styczniu 2008 r. w Mirosławcu
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Samolot typu CASA spadł w styczniu 2008 r. w Mirosławcu
Mi-24 - taki runął na ziemię w okolicach Inowrocławia w lutym
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Mi-24 - taki runął na ziemię w okolicach Inowrocławia w lutym

Skąd tyle katastrof wojskowych maszyn? Brakuje paliwa, piloci latają za mało, instruktorzy rezygnują z pracy - mówią eksperci.

Za sterami samolotu Bryza, który rozbił się we wtorek przy lotnisku w Gdyni Babich Dołach, siedział 27-letni porucznik marynarki Przemysław Dudzik. Pilotem był od trzech lat. W ciągu siedmiu lat, wliczając studia, wylatał zaledwie 260 godzin.

Za drugimi sterami siedział 48-letni komandor podporucznik Roman Berski. Miał imponującą liczbę godzin spędzonych w powietrzu – 1500. Jednak według nieoficjalnych informacji Berski większość wylatał na samolotach odrzutowych, a nie lekkich transportowcach typu bryzy.

Wojskowe lotnictwo trapią wyraźnie kłopoty. Gdyńska katastrofa była już trzecią, która wydarzyła się w ciągu ostatnich 15 miesięcy.

W styczniu 2008 r. w Mirosławcu rozbiła się transportowa CASA. Zginęło 20 osób – głównie wysokich rangą oficerów Sił Powietrznych. Przyczynami były m.in. niewłaściwy dobór załogi oraz fatalne warunki atmosferyczne. Śledztwo, które prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu, powinno się zakończyć do 24 kwietnia.

W lutym tego roku w okolicach Inowrocławia runął na ziemię ciężki śmigłowiec bojowy Mi24 należący do Wojsk Lądowych. Zginął drugi pilot. Przyczyny wypadku nie są jeszcze znane.

Jak ustaliła "Rz", lista katastrof mogła być dłuższa, bo w połowie lutego omal się nie rozbił myśliwiec F16 z bazy w podpoznańskich Krzesinach. Na wysokości 10 tys. m maszyna straciła sterowność. Zanim pilot ją opanował, bezwładnie spadała przez 2 kilometry. Oficjalnie przedstawiciele wojska twierdzą, że doszło jedynie do "drobnego incydentu".

Skąd biorą się problemy wojskowych lotników? – Jeśli chodzi o wypadek w Gdyni, wszystko sprowadza się do jednego: braku treningu – mówi jeden z pilotów gdyńskiej jednostki.

A słabsze wyszkolenie to z kolei efekt m.in. oszczędności w armii. Tegoroczny budżet MON wynosi niespełna 25 mld zł, o 1,9 mld mniej, niż wynikało to z potrzeb.

Limity paliwa są tak małe, że mogą uniemożliwić prawidłowe szkolenie pilotów. Jak ujawniła już "Rz", pilotom w niektórych jednostkach liczbę godzin, które mają spędzać w powietrzu, obcięto aż o połowę. Mają latać 20 godzin rocznie.

– To zdecydowanie za mało – ocenia Dariusz Szpineta, szef ośrodka szkolenia lotniczego Ad Astra Warsaw Flight Academy. Sam spędza w powietrzu ok. 900 godzin rocznie. – Wojskowym pilotom wychodzą niecałe dwie godziny lotu miesięcznie. Jeśli ktoś spędza w powietrzu tylko tyle czasu, lepiej, by w ogóle nie latał. Jest zagrożeniem dla siebie i innych.

Z analizy szefa Pionu Szkolenia Sił Powietrznych generała Anatola Czabana wynika, że w ciągu czterech lat z Sił Powietrznych odeszło 140 doświadczonych pilotów instruktorów. "Na koniec 2008 roku personel latający żadnej z jednostek nie był wyszkolony na właściwym poziomie" – czytamy w analizie.

Ludwik Dorn, poseł z Komisji Obrony Narodowej, zapowiedział w środę, że złoży wniosek do przewodniczącego komisji o szczegółowe przeanalizowanie sytuacji w polskim lotnictwie wojskowym, m.in. procesu szkolenia pilotów.

Katastrofę bryzy będą wyjaśniać kilka miesięcy

Przyczyny wtorkowego wypadku w Gdyni bada Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Pracuje nad tym też Wojskowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Wyniki ich prac mogą być znane najwcześniej za kilka miesięcy. Samolot Bryza rozbił się podczas ćwiczenia manewru lądowania na jednym silniku.

W katastrofie zginęli: kapitan marynarki Marek Sztabiński, komandor podporucznik Roman Berski, porucznik marynarki Przemysław Dudzik oraz technik pokładowy chorąży sztabowy marynarki Ireneusz Rajewski.

Marynarka Wojenna pomaga rodzinom zabitych lotników

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dlaczego infoafera nie została wykryta wcześniej? (wideo)

Największa afera ostatnich lat, być może największa afera III Rzeczypospolitej - tak o infoaferze mówi Mariusz Staniszewski >>