REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Obyczaje

Obyczaje

Same szóstki i piątki. Czwórka odpada

Anna Sztandera 29-05-2008, ostatnia aktualizacja 30-05-2008 01:46
źródło: Corbis
Monika Dreger
źródło: Archiwum
Monika Dreger
Redakcja poleca:

Rozmowa z Moniką Dreger, psychologiem, o tym, co się dzieje, kiedy rodzice mają wysokie wymagania i żądają od swoich dzieci wyłącznie najlepszych ocen w szkole

Jak wynika z badań CBOS, ok. 70 proc. osób chciałoby, żeby ich dzieci w przyszłości zdobyły przynajmniej tytuł magistra. W jakim stopniu takie aspiracje są dla dziecka korzystne?

Monika Dreger: To zależy od dwóch czynników: atmosfery panującej w domu oraz treści komunikatów przekazywanych przez rodziców. Jeżeli te ostatnie mają charakter zachęcający do nauki, jak choćby: "Wolałabym, żebyś dostał piątkę, ale czwórka też jest dobra" – nie stanowią zagrożenia. Problem pojawia się, gdy rodzice nie zdają sobie sprawy z ograniczonych możliwości dziecka. Pragną, żeby było najlepszym uczniem w klasie albo miało dobre oceny ze wszystkich przedmiotów.

Należy unikać stwierdzeń: "Czwórka jest zła, powinieneś dostać piątkę" czy "Jeżeli będziesz miał dobre stopnie, to staniesz się bardziej wartościowy". Młody człowiek – szczególnie na poziomie szkoły podstawowej i gimnazjum – rozumie takie sugestie bardzo dosłownie. Dla niego jest to znak, że musi dać z siebie więcej, by zadowolić rodziców.

Nierzadko opiekunowie wyrażają swoje oczekiwania wobec dziecka nie wprost. Często też rywalizują z innymi rodzicami o uzyskiwane przez dzieci oceny, co werbalizują w ich obecności. Nawet z pozoru niegroźnie wyglądające zachowania, jak choćby pochwała innego ucznia za schludne notatki w obecności tego, który bazgroli, mogą być szkodliwe.

A dokładnie?

Przypuszczalnie wykształci się u dziecka niska samoocena.

Moimi pacjentkami były niedawno dwie uczennice pierwszej klasy liceum. Choć w gimnazjum uzyskiwały bardzo dobre stopnie, gdy przeszły do szkoły o wysokim poziomie nauczania ich wyniki się pogorszyły. Obie przeszły załamanie nerwowe.

Bardzo ważne jest, żeby rodzice dobrze znali swoje dziecko i byli wrażliwi na jego potrzeby. Wciąż niewielu zauważa popełniane przez siebie błędy. Są tacy, którzy namawiając młodego człowieka do intensywnej nauki, chcą w ten sposób zrekompensować sobie własne braki. Inni z kolei powtarzają dziecku: "Mam dobre wykształcenie, więc nie wypada, żebyś ty miał gorsze".

W szkołach promuje się uczniów z czerwonym paskiem, laureatów olimpiad i konkursów przedmiotowych. Jak dalece powoduje to, że dziecko uzależnia swoją wartość od uzyskiwanych ocen?

Młody człowiek w wieku gimnazjalnym czy licealnym dopiero buduje swoją tożsamość. Jeżeli robi to wyłącznie na podstawie ocen: dostałem piątkę – jestem dobry, czwórka i poniżej – jestem nieudacznikiem, może się to przełożyć na całe jego późniejsze życie. Z powodu niskiej samooceny nie będzie sobie radził z trudnościami w dorosłym życiu.

Miałam nastoletnią pacjentkę, która wstawała o 5 rano i zaczynała się uczyć. Po powrocie ze szkoły niemal od razu zasiadała do lekcji. Wciąż dręczyło ją poczucie, że jest gorsza od swoich rówieśników. Tymczasem głupszy wcale nie znaczy głupi. Wprawdzie na poziomie racjonalnym młody człowiek zdaje sobie sprawę, że chodzi do szkoły o wysokim poziomie nauczania, ale na poziomie emocjonalnym punktem odniesienia jest dla niego zazwyczaj klasa i szkoła, do której uczęszcza.

Jakie są najczęstsze przyczyny nadmiernego uczenia się?

Zapatrywania oraz ambicje rodziców i otoczenia, nieudane relacje w rodzinie, zbyt małe zainteresowanie ze strony rodziców, nadmierne wymagania w stosunku do faktycznych możliwości ucznia, nieznajomość jego potrzeb czy też problemy w kontaktach z rówieśnikami.

Ważne jest, żeby być wrażliwym na problemy dziecka. Jeżeli powtarza ono: "Nie chcę być lekarzem jak tata, ale piosenkarzem", rolą rodzica jest wspierać, motywować i zachęcać, a nie zmuszać.

Jak rozpoznać, czy nasze dziecko uczy się w sam raz, czy spędza nad książkami zbyt wiele czasu?

Jeżeli wiemy, że dany przedmiot naprawdę je interesuje, to poświęcanie mu dużej uwagi nie powinno nas niepokoić. Jednak kiedy zaobserwujemy, że uczy się tak samo dużo wszystkich przedmiotów, poświęca nauce cały swój wolny czas, nie dosypia, powinien być to sygnał alarmowy. Warto rozmawiać o nauce, ale też uodparniać dziecko na stres związany z przepytywaniem, kartkówkami i egzaminami. Powtarzać: "Trudno. Jeżeli ci się nie uda, nie będzie tragedii".

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Sarkozy żyje jak król

O tym, że politycy nie przejmują się kryzysem i wydają bajońskie sumy na luksus i "wydatki reprezentacyjne", wiemy od dawna. Jednak skala ekstrawagancji francuskiego prezydenta przyprawia o zawrót głowy. >>