Energianews

Gaz na ławę

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Bruksela będzie sprawdzać szczegóły kontraktów na dostawy gazu z krajów trzecich do krajów Wspólnoty. Za jednym wyjątkiem - ceny zakupu. To przegrana Polski i jej sojuszników.

Uchwalone w poniedziałek w Brukseli nowe prawo za podstawowy cel stawia sobie zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Unii poprzez zmniejszenie zależności energetycznej od krajów trzecich. A tak naprawdę od Rosji, która w Europie dominuje tak w dostawach ropy, jak i gazu.

O ile jednak ropa jest kupowana i sprzedawana na zasadach rynkowych, to o gazie nie można tak powiedzieć. Zasady, na których z Rosjanami handlują zachodnie koncerny są niejawne, kontrakty utajniane. Gazprom sterowany przez Kreml, jednym - tym pokornym lub powiązanym biznesami, udziela dużych zniżek, a tym niepokornym w tym Polsce i Litwie, karze słono przepłacać.

Dzięki takiej strategii Rosjanie mają już 41 proc. rynku Unii, podczas kiedy najpoważniejsi konkurenci, Norwegowie - 35 proc. Do tego mają po swojej stronie niemieckie, austriackie, włoskie i francuskie koncerny, którym sprzedają gaz tanio i od których w zamian dostają finansowe wsparcie i silny lobbing w brukselskich gabinetach.

To, że pomimo tego lobbingu nowe prawo zostało uchwalone, świadczy, że unijna większość powoli na już dosyć tej sytuacji. Dopuszczenie Komisji Europejskiej do szczegółów kontraktów (daty obowiązywania, ilości gazu, warunki wstrzymania dostaw, zasady rozliczeń itp.) członków Wspólnoty z krajami trzecimi jest częścią budowania Unii Energetycznej. Bruksela chce też wiedzieć, gdzie jeden dostawca ma więcej niż 28 proc. rynku gazu w danym kraju.

Zgodnie z nowymi regulacjami kompetentne władze krajów Unii będą musiały wybrać firmy gazowe, które będą zapewniać dostawy surowca do tzw. chronionych klientów (m.in. szpitale, szkoły, ważne urzędy, mały i średni biznes) w określonych sytuacjach, jak upały, awarie gazociągów czy nadmierny popyt.

Nowe prawo wprowadza też inne rozwiązania wzmacniające Wspólnotę. Wśród krajów Unii powstaną regionalne grupy ryzyka. Będą one monitorować i oceniać ryzyko dla bezpiecznego zaopatrzenia gaz w regionie i inwestować w połączenia międzypaństwowe (gazociągi) umożliwiające pomoc w nadzwyczajnych sytuacjach.

Firmy gazowe dostały 12 miesięcy na przedstawienie władzom szczegółowych informacji o wszystkich zawartych dotąd kontraktach na dostawy gazu.

I wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że Komisja Europejska może obejrzeć wszystkie szczegóły umów, poza ceną zakupu. Zapisano to dokładnie w nowej regulacji.

A to cena właśnie dzieli członków Unii na uprzywilejowanych i kupujących tanio oraz na tych, którym pozostaje uciekać od rosyjskiego gazu i walczyć z jego europejską dominacją. Taki podział jest po myśli Kremla. Taki podział przeczy idei Unii Energetycznej. Taki podział świadczy o krótkowzroczności i zwyczajnej głupocie tych, którzy takie prawo przegłosowali. Gazprom może spać spokojnie.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL