Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Polska

Polska

Wenecja i Amsterdam w jednym

Agnieszka Rodowicz 08-05-2008, ostatnia aktualizacja 08-05-2008 02:26
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Rzeczpospolita

Gotyckie kościoły, spichlerze z czerwonej cegły, XIX-wieczne kamienice i wodne tramwaje. Do tego mnóstwo zieleni. Bydgoszcz, zwana małym Amsterdamem, to miasto ciekawe zarówno dla mieszkańców, jak i turystów. Słaba promocja powoduje, że niewiele o niej wiemy

Pierwsza rzecz, którą zauważam po wjeździe do Bydgoszczy, to duży ruch na ulicach. W porównaniu z sennym Toruniem jest ona miastem niezwykle ożywionym.

Dzięki temu, że była na zmianę polska i pruska jest różnorodna i bardzo ciekawa architektonicznie. W 1900 roku ówczesny Bromberg był jednym z najdynamiczniej rozwijających się miast zaboru pruskiego. Również w dwudziestoleciu międzywojennym polska Bydgoszcz rosła gospodarczo i kulturalnie. Na szczęście II wojna światowa oszczędziła miasto i nie przerwała jego dobrej passy.

Pod orłem

Nad Starym Miastem zbierają się deszczowe chmury, zaczynam więc zwiedzać miasto w odwrotnej kolejności niż sugeruje przewodnik – od śródmieścia. Ta część Bydgoszczy najbardziej się rozwinęła w XIX wieku. Ulica Gdańska stała się wtedy główną reprezentacyjną arterią miasta. Lokalni przemysłowcy i urzędnicy budowali sobie przy niej kamienice i wille.

Stoi tam też jedna z najsłynniejszych budowli miasta – hotel Pod Orłem. Zaprojektowany pod koniec XIX wieku przez bydgoskiego architekta Józefa Święcickiego, gościł wiele znamienitych postaci: Józefa Piłsudskiego, Edwarda Rydza-Śmigłego, Artura Rubinsteina, a po wojnie Gorana Bregovicia, Allana Ginsberga, Williama Whartona.

Hotel powstał w stylu zwanym secesją bydgoską nawiązującym do rzymskiego renesansu i baroku. Ozdobne gzymsy, naczółki z głowami kobiet i mężczyzn, muskularne postacie atlasów dźwigających balkony. W szczycie frontowej elewacji rozpościera szeroko skrzydła wielki czarny orzeł.

Pierwotnie hotel należał do Niemca i nazywał się Zum Adler. Po powrocie ziem zaboru pruskiego do Rzeczypospolitej w 1919 roku zmienił właściciela i wtedy orła niemieckiego zastąpił polski. We wnętrzach zachowały się elementy secesyjnego wyposażenia. Wisząca stalowa klatka schodowa ze złoconymi poręczami, kolorowe witraże, klamki i kute poręcze hallu nadają hotelowi wygląd pałacu.

Lekcja architektury

Naprzeciwko hotelu stoi pierwszy w Bydgoszczy budynek konstrukcji żelbetowej – modernistyczny dom towarowy. Zbudowany został w latach 1910 – 1911 przez berlińskiego architekta Otto Waltera. Ciekawa jest falista elewacja w górnej części budynku, portyk filarowy i rzeźby Afrodyty, Eris, Hery i Ateny nad wejściem.

Nieco dalej znowu zadzieram głowę. Przy ulicy Gdańskiej 17 pyszni się kamienica w stylu średniowiecznej budowli obronnej wzniesiona w roku 1852. Jej północną fasadę wieńczą wieżyczki z blankami.

Na rogu Gdańskiej i placu Wolności kolejny ciekawy obiekt – zbudowana według projektu Józefa Święcickiego kamienica eklektyczna z przewagą form barokowych i bogatą dekoracją: wykusze, faliste balkony i zwieńczone cebulastymi kopułkami wieżyczki.

Po drugiej stronie ulicy historyzujący modernizm kamienicy z lat 1908 – 1909. A kilka przecznic dalej błękitna willa Flora – przykład zręcznego połączenia neogotyckiej bryły z miękkością secesji. Z kolei przy Gdańskiej 50 stoi budynek przypominający formą klasycyzujący pałac. Wzorem dla jej projektanta, berlińskiego architekta Hildebranda, była Villa Capra pod Vicenzą.

Skręcam w ulicę Cieszkowskiego. Od razu przykuwa moją uwagę czteropiętrowa eklektyczna kamienica, kolejna już autorstwa Święcickiego. Zdobią ją loggie, balkony, wykusze, sztukaterie. Na klatce schodowej lustra.

Kiedy wchodzę w boczne uliczki, szybko okazuje się, że to, co opisano w przewodniku, to tylko kropla w morzu bydgoskiego architektonicznego bogactwa. Niemal każdy budynek to inny styl, bryła, ozdoby. Jest więc geometryczne art deco, secesja, monumentalny styl historyzujący, skromny modernizm, strzelisty neogotyk. Ozdobne balkony, wykusze, fantazyjne głowy i maszkarony, rzeźby i płaskorzeźby. Można tu prowadzić lekcje historii architektury XIX i XX wieku.

Ale najwięcej jest przykładów secesji. Gdyby tylko Bydgoszcz doczekała się kompleksowej renowacji, bez wątpienia zabłysnęłaby na mapie europejskich miast secesyjnych.

Drukarnia zamiast drukarni

Mimo rozmaitości stylów kamienice tworzą harmonijną całość. Nie przeszkadzają nawet przyciężkie budowle z lat 40., 50. i 60. Widać bydgoszczanie potrafią łączyć stare z nowym. W samym centrum miasta, obok gotycko-renesansowego kościoła Wniebowzięcia NMP, stoi nowoczesne centrum handlowe Drukarnia. Powstało w miejscu dawnej drukarni. O ile można dyskutować na temat sensowności budowania centrum handlowego w miejscu zabytkowego obiektu, o tyle o realizacji przedsięwzięcia nie można powiedzieć złego słowa. Drukarnia w jakiś cudowny sposób pasuje do historycznego otoczenia. Odbudowaną południową elewację historycznej drukarni obłożono wielkimi szybami. Odbija się w nich smukła sylwetka neogotyckiej Poczty Głównej, której zabudowania sięgają do nabrzeża Brdy. Po drugiej stronie rzeki, obok zabytkowych spichlerzy o szachulcowej konstrukcji, stanęła nowoczesna, ale nawiązująca do stylu sąsiednich budynków, siedziba BRE Banku. Tu znowu wkomponowanie współczesnej architektury w zabytkową przestrzeń udało się znakomicie.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów: