REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Unia Europejska

Unia Europejska

Komisja Barroso a polskie interesy

Zbigniew Ziobro 22-02-2010, ostatnia aktualizacja 22-02-2010 01:36
autor: Michał Walczak
źródło: Fotorzepa
autor: Mirosław Owczarek
źródło: Rzeczpospolita

Symbolami egoizmu mocarstw są niemiecko-rosyjska współpraca w budowie gazociągu północnego oraz sprzedaż przez Francję okrętów desantowych Rosji – pisze europoseł PiS, były minister sprawiedliwości

Polskie media z zadowoleniem odnotowały zatwierdzenie przez Parlament Europejski nowego składu Komisji Europejskiej. Za szczególny sukces uznano przyznanie Januszowi Lewandowskiemu teki komisarza ds. budżetu. Entuzjazm „Gazety Wyborczej” był tak wielki, że fakty nie miały żadnego znaczenia. W artykule „Nowy rząd Europy” z 10 lutego br. „Gazeta” wprowadziła czytelników w błąd, twierdząc niezgodnie z prawdą, że Frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), do której należę, udzieliła poparcia nowej Komisji.

Zabrakło refleksji nad sprawą podstawową: czy Komisja będzie w stanie wypełniać główne zadanie traktatowe, czyli „wspierać ogólny interes Unii”, i czy w tych ramach sprzyjać będzie realizacji polskich interesów? Półroczna obserwacja z bliska polityki w Unii Europejskiej skłania mnie do poglądu, że nie. Taka ocena była zresztą głównym powodem, dla którego grupa konserwatystów i reformatorów (składająca się m.in. z brytyjskich torysów, przedstawicieli czeskiego ODS oraz europosłów PiS) nie udzieliła poparcia nowej Komisji, wstrzymując się od głosowania nad jej składem.

Koncert mocarstw

Największe wątpliwości wzbudziła, jak wiadomo, nominacja unijnej „minister spraw zagranicznych” Catherine Ashton. W 2005 roku, przed objęciem urzędu ministra sprawiedliwości, odbyłem z nią długą rozmowę. Rozmawialiśmy na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce i Wielkiej Brytanii. Lady Ashton interesowała się planowaną walką z korupcją w Polsce oraz usprawnieniem przewlekłych spraw sądowych. Mogę więc stwierdzić, że wbrew nieprzychylnym opiniom jest osobą miłą i dobrze zorientowaną w materii, którą zajmowała się jako podsekretarz stanu w brytyjskiej administracji.

Nie objęła jednak teki komisarza ds. sprawiedliwości, ale obszar, w którym na wstępie zakwestionowano jej kompetencje i wskazano brak odpowiedniego doświadczenia. Niektórzy zarzucają nawet Catherine Ashton, że w młodości działała w prokomunistycznej organizacji finansowanej ponoć, jak podają niektóre media, przez Kreml. Brytyjski poseł Daniel Hannan przypomniał podczas debaty w PE, że nowa pani komisarz w trakcie swojej kariery nie pełniła żadnej funkcji publicznej z wyboru.

Nominacja polityka – jednak z trzeciej ligi – na stanowisko wysokiego przedstawiciela UE ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa miała na celu zachowanie dominującej pozycji wielkich mocarstw unijnych. Berlin, Paryż, Rzym i Londyn chcą przede wszystkim realizować własne narodowe interesy.

Słaba i dyskredytowana szefowa dyplomacji UE stanowi gwarancję, że nie będzie wspólnotowej polityki europejskiej, na którą wpływ miałyby również średnie i małe kraje UE; i że unijna polityka wschodnia nie wyjdzie poza ramy rachitycznego Partnerstwa Wschodniego. Polityczny priorytet Europy i Polski, polegający na przesuwaniu na Wschód strefy stabilności, demokracji, państwa prawa i wolnego rynku, ustępuje partykularnym interesom Niemiec i Francji.

Symbolem egoizmu mocarstw jest z jednej strony niemiecko-rosyjska współpraca w budowie gazociągu północnego, a z drugiej (ostatnio) sprzedaż przez Francję okrętów desantowych Rosji. Nie dziwi więc, że mocarstwa europejskie zablokowały na najbliższe lata możliwość rozszerzenia struktur euroatlantyckich o Ukrainę i Gruzję. Najwyraźniej ważniejsze są interesy ich euroazjatyckiego partnera – Moskwy.

Pazerność wielkich

Pazerność wielkich państw powoduje, że składa się na ołtarzu mamony bezpieczeństwo energetyczne Europy. Wszystko wskazuje na to, że UE nie będzie realizować wspólnej polityki energetycznej z prawdziwego zdarzenia, w której państwa unijne wspólnie negocjowałyby z Moskwą warunki dostaw surowców energetycznych. To wyjątkowo zła wiadomość dla Polski, gdyż oznacza, że Rosja nadal stosować będzie politykę szantażu małych i średnich państw UE. Bezpieczeństwo energetyczne jest zaś sprawą o kluczowym znaczeniu dla rozwoju naszego kraju w najbliższych dziesięcioleciach.

Objęcie teki komisarza ds. przemysłu i energetyki przez Niemca Güntera Oettingera dodatkowo wzmaga pesymizm. Podczas przesłuchania w PE Oettinger zapytany przez Konrada Szymańskiego (PiS) o zajęcie się przez KE sprawą klauzul przeznaczenia w kontraktach gazowych z Rosją uniemożliwiających odsprzedawanie nadwyżek gazu na rynku europejskim stwierdził, że ma mały wpływ na rozwiązanie tego problemu. Taka deklaracja to oczywista zapowiedź braku zainteresowania wolnym i wspólnym europejskim rynkiem energii.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

UE traci cierpliwość do Grecji

Grecka koalicja nie dotrzymała terminu, w którym miała uzgodnić dalsze cięcia wydatków. Będzie bankructwo? >>