Unia Europejska
Burza wokół Vaclava Klausa
Presja w sprawie traktatu UE. Daniel Cohn-Bendit, który obraził prezydenta, został porównany w Czechach do zbrodniarza z czasów Trzeciej Rzeszy. Eurodeputowany Zielonych odgraża się, że „to samo powiedziałby” Lechowi Kaczyńskiemu
„Gdybym miał okazję porozmawiać z prezydentem Kaczyńskim, powiedziałbym mu to samo” – mówił w rozmowie z Radiem Zet niemiecki eurodeputowany Zielonych, słynny przywódca rewolty roku 1968. „Jeśli jutro będę z grupą europosłów w Polsce, zapytam pana Kaczyńskiego, kiedy podpisze traktat. Na jakiej podstawie prawnej pan nie podpisuje traktatu?” – dodał.
– Trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację w Pałacu Prezydenckim. Odkąd biorę udział w zagranicznych podróżach i spotkaniach pana prezydenta, nic takiego nigdy się nie wydarzyło. Nigdy o niczym takim nawet nie słyszałem. Cohn-Bendit przekroczył wszelkie granice – powiedział „Rz” prezydencki minister Michał Kamiński.
Podobnego zdania jest szef prezydenckiej kancelarii Piotr Kownacki. – Nie sądzę, by taka sytuacja zdarzyła się w Polsce. Cohn-Bendit był bardzo agresywny. Podziwiam prezydenta Klausa, że zachował taki spokój.
Pana pogląd mnie nie interesuje
Piątkowe spotkanie z przedstawicielami Parlamentu Europejskiego w zamku na Hradczanach przyjęło nieoczekiwany obrót, gdy Cohn-Bendit ostro zaatakował Klausa za niepodpisanie traktatu lizbońskiego. – Pana pogląd na to mnie nie interesuje. Będzie pan musiał to podpisać – mówił, pouczając i strofując zdumionego czeskiego przywódcę. Incydent największe emocje wywołał oczywiście w Czechach, gdzie Cohn-Bendit został porównany do znanego narodowosocjalistycznego zbrodniarza. „Protektor Czech i Moraw Reinhard Heydrich mówił takim tonem do czeskiego prezydenta protektoratu Emila Hachy” – napisał w liście do przewodniczącego PE Hansa-Gerta Pötteringa czeski eurodeputowany Vladimír Železný.
Czech ma za złe Pötteringowi, który był obecny podczas rozmowy, że zignorował prośbę Klausa i pozwolił Cohn-Benditowi na takie zachowanie. Zszokowany jest również rzecznik prezydenta Czech Radim Ochvat. – Siedziałem naprzeciwko pana Cohn-Bendita. Z czymś takim jeszcze się nie spotkałem – powiedział. Podkreślił, że od piątku do Kancelaria Prezydenta przychodzą setki listów i e-maili z wyrazami solidarności.
Sam Cohn-Bendit nie widzi w swoim zachowaniu niczego złego. Mało tego, w rozmowie z czeskimi dziennikarzami powiedział, że sprzeczkę wywołał Vaclav Klaus, który jego zdaniem zachowywał się jak „paranoik”. Również inny uczestnik dyskusji, lewicowy niemiecki eurodeputowany Martin Schulz, uważa, że czeski prezydent ponosi winę za to, co się stało.
– Sam fakt, że stenogram tego spotkania, które było poufne, został opublikowany przez biuro prezydenta jest skandaliczny. Ponadto jego zawartość nie zgadza się z tym, co rzeczywiście było mówione. Klaus wszelkimi środkami usiłuje zrobić z tego skandal polityczny. Nie będziemy mu w tym pomagać. To było zwykłe nieporozumienie. Cohn-Bendit zachował się niestosownie, ale postawa Klausa była równie skandaliczna – powiedział „Rz” rzecznik Schulza Jens Machmann.
Niepokojący ton euroentuzjastów
Prezydenta Klausa wspiera większość polskich europarlamentarzystów. Ryszard Czarnecki z PiS sugeruje, że incydent mógł mieć związek z problemem alkoholowym Cohn-Bendita. – Nie wiem, czy podczas wizyty na Hradczanach był na rauszu, co by wiele tłumaczyło, ale w Parlamencie Europejskim jest na rauszu właściwe bez przerwy – powiedział „Rz”.
– To, że ma się odmienne poglądy, to jeszcze nie powód, by obrażać swoich adwersarzy. Lewicowo-liberalne środowisko, które reprezentuje Cohn-Bendit, niestety uważa, że jest właścielem Europy – podkreślił w rozmowie z „Rz” Bogusław Sonik z PO. – Ten ton jest bardzo niepokojący. Nie wyobrażam sobie, by europosłowie rozmawiali tak z Putinem. Wydaje im się, że wobec przywódcy małego kraju mogą sobie pozwolić na więcej – podkreślił.
Sprawą nie jest zaskoczony Maciej Giertych z eurosceptycznej LPR. – Ja też wiele razy padłem ofiarą takich aroganckich zachowań. Cokolwiek powiem, jestem natychmiast atakowany. Skąd taka zajadłość? Ci ludzie widzą, że ich wizja projektu europejskiego się rozpada i są zrozpaczeni – powiedział „Rz”.















