Historia

Ukraina boi się Wołynia

11 lipca podczas warszawskich obchodów rocznicy krwawej niedzieli Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Sejm nazwie zbrodnię wołyńską ludobójstwem
PAP, Tomasz Gzell
Uchwała Senatu wywołała gwałtowną reakcję Ukraińców. Ale Polska nie łagodzi oceny rzezi z 1943 r.

„Jest to prowokacyjna, antyukraińska akcja ukrainofobicznych sił w Polsce, mająca na celu niszczenie przyjaznej atmosfery stosunków ukraińsko-polskich" – brzmi oświadczenie, które w najbliższych dniach ma przegłosować parlament w Kijowie. Jest w nim też mowa o „świadomym zniekształcaniu historii".

Projekt złożony w poniedziałek w Radzie Najwyższej Ukrainy jest odpowiedzią na uchwałę, którą przyjął w czwartek polski Senat.

Uchwała była związana z rocznicą krwawej niedzieli na Wołyniu. 11 lipca 1943 r. oddziały OUN-B i UPA przypuściły szturm na około 100 polskich miejscowości.

W rzezi wołyńskiej zginęło łącznie ok. 60 tys. Polaków, a drugie tyle we wschodniej Małopolsce. Senat stwierdził, że „to tragiczne doświadczenie powinno być przywrócone pamięci historycznej współczesnych pokoleń", a „masowe mordy nie zostały nazwane – zgodnie z prawdą historyczną – ludobójstwem".

– Nie mieliśmy wątpliwości, czy użyć słowo „ludobójstwo" – mówi senator PiS Robert Gaweł, którego część rodziny zginęła w rzezi wołyńskiej. – Akcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej zbrojnego skrzydła Ukraińskiej Powstańczej Armii została przeprowadzona według planów eksterminacyjnych. Miała doprowadzić do całkowitej fizycznej likwidacji ludności nieukraińskiej, głównie polskiej. Drugim aspektem jest okrucieństwo zabójców, które możemy nazwać zwyrodniałym – dodaje.

Przeciw uchwale protestowali senatorowie PO, których zdaniem prowadzi ona do napięć w relacjach z Ukrainą. Podobnie uważają sami Ukraińcy.

Szef tamtejszego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz zarzuca Polakom nierówne traktowanie stron konfliktu z czasów II wojny światowej. – Kiedy Polska uznawała za bohaterów żołnierzy Armii Krajowej, nie było żadnej krytyki. Dobrze wiemy, że wśród żołnierzy AK, a tym bardziej wśród Żołnierzy Wyklętych, byli ci, którzy mordowali Ukraińców – mówi.

– Uchwała rujnuje wszystkie dotychczasowe osiągnięcia w stosunkach ukraińsko-polskich, na które pracowali nasi politycy od początku lat 90. – uważa z kolei kijowski politolog Wołodymyr Fesenko. Jego zdaniem trudną historię trzeba wyjaśnić na zasadzie „wybaczamy i prosimy o wybaczenie".

Problem polega na tym, że to sami ukraińscy deputowani chętnie wracają do przeszłości. Przed rokiem przyjęli uchwałę uznającą m.in. członków OUN-UPA za „bojowników o wolność i niezależność Ukrainy". Została przyjęta tuż po przemówieniu prezydenta Bronisława Komorowskiego w kijowskim parlamencie. Przed kilkoma tygodniami zapadła zaś decyzja o nazwaniu kijowskich alei imionami przywódców UPA Stepana Bandery i Romana Szuchewycza.

Robert Gaweł nie ukrywa, że gloryfikowanie OUN-UPA przez obecne władze Ukrainy było powodem przyjęcia uchwały przez Senat. – Wyciąganie na pomniki morderców kobiet i dzieci nie przystoi krajom z kręgu cywilizacji europejskiej – mówi.

Za dwa tygodnie prawdopodobnie własną uchwałę przyjmie również Sejm. Ma ustanowić w niej 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na mieszkańcach II RP.

Do niedawna przyjęcie uchwały przez Sejm nie było wcale pewne. W PiS ścierały się poglądy zwolenników i przeciwników tak jednoznacznego potępienia zbrodni.

Jeszcze w maju prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że „dzień męczeństwa Kresowian będzie obchodzony 17 września, bo ten dzień łączy wszystkie zbrodnie popełnione na Polakach na Wschodzie". Poseł PiS Michał Dworczyk uważa jednak, że wyznaczenie daty święta na 11 lipca jest już przesądzone. – O przyjęciu uchwały, która zawiera taki zapis, mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas poniedziałkowych obchodów rocznicy zbrodni – przypomina. Do ustanowienia dnia pamięci wezwali posłów w swojej uchwale senatorowie.

Czy druga uchwała spowoduje kolejne reakcje strony ukraińskiej? Zdaniem Roberta Gawła nie powinniśmy brać ich pod uwagę, konstruując politykę historyczną. – Musimy silnie artykułować swoje poglądy. To Ukraina nas potrzebuje pod względem politycznym, ekonomicznym i militarnym – konkluduje.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL