Kradzieże w sklepach to coraz większy problem

aktualizacja: 28.04.2008, 19:53
Foto: Archiwum

Na świecie sieci handlowe tracą rocznie – głównie przez nieuczciwych klientów i pracowników – 72,4 mld euro. W Polsce jest to 1,2 mld euro i na statystyczne gospodarstwo domowe
przypada z tego tytułu 88,4 euro rocznie

Kwota ta jest określana jako rodzaj podatku, ponieważ firmy handlowe muszą sobie w jakikolwiek sposób takie straty zrekompensować. Dlatego z jednej strony z powodu kradzieży od razu część dostawy spisywana jest na straty, a dostawca, aby nie dopłacać do interesu, za resztę produktów musi policzyć sobie drożej. Czyli z tytułu kradzieży każdy klient zmuszony jest płacić wyższe ceny w sklepach. Polska pod względem wskaźników mieści się w gronie europejskich oraz globalnych średniaków. Na naszym kontynencie sieci mają większy problem z kradzieżami choćby w krajach bałtyckich, Grecji, na Słowacji czy w Czechach.
Nasza gospodarka jest jednak znacznie większa, dlatego chociaż procentowo różnice nie są wielkie, to jednak kwotowo dzieli nas przepaść. I tak w Polsce handel traci z tytułu kradzieży 1,6 mld dol., podczas gdy na Słowacji 176 mln dol., a W Czechach 490 mln dol., czyli kilka razy mniej. Trzeba też zauważyć, że w większości krajów naszego regionu zanotowano przynajmniej niewielkie spadki znaczenia tego zjawiska – nieduży wzrost wystąpił jedynie w Polsce, natomiast gwałtownie, o ponad 7 proc., skoczył w krajach bałtyckich. – Kradzione są głównie towary niewielkie, ale o dużej wartości. Chodzi też o to, żeby łatwiej można je było później sprzedać – mówił podczas prezentowania raportu Robert Pilewski, dyrektor handlowy firmy Checkpoint, która zleciła przygotowanie opracowania brytyjskiemu instytutowi Centre for Retail Research prowadzącemu badania nad kradzieżami w sklepach od 2001 r., jednak to tej pory koncentrował się tylko na Starym Kontynencie. Zaprezentowane pod koniec ubiegłego roku wyniki obejmują okres od lipca 2006 r. do czerwca 2007 r. W badaniu wzięły udział firmy z 32 krajów mające ok. 140 tys. sklepów i generujące obroty niemal 700 mld euro. – Badania wskazują, że we wszystkich krajach są sieci, którym udało się zredukować straty związane z kradzieżami, a także takie, w których te straty wzrosły – mówi cytowany w opracowaniu prof. Joshua Bamfield, dyrektor Centre for Retail Research. Ankietowane firmy zatrzymały w ciągu roku 6 mln złodziei – jedynie nieco ponad 700 tys. to byli pracownicy sklepów, ale straty, za które odpowiadają, są porównywalne z tymi powodowanymi przez klientów.
Co więcej, w miarę rozwoju handlu coraz większym problemem, i to na całym świecie, są kradzieże dokonywane zarówno przez pracowników, jak i klientów, jednak pod tym względem poszczególne państwa bardzo się różnią i zależnie od regionu różnie pomiędzy te grupy rozkłada się znikający towar.
Kradzieże na całym świecie są coraz poważniejszym problemem – stanowią już 1,36 proc. rocznych obrotów sieci handlowych i wskaźnik ten powoli, ale regularnie rośnie. W Polsce wzrost strat z tego powodu w porównaniu z ubiegłym rokiem wyniósł 1,5 proc. i jest to 1,2 mld euro, a sieci tracą już w ten sposób 1,34 proc. obrotów.
Ogółem w naszym kraju z półek znika tyle towaru, ile sprzedaje jedna duża sieć handlowa w całym roku. Mamy też najwyższy w Europie odsetek strat, za które odpowiadają pracownicy – jest to aż 35,1 proc. Nadal jednak głównie kradną klienci – odpowiadają za 40,5 proc. strat, a średnia europejska to 48,5 proc.
W całej Europie w sklepach giną głównie: alkohol, kosmetyki, odzież damska i perfumy. Nie można też zapominać o jedzeniu na miejscu zjadanym przez klientów, którzy oczywiście za to nie płacą. Jak oszacowali przedstawiciele jednej z sieci handlowych, w skali miesiąca klienci średniej wielkości hipermarketu zjadają w sklepie 1,5 tony różnego rodzaju produktów – jedna osoba potrafi zjeść kilogram tatara czy wypić pół litra wódki. – Kradzieże utrzymują się na podobnym poziomie. Walczymy z nimi różnymi sposobami – zarówno zwiększając obsadę ochrony, jak i stosując różnego rodzaju zabezpieczenia – mówi Przemysław Skory, rzecznik Tesco. – Zdecydowanie największym problemem jest podjadanie przez klientów. Oczywiście za każdym razem zwracamy uwagę, jeśli ktoś wypije sok, a butelkę odstawi na półkę. Jednak z podjadaniem drobnych owoców czy produktów na wagę nie za bardzo jest jak walczyć.
Z tym zjawiskiem też jest bardzo trudno walczyć, ponieważ trudno oczekiwać, żeby ochrona zatrzymywała każdego klienta, który zje jedno winogrono czy orzeszka. Jest to też różnica w mentalności, ponieważ wielu Polaków absolutnie nie traktuje tego jako kradzieży, choć w istocie nią jest. Dlatego firmy są zmuszone coraz więcej inwestować w antykradzieżowe zabezpieczenia. Jak podają eksperci z firmy EEA Checkpoint Systems, najpopularniejsze systemy zabezpieczające towary w polskich sklepach można podzielić na kilka segmentów. Pierwszym z nich są elektroniczne systemy antykradzieżowe (EAS), do których należą bramki sygnalizujące wynoszenie towaru poza teren sklepu, a także etykiety i klipsy dołączane np. do odzieży. Popularnością cieszy się również telewizja przemysłowa (CCTV). Mogą to być zarówno proste systemy złożone z czterech kamer, jak i kompleksowe rozwiązania zintegrowane z kasami fiskalnymi (np. CheckView). Do ostatniego segmentu zabezpieczeń należą mechaniczne systemy pętlowe, które mogą być wyposażone w zasilanie zabezpieczanych urządzeń prądem, stosowane m.in. w sklepach RTV, a także przezroczyste pudełka, w których umieszcza się np. kosmetyki czy płyty CD.
Wprost proporcjonalnie do liczby zabezpieczeń rośnie też pomysłowość klientów, która także nie zna granic. Kiedyś najpopularniejsze było wynoszenie kradzionych towarów w wyłożonych folią aluminiową pojemnikach – miało to zabezpieczać przed reakcją systemu alarmowego. Łamane są opakowania z zabezpieczeniami, wyrywane paski magnetyczne. Ostatnio w jednej z sieci handlowych klientka próbowała pod ubraniem wynieść komputer stacjonarny. Jeśli chodzi o odzież, popularne jest usuwanie zabezpieczeń w przymierzalni i wychodzenie z ubraniami na sobie. Sieci walczą z tym, np. stosując klipsy, które przy próbie nielegalnego usunięcia plamią odzież tuszem.
Jak wyjaśniają eksperci z EEA Checkpoint Systems, sposoby zabezpieczania towarów przed kradzieżą zmierzają w kierunku oferowania handlowcom kompleksowych rozwiązań, które będą nie tylko informować o kradzieży, ale również ułatwiać zakupy i analizować zachowania konsumentów. Zaczynają być stosowane zabezpieczania towarów dodawane już na etapie produkcji, co pozwala kontrolować koszty związane ze stratami powstającymi jeszcze podczas transportu. Etykiety radiowe umożliwią stworzenie „sklepów przyszłości”, w których kasy staną się zbędne, a wartość produktów w koszyku obliczona zostanie po przejściu przez inteligentną bramkę.
Na razie elektroniczne etykiety większości krajów znajdują się na etapie testowych wdrożeń, więc nieprędko uda się w ten sposób rozwiązać problem sklepowych złodziei. Problem rosnących kradzieży dotyka nie tylko Polski. W całej Europie po dwóch latach spadku – w ostatnim roku ich wartość wzrosła o 1,6 proc. – jest to już 29,3 mld euro rocznie.
Pod względem procentu obrotów, jakie sieci tracą, Polska mieści się w średniej – w naszym regionie największy problem z kradzieżami mają kraje bałtyckie i Czechy, gdzie sieci tracą w ten sposób 1,4 proc. przychodów. Poza Europą najwięcej kradzieży jest w Indiach, gdzie przepada 2,9 proc. przychodów sieci, Tajlandii z 1,7 proc. oraz Stanach Zjednoczonych z 1,52 proc. strat z tytułu kradzieży. Najniższy odsetek strat z tego powodu mają Austria – 0,94 proc., Szwajcaria – 0,96 proc., i Islandia – 1 proc. Nieznacznie ten próg przekraczają Japonia, Niemcy i Dania.
Od dawna walczymy z kradzieżami w sklepach, dlatego w przypadku naszych marek skala zjawiska regularnie spada. Nie chodzi tylko o jednorazowe akcje, ale także o systematyczne wprowadzanie nowych rozwiązań i ulepszanie już wprowadzonych. Oprócz stosowania bramek czy zatrudniania ochrony – nie tylko w mundurach, ale także udającej klientów – szkolimy też regularnie naszych pracowników. Dlatego wprowadziliśmy specjalny program motywacyjny: jeśli po inwentaryzacji towaru są dobre wyniki, to personel dostaje dodatkową premię.
Zainteresowanie zabezpieczaniem towarów wśród sieci handlowych rośnie wraz z ich ekspansją zarówno na rynki krajowe, jak i ościenne, ale przede wszystkim z nasilaniem się zjawiska kradzieży, które spowodowały w ciągu roku wzrost kosztów w europejskich placówkach handlowych aż o 454 mln euro. Sieci, kierując się rachunkiem ekonomicznym, decydują, na jaki poziom strat nie mogą sobie pozwolić i świadomie zaopatrują swoje sklepy w certyfikowane i sprawdzone systemy zabezpieczeń. Jest to pewien standard wyposażenia, do którego przekonują się również w placówkach handlowych, które do tej pory nie były zabezpieczane. Co więcej, brak popularnych bramek przy wejściu może wywoływać u klientów wrażenie, że towar nie jest wart chronienia, a tym samym kupowania, i bezpośrednio wpłynąć na spadek sprzedaży.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE