Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Rewolucja LTE

Rafał Tomański
Fotorzepa
Obco brzmišcy skrót LTE zdšżył utrwalić się już jako termin z nowoczesnej sieci komórkowej. Może oznaczać także jeszcze jednš rzecz.
Dla naukowców specjalizujšcych się w geologii i hydrografii LE to tzw. lot-tide elevation, wzniesienie terenu wyłaniajšce się z wody jedynie podczas odpływu. Gdy morze powraca, teren znika pod wodš Zgodnie z prawem międzynarodowym taki teren nie może zostać uznany za wyspę. To właœnie tereny o charakterze LTE sš głównš osiš chińskich wysiłków budowy sztucznych podejmowanych od ponad roku na terenie Morza Południowochińskiego. Oprotestowane przez sšsiadów, krytykowane przez USA w opinii analityków mogš prowadzić do konfliktu zbrojnego o trudnych do przewidzenia konsekwencjach.

Dwie twarze tego samego skrótu

LTE z dalekiego morza w pewien sposób ma wspólny mianownik z akronimem telekomunikacyjnym. LTE znane ze smartfonów oznacza long-term evolution, czyli sieci komórkowe projektowane z myœlš o dalszej rozbudowie. Sztuczne LTE, nad którymi pracuje Pekin, majš na celu wzmocnienie pozycji militarnej Chin w regionie. Także w dłuższym horyzoncie czasu. Tempo prac jest jednak zadziwiajšce. Jeden z dwóch najbardziej osaczonych przez chińskie jednostki straży przybrzeżnej archipelagów, wyspy Spratly zajmujš teren ok 180 tys. km kwadratowych. Na tym obszarze powierzchnia setek wysp łšcznie daje około 10 km kwadratowych. Natomiast działania inżynieryjne prowadzone przez Chiny w cišgu ostatnich 12 miesięcy spowodowały wzrost powierzchni lšdowej o ponad 8 km kwadratowych! Pogłębiarki pracujš na najwyższych obrotach pompujšc wodę z piaskiem i budujšc grunt pod kolejne prace zabezpieczajšce teren. Na rafie Subi w okresie od maja do czerwca 2015 roku produkowano aż 8 hektarów sztucznej wyspy dziennie.
LTE po chińsku ma także charakter mobilny. Tereny tworzone pod bazy wojskowe z pasami startowymi o długoœci ponad 3 kilometrów zdolnymi przyjmować największe samoloty transportowe znajdujš się czasami nawet tysišc kilometrów od wybrzeży kontynentalnych Chin. Przedsięwzięcie odbija się bardzo niekorzystnie na œrodowisku naturalnym. Prace nad sztucznymi wyspami zmieniajš lokalny ekosystem, niszczš rafy koralowe i w efekcie zakłócajš dotychczasowe pršdu morskie. Szacuje się, że do tej pory zniszczono już 300 hektarów koralowców, co przełoży się na 100 mln dolarów straty każdego roku dla państw regionu. Zubożejš łowiska, zacznš ginšć i tak obecnie już zagrożone wyginięciem gatunki zwierzšt morskich.

Pojedynek na statystykę

Chiny starajš się bronić wytykajšc państwom Azji Południowowschodniej podobne praktyki. Powoływano się nawet na amerykańskie dane, które pokazywały skalę przedsięwzięć inżynieryjnych prowadzonych przez Wietnam - 48 okupowanych na spornym morzu terenów –do zaledwie oœmiu podjętych przez stronę chińskš. Porównanie miało wytršcić argumenty z ręki tym, którzy wcišż krytykowali Pekin. Jednak 48 to liczba oznaczajšca jedynie morskie posterunki, przy pomocy których rzšd w Hanoi dba o bezpieczeństwo kraju. Chiny wielokrotnie dowiodły w poprzednich dekadach, że potrafiš przejmować potrzebne im wyspy agresywnie i nie zważajšc na ofiary w ludziach. W 1988 roku 64 Wietnamczyków zginęło podczas chińskiej agresji na wyspy Spratly. Teren należał prawnie do Wietnamu już w XVII wieku. Chiny zaczęły interesować się archipelagami z Morza Południowochińskiego dopiero z poczštkiem XX wieku (1909 rok) ustanawiajšc południowš granicę swojej strefy wpływów na północnym fragmencie morza, archipelagu Paraceli (1932 rok). Pół wieku póŸniej były w stanie walczyć o nie nie cofajšc się przed niczym. Dla porównania inne państwa regionu, które obecnie czujš się bezprawnie osaczane przez Pekin na własnych wyspach interesowały się wyspami Spratly o wiele póŸniej. Filipiny pod koniec lat 50. XX wieku, Malezja w latach 80. Liczba ich posterunków jest także zatem z uzasadnionych powodów o wiele mniejsza niż wietnamskich. Prace zwišzane z utrzymaniem morskich przyczółków, które prowadzi Wietnam, sš zaledwie ułamkiem tego, co robiš Chiny. W marcu 2015 roku było to jedynie 0,2 proc. wobec projektów sztucznych wysp made in China. LTE z dalekich stron nie ma w najmniejszym stopniu pozytywnego wydŸwięku. Nie kojarzy się z piaszczystymi plażami i przejrzyœcie błękitnym morzem pełnym koralowców. Przypomina bardziej koszmar dziejšcy się w raju. Trzeba cišgle mieć się na bacznoœci przed wojskowymi okrętami, pogłębiarkami, plamami ropy i przy okazji uważać na zniszczone koralowce.
ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL