Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Kloszardzi w Pałacu Kultury, czyli warto marzyć

Anna Kozicka–Kołaczkowska
archiwum prywatne
PóŸnš nocš, w paradnych dekoracjach studia wyborczego TVP, smętnie dogorywał scenariusz, który miał być balem salonowców Polski racjonalnej, a okazał się Festynem Duda Day.

Zatrzymywanie własnš piersiš fali nienawiœci i agresji na drodze do zgody to nie kšpiele w płatkach róż, zatem oœwiecone desygnaty Polski racjonalnej prezentowały w niedzielny wieczór wyraz twarzy, jaki maluje się zazwyczaj na obliczach jednostek unurzanych w odmętach nocnego naczynia. Szoł ten był dużo lepszy od najœmieszniejszych, mazurskich nocy kabaretowych.

Niewiarygodne, ale w studiu wyborczym œmiesznie było wcale nie z racji nieœmiertelnych haseł, które na TVP- owskich widowniach wzbudzajš huraganowe nawałnice serdecznej radoœci, czyli słów, takich jak: Jarosław, PIS, radio, co było tym dziwniejsze, że owe oklepane grepsy gęsto sypały się ze szpar oralnych sproszonych salonowców głównego koryta medialnego nurtu. W niedzielę wszystko bowiem – i Jarosław, i PIS, i radio wraz Polskš radykalnš - zwaliło się Polsce racjonalnej na łeb jak kupa kamieni.

U podstaw komizmu epizodów z balu salonowców, który się nie odbył, legł już sam widok uczestników nocnego dyskursu. Œcišgnięte rysy wyciszonej Tadli Beaty, tak niedawno furiacko ćwiczšcej niedoszłego prezydenta Dudę. Grymas niesmaku zastygły na podługowatym froncie zapiewajły Maleńczuka, istnej kopii oblicza kamiennej baby z Wysp Wielkanocnych, żywej repliki dzieł wczesnego reprezentanta teorii ewolucjonizmu dowcipnie opatrzonej w czarne oprawki optycznych okularów z epoki znajšcej słowo drukowane. Stylizacja topowego idola Polski racjonalnej, analogicznie do Maleńczuka, także absolwenta podstawówki, czyli Hołdysa Zbigniewa w kamuflażu z nie mniej pociesznych okularów, kolczyków i kapeluszowego zwieńczenia, nieodmiennie kierujšcego namolne domysły ku zagadce, jakież to tajemnicze zjawisko na jego czerepie domaga się tak konsekwentnego skrywania go pod korcem. Do kompletu - sól ziemi w osobach Poniedziałka i Legierskiego zwartych w klinczu wzajemnych wyrzutów o preferencje wyborcze, w którym argument przemocy i faszystowskiej homofobii strony przeciwnej leżał odłogiem, ponieważ był w tej sytuacji bezwartoœciowy, jak wyżuta guma.

Na widok takich, komicznych scen trudno nie dać się owładnšć typowo niemieckiej, jak sama nazwa wskazuje, Schadenfreude. Chichotowi niepięknemu, acz niestety, ludzkiemu. Uczciwie wszakże przyznaję, że ofiary zwabione do studia indywidualnie dostały szansę reprezentacji Polski racjonalnej o wiele mniej zręcznš, niż cała, szczurza falanga przybiegła w nadziei do sztabu, który okazał się scenš przegranych, bo tam około północy plštali się już tylko ostatni maruderzy i ciecie. Gdy na racjonalny łeb zwalš się Jarosław, PIS i radykalna Polska, na których zgody nie ma i nie będzie, choćby nie wiadomo jaka była demokracja, to bal się kończy. Wtedy właœnie rodzš się najzabawniejsze, kocie mordy.

Nie minęło jednak parę godzin następnego poranka, podczas którego PKW mozolnie rozważała wynik wyborów, gdy z TVP Info ruszyła lawina standardów intelektualistów głównego koryta. „Wygrana Dudy. Czas na realizację obietnic" – ogłosił tytuł materiału TVP Info, choć kadencja Prezydenta - Elekta Dudy zaczyna się dopiero 6 sierpnia, a w Belwederze wcišż rzšdzi Prezydent Komorowski. Ten kod jest klasykš. O ile sobie przypominam, już w pierwszym tygodniu premierostwa Jarosława Kaczyńskiego główne koryto upominało się o trzysta tysięcy, czy może trzy miliony – co za różnica – obiecanych mieszkań. Jednoczeœnie, reporterski narybek zerwany o œwicie do medialnej obsługi ulicznego poczęstunku dla wyborców niezmordowanego, aktualnego Prezydenta Elekta Dudy, za racjonalne uznał grubiańskie spoufalanie się z nim za pomocš zwrotu „Panie Andrzeju!".

Mimo wszystko, dostrzegam w głównym korycie œwiatełko zgody. Jak wieœć niesie, Polska racjonalna sięgnęła otóż do obywatelskich rezerw warszawskich bezdomnych i zdopingowała ich do skorzystania z prawa do wyboru prezydenta. Kloszardom rozmaitego autoramentu wydano karty do głosowania. Doczepiono ich do stołecznych list wyborców, w rubryce „adres zamieszkania" wpisujšc oœwiadczenie: „Komisja Obwodowa". ródła podajš, że około setki włóczęgów ulokowano w ten sposób w Pałacu Kultury i Nauki, do niedawna im. Józefa Stalina. I to jest mój przyczółek zgody.

Puryœci prawni twierdzš, że legalizacja fałszywych oœwiadczeń jest poważnym przestępstwem, ja jednak apeluję: Uratujmy choć ideę tego trendu Polski racjonalnej! Poprzyjmy jš! Idea uczynienia z Pałacu przystani dla rzeczonego rodzaju lokatorów, niechby i darzonego przez Polskę racjonalnš zaufaniem do mšdrych preferencji, jest przecież porywajšca! Od pierwszych lat stalinizmu po wiek XXI najbardziej wytworne kwartały miast i majštków ziemskich, zabytkowe, najpiękniejsze, przedwojenne kamienice w najœciœlejszych centrach miast i prestiżowych rejonach, magnackie, patrycjuszowskie pałace - setki tysięcy najcenniejszych nieruchomoœci z zasady obsadzono w akcie sprawiedliwoœci dziejowej elektoratem meneli, obszczymurków i sztajfów, a przecież dziœ ze œwiecš szukać ratunku, gdy walš się dachy na ich leża, chwiejš się poręcze ich schodów, psujš się spłuczki w ich wucetach. Pałac Kultury i Nauki nie jest chyba gorszy od rezydencji kamieniczników i innych krwiopijców II RP? To jego widokiem znów codziennie, jak za PRL- u, raczy się amatorów występów Kraœki. Jego azjatyckš sylwetš Polska racjonalna reklamowała się nawet podczas Festiwalu Eurowizji. Dlaczego PKiN miałby więc nie wypełnić misji godnej swojego patrona? Skupienie w PKiN wszystkich kloszardów stolicy, bezcennego elektoratu Polski racjonalnej, byłoby kolejnym, wielkim dziełem HGW. Rychło Pałac stałby się jeszcze wyrazistszym symbolem i jakże racjonalnym wyrazem szacunku dla jej antenatów. Osobiœcie, wzbogaciłabym ten projekt o zainstalowanie w nim pospołu z nowymi lokatorami PKiN siedziby „Krytyki politycznej", gdyż cała „trojka", towarzysze, nowi lokatorzy i Pałac, konweniuje ze sobš jak ulał.

Nie sposób krótko ujšć zalet osadniczej inicjatywy komisji wyborczej z PKiN. A warto było na własne oczy ujrzeć szeroki uœmiech na jego widok na surowym obliczu milkliwego goœcia - tawariszcza profesora, którego przydzielono mi w latach minionych do przeholowania przez stolicę. Przekonałam się wówczas, jak swojsko czuł się on nad Wisłš dzięki kopii własnego uniwersytetu. PKiN nazywał, po prostu, „Łomonosowem".

Lokatorzy zamieszkali w dzień wyborów prezydenckich w PKiN sš więc dla mnie kolejnym, spełnionym po latach marzeniem, ideš pieszczonš od dawna. Kibicujmy, proszę, temu projektowi! Kolejna szansa trafia się nam już w paŸdzierniku.

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL