Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Ocena opisowa, czyli pała to za mało

Anna Kozicka-Kołaczkowska
archiwum prywatne
Bez mšdroœci nie ma wolnoœci. Nie ma narodu. Nie będzie nas.
Na niezły satyrykon można natrafić z ciekawoœci, czy miłoœciwa partia ogłosiła na swojej stronie jakiœ program. Oto kawałek pierwszy z brzegu: „Wszystko, co się robi w życiu, trzeba robić z wielkim przekonaniem, od poczštku do końca. I niezależnie od tego, jaki jest finał, zawsze trzeba się całym sobš angażować (...). Platforma musi się zmienić i się zmienia. Wierzę, że wygra te wybory. A wiecie państwo, dlaczego? (...) – Bo jak ja wierzę w to tak, jak państwo w to wierzycie, to łatwiej nam będzie przejœć przez tę kampanię". Skecz ma tytuł "Wszystko trzeba robić z wielkim przekonaniem." W Polandii, zresztš, co dzień mamy okazję do refleksji nad systemem rekrutacji na studia medyczne. Bo co się może dziać, jeżeli ktoœ, kto sformułował zdanie: „Bo jak ja wierzę w to, jak państwo w to wierzycie, to łatwiej nam będzie" itd. - został, co tam pediatrš, zwykłym lekarzem pierwszego kontaktu? Jeżeli, chociażby, gotów jest angażować się w coœ całym sobš bez œwiadomoœci łańcucha przyczyn i skutków wszechrzeczy na osi czasu – poczštku, œrodka i finału? Zgoda - przekonanie o efektywnoœci parcia do celu po trupach znane jest od zarania ludzkoœci po Franka Underwooda. Rozpędem wielkiego przekonania na drzwiach stodoły Polandia gryzmoli się coraz to nowe hasła. Nie liczšc tego, co już kryje się w tajemnych, nieznanych gospodarskim zwierzętom miłosnych listach pisanych atramentem sympatycznym, który wychodzi na œwiatło dzienne dopiero, gdy znajdzie się w ręku fachowca. Jak gdy za sprawš wilków Putina okazuje się niespodzianie, że o tym, komu wolno przekraczać granice Polandii, decydujš za niš rzeŸnicy z sšsiedztwa.
Całkiem oficjalnie, hurtowo, walš się na łby zwierzšt Polandii tylko w ostatnich dniach – a to biznes na prawkach nerwusów, których auto nie zdzierży snuć się 20-tkš, ani nawet 30-tkš, a to zakaz reklam z pominięciem haraczu dla firm o wysublimowanym smaku estetycznym. A to triumfy Nowickiej i Biedronia - indywiduów, którym w postaci „ustawy o przemocy" ofiarowano upragniony pejczyk do eksterminacji tradycji i wysokiej pozycji Polek w ich, katolickiej z ducha, kulturze. Tu ma się gdzieœ nawet dumny fakt, że w krajach postępowych mentorów Polandii liczba poturbowanych kobiet jest kilkukrotnie wyższa. Za to Biedroń wzorcowo i figlarnie reklamuje się, że jego własne, zbolałe słupsko oznacza udane pożycie rodzinne. Na drzwiach stodoły Polandia przybito ostatnio także kolejny akt fabrykacji plemienia przygłupów. Szkoła bez ocen w klasach I-III! Precz z dawaniem stopni! Hurra „oceny opisowe"!- przegłosowały za nas ćwoki i nieuki. Pała to mało za ten jawny, kolejny sabotaż – to moja ocena opisowa. Szkodliwy ów absurd zatonšł w smrodliwych odmętach polandyjskich bez rozgłosu. W krajach wolnych edukacji nie lekceważš najwięksi macherzy. Gdyby tak nie było, Frank Underwood nie oœmieszałby się, nie kombinowałby właœnie przy ustawie edukacyjnej. W atmosferze politycznej zgrozy nie chwyciłby jej w swe bezwzględne łapska. Tu rzecz udaje błahš, jak paragrafy drukowane maczkiem na cyrografach oszustów. I tak już wystarczajšco przeraŸliwie żenujšcš antyszkołę Polandii głosami zbioru ignorantów i ćwoków zamienia się w żłobek, w którym nikt niczego nie musi. Nie bez aplauzu œrodowiskowych karierowiczów. Jak dotšd, antyedukacja Polandii nie jest kompletnym dnem dzięki pracy jednostek na dole. Wbrew szkodnictwu i nieudolnoœci góry. Teraz do kolekcji nauczycielskich tricków strategii wymykania się szkodnikom dojdzie kolejny. Pseudonowoczesny, pseudoegalitarny, nowy przepis dla szkół jest sprzeczny z nowoczesnš wiedzš o neurologicznych mechanizmach uczenia się, która w idealny sposób potwierdza wiekowš tradycję oceniania w systemie nauki szkolnej. Likwidacja stopni jest rezygnacjš z jednej z form behawiorystycznej metody warunkowania. Wzmocnienie pozytywne jest niezastšpionš technikš nauczania, stymulowaniš motywacji i kształcenia mózgu, wdrażania schematów myœlenia i działania. Jego skutecznoœć sprawdza się nawet w pracy z dziećmi z deficytami umysłowymi, a także ze zwierzętami, zatem z istotami, na które nie działa tłumaczenie, komunikat słowny, racjonalny argument, ani bezpoœredni, niezrozumiały przymus. Dzieciom takim, także w autyzmie, systemowo i w specyficzny, indywidualny sposób aplikuje się w tym celu nagrody. Dla autyka mogš to być rzeczy, lub uwielbiane zajęcie, na które jest on zafiksowany. Na przykład: chwila zabawy z odkurzaczem. Mechanizm warunkowania jest identyczny dla mózgu o wysokiej sprawnoœci. Warunkowanie za pomocš serduszek, kwiatków, słoneczek, nawet tylko narysowanych, œwietnie sprawdza się w terapii i nauce małych dzieci. Perfidia antyedukacji Polandii ostatnich lat ponoć zabrania w przedszkolach nawet tego. To tak, jakby pozbawić pediatrę medycznego instrumentarium, by, leczšc dzieci, łšcznie z niemowlętami, poprzestał na konsultacjach słownych. O co tu może chodzić? Nie ma dobrej szkoły bez ocen. Nie da się oceny zastšpić żadnym, równie abstrakcyjnym co konkretnym ekwiwalentem. Dobre stopnie, kto tego nie zna, sš dla dzieci bytami wręcz materialnymi, obiektem pożšdania i rywalizacji. Istotnie, na poczštkowym etapie nauczania właœciwe jest ograniczenie stopni negatywnych. Jednak cel efektywnego nauczania powinien dyktować kierunek wdrożenia dzieci do systemu jasnego, uczciwego oceniania ich starań. Zastšpienie oceny ględzeniem nauczyciela będzie demotywujšce i mało skuteczne. Przy okazji zdejmie ze szkoły odpowiedzialnoœć za wymierne wyniki nauczania. Oceny słowne sš z natury nieœcisłe, dajš przestrzeń nadużyciom i nadinterpretacjom. Sš okazjš do stresogennych porównań i niuansów. Podczas gdy okreœlony stopień, nawet gorszy, jest szkolnš normš. Bywa także doœć wygodnym parawanem dla konkretów, które chce się zatrzymać za zasłonš. Paradoksalnie, również właœnie przez to, że z natury uważany jest za niewystarczajšcy, niesprawiedliwy. A jego właœciwš treœć zna przecież tylko zainteresowany. Tymczasem jeden, jedyny, ale ważny przymiotnik za dużo lub za mało, może boleć długo, a nawet złamać człowiekowi życie. Tajne komplety w oficjalnej, polandyjskiej antyszkole wydajš się koniecznoœciš od dawna, jak w czasach wrogiego terroru. Bez mšdroœci nie ma wolnoœci. Na ma narodu. Nie będzie nas. We wstrzšsajšcym reportażu Wiktora Gadowskiego torturowany przez islamistów, okaleczony komandos i ksišdz Douglas Bazi opowiada o tym, co uważa za najważniejszy, wojenny oręż: „Żyję, a więc walczę. Pokonamy ich przez edukację dzieci, one będš mšdrzejsze od tych ludzi, wygrajš – mówi z uœmiechem." ( „Peszmerg patrzy œmierci w twarz" – „W sieci", 15/2015) Słowo „edukacja" oznacza dla niego również uczenie dzieci tańca i muzyki. Jakże to zawstydza antyedukację Polandii! Pała to za niš za mało.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL