Media
TVP karze „Rz” za tekst o Lis
Nasi dziennikarze nie będą zapraszani do telewizji publicznej, bo ujawnili, że Hanna Lis nie wypada najlepiej w badaniach.
– Szef Agencji Informacji TVP Janusz Sejmej zasugerował nam, byśmy nie zapraszali do programów dziennikarzy „Rz” – przyznaje jeden z pracowników Telewizji Polskiej.
Według naszych informatorów zakaz zapraszania dziennikarzy „Rz” ma obowiązywać do chwili opublikowania sprostowania artykułu „Dlaczego Hanna Lis znowu znika z wizji”. Tekst ukazał się w wydaniu weekendowym „Rz”. Ujawniliśmy w nim dane z badań opinii widzów na temat m.in. prowadzących programy informacyjne w TVP. Hanna Lis („Wiadomości”) w nich traci, a zyskują m.in. Andrzej Turski („Panorama”) czy Danuta Holecka (TVP Info).
Janusz Sejmej nie chciał z nami rozmawiać na temat zakazu i odesłał do rzecznika prasowego stacji.
W biurze prasowym usłyszeliśmy: „Dobór gości jest każdorazowo indywidualną decyzją wydawcy i producenta danego programu. Nie istnieją żadne "odgórne" zasady dotyczące zapraszania gości do programów TVP”. Jednak wydanie takiego zalecenia potwierdziło nam w TVP kilka osób.
Jak tłumaczy jeden z wydawców w telewizji publicznej, tego typu zakazy nigdy nie mają formy oficjalnego dokumentu. – Zawsze są to ustne sugestie przekazywane przez kierowników lub szefów redakcji – mówi „Rz”.
– Jeśli taki zakaz został wprowadzony, to jest to sytuacja karygodna – twierdzi Magdalena Bajer, przewodnicząca Rady Etyki Mediów. Jej zdaniem taki rodzaj cenzury jest niezgodny z wszelkimi standardami. – Jeśli TVP uważa, że w tekście pojawiły się nieprawdziwe informacje, to powinna polemizować, a nie wprowadzać zakazy.
Podobnego zdania jest Krystyna Mokrosińska, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich: – Nie znam sprawy, ale wydaje mi się, że 20 lat temu minęły czasy, kiedy to powstawały wykazy osób, które należy do programów zapraszać, a których nie – mówi. Jej zdaniem w żadnym demokratycznym kraju w mediach nie wprowadza się takich zaleceń.
Nie dla wszystkich zakaz zapraszania do TVP niektórych osób jest zaskoczeniem. – To przecież się zdarzało wcześniej w TVP i jak widać zdarza się cały czas – twierdzi dr Marek Migalski. – Ale oczywiście tak nie powinno się dziać – dodaje.
W sprostowaniu, które wczoraj Telewizja Polska przysłała do „Rz”, już pierwszy punkt odnosi się do stwierdzenia, które nie pojawiło się w artykule. TVP chce, byśmy napisali, że „nieprawdą jest, że Hanna Lis została »zdjęta« z grafika »Wiadomości«”. Tymczasem opublikowana fraza brzmiała: „Lis nie poprowadziła »Wiadomości«, choć zgodnie z grafikiem wypadała jej kolej”.
Rzecznik TVP Daniel Jabłoński podważa też zdanie „Lis jest jedną z najmniej lubianych prezenterek sztandarowego programu Jedynki”. I prostuje: „Hanna Lis jest drugim najbardziej lubianym prowadzącym "Wiadomości" (...) i znajduje się ex aequo na pierwszym – drugim miejscu wśród prowadzących główne wydanie”.
Nie wspomina jednak, że Lis uplasowała się na tym miejscu w kategorii określającej prezenterów wciąż bardzo dobrze rozpoznawalnych przez widzów, ale coraz mniej chętnie widzianych na ekranie.














