Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Stanisław Remuszko: Dwie rocznice

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
Dziesięć lat temu zmarł papież. Dwa lata temu abdykował papież.

Krok Benedykta XVI postrzegam osobiœcie jako cichš rewolucję w Koœciele Powszechnym.

Pozornie nic się nie stało, gdyż w żaden sposób nie zostały naruszone zasady wiary ujęte w oficjalnym katechizmie. Ustšpienie z Urzędu odbyło się zgodnie z prawem kanonicznym. Papież-emeryt niewidocznie zamieszkał w Watykanie, konklawe zaœ wybrało nowego Ojca Œwiętego, który przybrał imię Franciszek. Znów wszystko miało być tak jak dawniej...

Otóż nic już nie będzie tak jak dawniej – z kilku powodów.

Po pierwsze, Benedykt XVI przełamał szeœćsetletniš Tradycję, która nakazuje papieżowi umrzeć w papieskim łóżku. Tradycja jako taka odgrywa w duszach i umysłach wszystkich ludzi rolę ogromnš, większš czasem niż prawo pisane, papież zaœ – przynajmniej dla katolików – jest w wielu dziedzinach najwyższym autorytetem. Jeœli zatem TAKI autorytet w ułamku sekundy zmienia TAKĽ Tradycję – musi to w umysłach wiernych spowodować istne trzęsienie myœli (lawiny pytań), których odleglejsze skutki sš nie do przewidzenia.

Po drugie, swš suwerennš decyzjš ("gromem z jasnego nieba") Jego Œwištobliwoœć przypomniał rzeszom katolików, kim jest, a kim nie jest. Z niejakim elementarnym rozumowym wstydem czytałem i słyszałem wtedy w poważnych (wydawałoby się) miejscach medialnych, że natchnieni Duchem Œwiętym kardynałowie wybiorš wkrótce kolejnego następcę Chrystusa. Skoro tak mówiš mšdre głowy w telewizorze, to co ma myœleć wielomilionowy szary niedzielny wierny (a założę się, że i niejeden czytelnik niniejszego)? Tymczasem papież nie jest następcš Chrystusa, lecz następcš jego ucznia, człowieka o imieniu Piotr! Na wszelki wypadek przypomnę, że Jezus Chrystus jest Bogiem, który wieki temu przez 33 lata był również jednym z ludzi; tak przynajmniej głosi Koœciół.

Po trzecie (i najważniejsze), dwa lata temu Benedykt XVI krzyknšł na cały œwiat: jestem człowiekiem! CZŁO-WIE-KIEM! Starszym, a nawet starym (86 lat) mężczyznš, który czuje, że słabnie, i który wie, że jest to proces zawsze jednostronny: młodszy, silniejszy i zdrowszy już nie będzie, może być tylko gorzej. Tymczasem przypadło mu sterować Nawš Piotrowš – instytucjš skupiajšcš w œwieckim wymiarze miliard ludzkich istnień i zarzšdzanš w sposób bardziej scentralizowany niż nawet niegdysiejsze monarchie absolutne. Żaden samotny człowiek nie dŸwiga takiej odpowiedzialnoœci, jaka spoczywa na barkach i na głowie papieża. Na jego ciele i na umyœle.

I tu przechodzimy do oczywistego "po czwarte". Choroby podeszłego wieku bywajš różne, ale częœć z nich dotyka mózgu. Osłabienie pamięci, procesy otępienne, alzheimer, utrata sprawnoœci intelektualnych i zdolnoœci poznawczych (w tym - aparatu samokrytycznego), demencja, parkinson, miażdżyca, zespoły depresyjne – to nie wyjštki, lecz naturalna reguła naszego biologicznego gatunku, której podlegajš nawet najwybitniejsi filozofowie i uczeni, królów i prezydentów nie wyłšczajšc. Opieka nad takš osobš jest trudna – przede wszystkim ze względu na sukcesywny zanik kontaktu. Grono ludzi rozumiejšcych chorego stopniowo zacieœnia się do pojedynczych paru osób. Przypuszczam, że Benedykt XVI obawiał się takiego rozwoju wydarzeń i swš decyzjš (jak to okreœlił, „głęboko przemyœlanš, podjętš dla dobra całego Koœcioła") na wszelki wypadek im zapobiegł.

Masz pytanie do autora? remuszko@gmail.com

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL