Dyplomacja
Teraz Moskwa da nam spokój
Po ratyfikacji umów przedłużających dzierżawę ukraińskich baz rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej stosunki między Moskwą a Kijowem będą spokojniejsze, co otworzy drogę do stabilizacji w relacjach dwustronnych i pozwoli Ukrainie na reformy wewnętrzne.
Opinię taką wyraził Andrij Jermołajew, dyrektor Narodowego Instytutu Badań Strategicznych przy urzędzie prezydenta Ukrainy.
- Krytycy tych umów nie zauważają, że po rozwiązaniu kwestii pobytu Floty Czarnomorskiej Moskwa ma o wiele mniejsze pole do atakowania Ukrainy, co pozwala nam na spokojniejsze życie - podkreślił.
Zdaniem eksperta przedłużenie umów o bazach rosyjskiej marynarki wojennej nie będzie również przeszkodą w planach integracji europejskiej Ukrainy. - Otworzy to za to drogę do bardziej aktywnego zaangażowania Kijowa na arenie międzynarodowej - powiedział Jermołajew.
Dyrektor prezydenckiego Instytutu Badań Strategicznych wyraził jednocześnie wątpliwości, czy podzielona ukraińska opozycja zdoła zjednoczyć się wokół kwestii Floty Czarnomorskiej, by doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych.
- Kwestia floty jest symboliczna, ale niewiele znaczy dla przeciętnych, zmęczonych swarami politycznymi i kryzysem ekonomicznym obywateli. Idea wcześniejszych wyborów do parlamentu nie uzyska szerokiego poparcia - podkreślił.
Jermołajew wyjaśnił, że większość Ukraińców nie widzi wielkiego zagrożenia ze strony stacjonującej na Krymie rosyjskiej marynarki.
- W końcu Flota Czarnomorska Rosji znajduje się na Ukrainie od samego początku jej niepodległości i, prócz pewnych nieuregulowanych kwestii, np. dotyczących użytkowania ziemi, nie stanowi realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego - powiedział politolog.
Ukraiński parlament ratyfikował umowę zawartą w ubiegłym tygodniu przez prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, przedłużającą pobyt Floty Czarnomorskiej na Krymie o 25 lat, z możliwością dodania do tego okresu kolejnych pięciu lat. W zamian za to Rosjanie zgodzili się obniżyć o 30 proc. cenę gazu ziemnego dostarczanego na Ukrainę.















