Dyplomacja
Gruzja odpowiada na groźby Rosji
Po tym, jak Rosja zagroziła użyciem siły wobec Gruzji, władze w Tbilisi wzmogły środki ostrożności w rejonach przygranicznych.
Rosjanie twierdzą, że Gruzini ostrzeliwują stolicę separatystycznej Osetii Południowej - Cchinwali. Moskwa ostrzegła Gruzję, że jest gotowa użyć siły, by zapobiec incydentom i przerwać ostrzał miasta.
Natomiast Gruzini skarżą się, że osetyjscy rebelianci strzelają do ich posterunków w rejonie wsi Nikozi. Jak mówią mieszkańcy tej wioski, położonej o kilometr od Cchinwali, bez przerwy ktoś strzela, słychać huk i eksplozje.
Gruzini wystawili policyjne i wojskowe patrole na wszystkich drogach, mostach i wiaduktach. W rok od rozpoczęcia konfliktu w tym regionie, do strefy przygranicznej powrócił strach przed kolejnymi działaniami zbrojnymi.
Saakaszwili: Rosja wciąż liczy, że się mnie pozbędzie
Według prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego jego krajowi nie grozi nowa wojna z Rosją, jednak Moskwa wciąż liczy na odsunięcie jego samego od władzy.
- To prawie cudowna historia ocalenia - powiedział, komentując fakt, że pozostaje na stanowisku mimo gróźb pod jego adresem ze strony premiera Rosji Władimira Putina.
Saakaszwili dodał, że prawie rok po wojnie rosyjsko-gruzińskiej o Osetię Południową Zachód nie zdołał wymusić na Rosji, by ta wyjaśniła, jak to określił, "masowe czystki etniczne" na Gruzinach w Osetii. Zdaniem gruzińskiego prezydenta Zachód obawia się o swoje interesy energetyczne i handlowe.
Przyznał on, że Gruzja wie o tym, iż nie może odzyskać siłą separatystycznych regionów Osetii oraz Abchazji. Nawiązując do słów wiceprezydenta USA Joe Bidena, który powiedział, że "nie ma opcji reintegracji drogą militarną", Saakaszwili powiedział: "Rzecz w tym, czy ktokolwiek na świecie chce nowej wojny w Europie z udziałem Rosji, i oczywista odpowiedź brzmi nie. To właśnie sugerował wiceprezydent Biden i podzielamy tę opinię".















