REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Fotografia

Fotografia

Odbitki, mistrzowie i paradoksy

Monika Małkowska 09-04-2008, ostatnia aktualizacja 09-04-2008 14:25
źródło: Rzeczpospolita
źródło: Forum

Polacy teoretycznie fascynują się zdjęciami, fotowystawy mają ogromną frekwencję. Jednak kolekcjonowanie fotogramów jest wciąż mało popularne

Dziewięciu Polaków na dziesięciu fotografuje. Do wyboru – telefonem komórkowym, cyfrówką, klasycznym aparatem na film, własnoręcznie wykonaną kamerą otworkową. To chyba główna przyczyna, że nie darzymy fotografii szacunkiem. Chodzi mi o uznanie przełożone na finansowy ekwiwalent. Nie kupujemy odbitek – bo po co?

Paradoksalnie, artystyczna pozycja fotografii rośnie niemal z roku na rok. Spójrzmy na fotograficzny pejzaż obecnie ukształtowany w Polsce.

Festiwale i konkursy

W ostatniej dekadzie dorobiliśmy się pięciu poważnych przeglądowych imprez fotograficznych, od poznańskiego biennale zaczynając (najstarsze w Polsce, organizowane od 1998 r.) poprzez krakowski miesiąc fotografii, festiwal warszawski, łódzki, bielsko-bialski. Coraz częściej są to przedsięwzięcia międzynarodowe.

Nie podejmuję się zliczyć corocznie ogłaszanych konkursów fotograficznych – idą w dziesiątki. W tym zakresie amplituda waha się od zawodów amatorskich – studenckich, dzielnicowych czy sponsorowanych przez firmy zainteresowane autolansem – po konfrontacje zawodowych fotoreporterów (m. in. „Rzeczpospolita” ma na koncie już trzy edycje konkursu BZ WBK Press Foto). Pomiędzy tymi skrajnościami plasują się konkursy tematyczne na prawie profesjonalnym poziomie, z których niekiedy wyłaniają się interesujące postaci (np. niezależna organizacja Pociąg do Sztuki rzuciła hasło „Utracone”, prezentując efekty fotograficznych zmagań na stacji Wilanowska).

Ukonstytuowało się też kilka galerii wyspecjalizowanych w fotomedium: w Krakowie działa przeniesiona z Wrocławia Foto-Medium-Art, w Łodzi – FF, w Bielsku – B&B. W stolicy pewnej pozycji dorobiły się Yours, Luksfera, Green. Tradycyjnie działa też Stara ZPAF i Obok, również pod auspicjami związkowymi.

Na parkanach

Jest także coś dla leniwych. Wystawy fotografii wychodzą im naprzeciw. Od kilku lat jako przestrzeń ekspozycyjna dla wielkoformatowych odbitek służy w Warszawie parkan przy parku Łazienkowskim. Pokazy zdjęć zdarzają się w plenerze miejskim – rurkowe stelaże można rozstawić niemal wszędzie. Widziałam już fotoprezentacje przy placu Konstytucji, na Starówce, nieopodal stacji metra Świętokrzyska. Niektóre stacje metra także są chętne fotograficznym pokazom – zwłaszcza Wilanowska i Świętokrzyska.

Chyba z trudem dałoby się znaleźć prestiżową galerię, w programie której nie uwzględniono fotografii. Oto przykłady z ostatnich dni: w krakowskiej Starmach Gallery – wyciszone fotoobrazy Mikołaja Smoczyńskiego.

W Zachęcie – „Dokumentalistki”, pierwszy, gigantyczny wybór dokonań rodaczek parających się fotograficznym zajęciem. W Foto-Medium-Art – retrospektywa Zdzisława Sosnowskiego.

Warto też wspomnieć o tzw. Nowych Dokumentalistach. W odróżnieniu od fotoreporterów łapiących wydarzenia „na gorąco” ND utrwalają świat, wprowadzając korekty. Starannie kadrują obrazy, ustawiają modeli jak kiedyś do pozowania, realizują z góry założone idee. Zorka Projekt, Igor Przybylski, Julia Staniszewska, Ireneusz Zjeżdżałka – to kilka przykładów.

Na zdrowy rozum tak obfita działalność fotograficzna, jaką obserwujemy w Polsce ostatnich kilkunastu lat, powinna przełożyć się na dynamicznie rozwijający się branżowy rynek. Tymczasem – nic z tego. Optymistyczna wizja fotografii w Polsce, oglądana z perspektywy handlowej, raptownie załamuje się.

W zdjęciach siła

Na świecie moda na ten rodzaj zbieractwa trwa od ćwierćwiecza, a ceny dorównują osiąganym przez malarstwo.

W ślad za fotografią kreacyjną karierę robią ostatnio fotoreportaż i fotografia mody. Przykład dają ważne muzea i galerie (Guggenheim, MoMA, Centre Pompidou, Tate, National Gallery, Stedelijk), a także prestiżowe przeglądy, jak Kassel czy Wenecja.

A u nas – walka z wiatrakami. Od pięciu lat organizowane są aukcje fotograficznego medium – pomysł wyszedł ze strony Polswissu, podchwycił go Rempex. Śledzę te wydarzenia ze smutkiem. Pod młotek idą perły, na które mało kto się łakomi. A już żeby licytować wielokrotność katalogowych sum, nie ma mowy. Rempex wprowadził licytację w dół – i ta formuła zakupu w przypadku zdjęć ma wzięcie.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Okno na świat

Chasydzi z całego świata co roku zjeżdżają się do Lelowa na Śląsku w rocznicę śmierci cadyka Dawida Bidermana zwanego Lelowerem. >>