Nieodpłatnej pomoc prawna a opinia Krajowej Rady Sądownictwa

aktualizacja: 12.02.2015, 08:39
Foto: 123RF

Z zażenowaniem należy przyjąć styczniową opinię Krajowej Rady Sądownictwa o projekcie ustawy o nieodpłatnej przedsądowej pomocy i informacji prawnej – piszą adwokaci.

Zażenowanie wynika stąd, że konstytucyjny organ, który ma stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, w sprawie modelu przedsądowej pomocy prawnej bezkrytycznie powiela błędne stanowisko grupy fundacji i stowarzyszeń zajmujących się zawodowo świadczeniem nieodpłatnych porad prawnych. Feralna opinia też nie może być przypadkiem, bo jej tezy powielają poglądy głoszone przez jednego z członków tego organu, na co dzień prezesa zarządu fundacji aktywnie zaangażowanej w to, by system przedsądowej pomocy prawnej opierał się na niewykwalifikowanych prawnikach, studentach i nieprawnikach po kursach przygotowawczych.

Oczywista nieprawda

Szczególnie szokuje teza: „Choć zaangażowanie wykwalifikowanych prawników należy ocenić pozytywnie, to jednak ograniczenie się tylko do adwokatów i radców prawnych jest rozwiązaniem najdroższym i nieefektywnym", bo to oczywista nieprawda. By nie być gołosłownym, sięgnijmy do opracowania pt. „System nieodpłatnego poradnictwa prawnego i obywatelskiego w Polsce (propozycje rozwiązań modelowych i założeń polityki państwa)", którego współautorami są nie tylko stowarzyszenia i fundacje, w tym m.in. fundacja INPRIS, ale również Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. To w tym opracowaniu znajdziemy wyliczenia wskazujące, że średni koszt godzinnej porady w organizacji pozarządowej wynosi 112,50 zł. To tam stwierdzono, że „przy (arbitralnym i konserwatywnym) założeniu, że rozwiązanie jednego problemu prawnego wymaga średnio dwóch godzinnych spotkań przy średniej stawce 112,50 zł brutto za godzinę (a więc, że nakład pracy na realizację zadań poradniczych systemu wynosi od 2,045 do 3,379 mln roboczogodzin), oznacza to nakłady na koszty pracy w wysokości od 230 do 380 mln zł rocznie".

Tymczasem w ocenie skutków regulacji do pierwotnego projektu ustawy za bezpośrednio świadczone przez adwokatów i radców prawnych porady przewidziano wynagrodzenie ok. 63 zł za godzinę. Jeśli koszt dwugodzinnej porady prawnej udzielonej przez niewykwalifikowanego prawnika, studenta prawa lub nieprawnika po kursie – powiększony o koszty pośrednie generowane przez osoby prawne, jakimi są fundacje i stowarzyszenia – to średnio 225 zł, a koszt dwugodzinnej porady udzielonej bezpośrednio przez adwokata i radcę w projekcie ustawy określa się na 125 zł, to wręcz groteskowo brzmi teza Krajowej Rady Sądownictwa, jakoby usługi prawne świadczone wyłącznie przez wykwalifikowanych prawników były rozwiązaniem najdroższym. W istocie to rozwiązanie najtańsze dla budżetu państwa.

Trudno dociec, jaka się kryje myśl pod tezą o nieefektywności systemu, w którym porad prawnych udzielają wyłącznie wykwalifikowani prawnicy – adwokaci i radcowie prawni. Dla nas to nonsens i absurd. Bo jest nas w sumie ponad 70 tys. i na co dzień doskonale sobie radzimy z udzielaniem porad prawnych. Robimy to zawodowo i mamy ogólnopolski potencjał, by natychmiast, bez żadnych dodatkowych nakładów ze środków publicznych, w niemalże każdym zakątku naszego kraju rozpocząć świadczenie przedsądowej pomocy prawnej także dla najuboższych. Adwokatów i radców jest dziś tak wielu, że nie ma żadnej bariery w dostępie do naszych usług. A przy okazji zapewniamy to, czego nie gwarantują niewykwalifikowani prawnicy, studenci i nieprawnicy po kursach.

Dajemy więcej

Gwarantujemy najwyższy i kompleksowy poziom wiedzy, poparty wielopłaszczyznowym doświadczeniem, również procesowym, oraz to, że nasze usługi objęte są tajemnicą zawodową. Dajemy jeszcze więcej: zapewniamy odbiurokratyzowanie systemu. System przedsądowej pomocy prawnej opartej na usługach adwokatów i radców powoduje, że za ewentualne błędy lub zaniedbania wykwalifikowani prawnicy ponosić będą odpowiedzialność nie tylko odszkodowawczą, ale również dyscyplinarną. Kontrola nad standardem wykonywania zawodu odbywa się w ramach obowiązkowych wizytacji kancelarii. Mamy w końcu system postępowań skargowych, który również stoi na straży jakości i efektywności udzielanej pomocy prawnej. To wszystko od lat finansujemy z własnych składek, bez grosza publicznej dotacji.

Bez zbędnych wydatków

Skoro więc można stworzyć samokontrolujący się system, bez zbędnych wydatków państwowych na synekury i posady dla rzeszy kontrolerów, to po co tracić taką szansę? Bo dopuszczenie osób prawnych do systemu świadczenia pomocy prawnej dla najuboższych rzeczywiście zmusi do powołania biurokratycznego ciała, które będzie kontrolowało jakość działania tych właśnie podmiotów. Taki biurokratyczny aparat urzędniczy, przejadający znaczną część funduszy, będzie musiał codziennie badać, czy porada prawna udzielona przez nieprawnika, studenta lub niewykwalifikowanego prawnika jest jeszcze poradą prawną. Tylko kto będzie się chciał dzielić swoimi problemami prawnymi ze świadomością, że staną się one później przedmiotem analiz organów kontroli? I co to ma wspólnego z efektywnością systemu lub oszczędnością kosztów?

Wątpimy, czy wszyscy członkowie KRS mieli świadomość powyższych faktów. Ale dobrych rozwiązań legislacyjnych – a takim co do zasady bez wątpienia był pierwotny projekt ustawy – należy za wszelką cenę bronić. Bo w tej sprawie musi się liczyć interes publiczny, interes najuboższych, a nie interes czy dorobek różnego rodzaju organizacji pozarządowych.

CV

Roman Kusz, przewodniczący Komisji Wizerunku Zewnętrznego i Ochrony Prawnej Naczelnej Rady Adwokackiej

Rafał Dębowski, sekretarz NRA

POLECAMY

KOMENTARZE