Urzędnicy są bezkarni. Roszczenia wobec fiskusa rosną

aktualizacja: 19.12.2014, 07:52
Foto: Fotorzepa/ Dominik Pisarek

Aż 2 mld zł wynoszą roszczenia firm skrzywdzonych przez skarbówkę. Urzędnicy są bezkarni.

REDAKCJA POLECA

Zielonogórskie Towarzystwo Finansowo-Leasingowe (TFL) żąda od fiskusa 157 mln zł zadośćuczynienia. Pod koniec stycznia 2015 r. w warszawskim sądzie rozpocznie się proces w tej sprawie.

– Pozew ma związek z postępowaniami podatkowymi dotyczącymi VAT, które trwały 18 lat – mówi właściciel TFL Marek Isański. Jak sam ocenia, ma duże szanse na wygraną. Jego przeciwnik procesowy, reprezentująca Skarb Państwa Prokuratoria Generalna, nie kwestionuje wielokrotnego łamania przepisów. Broni się, że roszczenie jest przedawnione. Tymczasem to urzędnicy celowo przedłużali postępowanie.

Przedsiębiorcy coraz częściej domagają się odszkodowań od fiskusa. Niezwykle trudno im odzyskać zapłacone nienależnie podatki. Walka z fiskusem jest skomplikowana i trwa latami.

W latach 2006–2014 do Prokuratorii wpłynęło 315 pozwów przeciw organom podatkowym na łączną kwotę ok. 1,9 mld zł. Najwyższe roszczenie opiewa na 210 mln zł, kolejne na nieco ponad 100 mln zł. Poszkodowanych firm, które nie zdecydowały się na złożenie pozwu, jest znacznie więcej. Wiele rezygnuje z czasochłonnej walki. Prezes Fakro Ryszard Florek, którego firma ucierpiała w wyniku złych decyzji fiskusa, mówi, że woli się skupić na rozwijaniu firmy.

Dochodzenie ich praw miała ułatwić podatnikom obowiązująca już od trzech lat ustawa o odpowiedzialności majątkowej urzędników za rażące naruszenie prawa. Z danych Ministerstwa Finansów wynika jednak, że dotychczas żaden urzędnik skarbowy nie poniósł kary na podstawie tych przepisów. Wiceminister Izabela Leszczyna tłumaczy, że nie było wypłaty odszkodowań za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej.

– Ustawa w tym kształcie jest fikcją – mówi adwokat Jarosław Ziobrowski. – Procedury są skomplikowane i kosztowne, a udowodnienie winy urzędnika może trwać nawet kilka lat.

Dodaje, że urzędnicy są świadomi, iż nawet jeśli sąd zakwestionuje ich decyzje, to i tak nie poniosą konsekwencji. Tymczasem ich błąd może oznaczać upadłość firmy. Dlatego konieczne jest uproszczenie dochodzenia odszkodowań.

– Główny problem to ustalenie indywidualnej odpowiedzialności. Trudno wskazać, kto podjął daną decyzję. Jednak równie częstym błędem jest bezczynność urzędników – mówi Krzysztof Izdebski, ekspert Watchdog Polska.

– Żeby ustawa zaczęła działać, konieczne jest zdefiniowanie pojęcia „rażące naruszenie przepisów" – mówi Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, ekspert Pracodawców RP.

POLECAMY

KOMENTARZE