Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Węgrzy broniš internetu

AFP
Protest przeciwko podatkowi sieciowemu to poważne ostrzeżenie dla przywódców Fideszu.
Demonstracja ponad 10 tysięcy ludzi zebranych w niedzielę na budapeszteńskim placu Bohaterów okazała się największym wystšpieniem wymierzonym w rzšdy Fideszu od wielu miesięcy. Mimo trzech kampanii wyborczych odbywajšcych się na Węgrzech w cišgu ostatniego roku opozycja nie była w stanie zmobilizować znaczšcych tłumów. Dokonała tego grupa aktywistów bez okreœlonej afiliacji politycznej (choć niektórzy z nich wywodzš się z lewicy) w cišgu zaledwie kilku dni. Na profilu facebookowym „Sto tysięcy przeciw podatkowi od internetu" wzywajšcym do udziału w proteœcie podpisało się około 40 tys. osób. Iskrš zapalnš protestu okazała się propozycja rzšdu opodatkowania ruchu w internecie (150 forintów, czyli ok. ?2 zł za gigabajt transferu). To skutek gwałtownego poszukiwania dochodów państwa, ponieważ mimo prognozowanego na ok. 3 proc. wzrostu PKB w tym roku sytuacja budżetu znaczšco się nie poprawiła. Nawet mimo zejœcia deficytu poniżej 3 proc. zadłużenie przekracza 84 proc. PKB (dwa lata temu było już poniżej 80 proc.). Co więcej, skończyły się œrodki przejęte z prywatnych funduszy emerytalnych.
To po częœci skutek błędów polityki budżetowej, ale także konsekwencja zbyt dużego osłabienia forinta wobec głównych walut. Według nieoficjalnych szacunków rzšd powinien cišć  wydatki i zwiększyć przychody, by poprawić rachunek bieżšcy o ok. 5 proc. Z powodu długiego cyklu wyborów opóŸniano przedstawianie planów niepopularnych posunięć. Czas na to nadszedł po ostatnich w serii wyborach samorzšdowych, a jednym z pomysłów okazał się „nowatorski" podatek internetowy. – Nie był to najlepszy pomysł i zapewne nie pochodził od samego Viktora Orbána – mówi András Stumpf, publicysta zbliżonego do Fideszu tygodnika „Heti Válasz". – Myœlę, że rzucili go ad hoc  urzędnicy Ministerstwa Finansów na gwałt szukajšcy oszczędnoœci. W parlamencie nikt nie będzie go popierał i sprawa zapewne upadnie – tłumaczy. Pomysł jest o tyle kuriozalny, że takiego podatku nie ma w żadnym państwie europejskim (uwagę na to zwróciła unijna komisarz Neeli Kroes). Nic dziwnego, że Węgrzy, zwłaszcza młodzież i miejska inteligencja, zareagowali z irytacjš. – Poczštkowo ludzie protestowali rzeczywiœcie przeciwko zwiększaniu kosztów użytkowania internetu, dopiero potem pojawiły się także przejawy niechęci do władzy – tłumaczy „Rz" András Szakács, analityk centrum politologicznego Méltányosság. Częœć demonstrantów udała się pod siedzibę Fideszu na ulicy Lendvai. Aresztowano tam 6 najbardziej agresywnych osób, jednak do większych starć z policjš nie doszło. Mimo antyrzšdowych haseł pojawiajšcych się na placu Bohaterów analitycy sš zgodni, że przekucie niezadowolenia młodych ludzi bojšcych się, że władza może utrudnić im dostęp do najważniejszego dla nich medium komunikacji ze œwiatem, w poparcie dla opozycji będzie trudne. – Opozycja nie ma dziœ ani charyzmatycznych przywódców, ani wizji. Pozostaje jej bazowanie na konkretnych sprawach, które wywołujš niezadowolenie – uważa Szakács. – Problemem dla Fideszu może być za to utrata kontaktu z młodš inteligencjš, która po raz drugi w cišgu roku wychodzi na ulice (pierwszy raz z powodu niekorzystnej dla studentów reformy szkolnictwa wyższego – przyp. red.) – mówi prof. Pál Tamás, socjolog z Węgierskiej Akademii Nauk. – Przywódcy partii, która kiedyœ nazywała się Zwišzkiem Młodych Demokratów, majš dziœ około 50 lat i nie rozumiejš współczesnych dwudziestolatków. Prowadzšc politykę, bazujš na niższej klasie œredniej, głównie z prowincji. Tymczasem teraz odezwała się grupa wykształconej wielkomiejskiej młodzieży  nastawionej promodernizacyjnie i proeuropejsko. Dla niej nieograniczony dostęp do internetu jest równie ważny, jak dla młodych ludzi z lat 80. było posiadanie paszportu. Wiele wskazuje na to, że rzšd będzie chciał się wycofać z niefortunnego pomysłu. Pozostaje jedynie kwestia wyjœcia z twarzš z kłopotliwej sytuacji, organizatorzy niedzielnej demonstracji dali bowiem władzy 48 godzin na wycofanie podatku internetowego, grożšc kolejnymi protestami od wtorku. Z jednej strony przywódcy Fideszu nie chcš sprawiać wrażenia, że ustępujš pod presjš ulicy. Z drugiej zaœ zaognianie sporu nie jest w interesie partii rzšdzšcej, która znalazła się ostatnio w ogniu krytyki po kilku konfliktach zarówno z organizacjami pozarzšdowymi na Węgrzech, jak i z partnerami za granicš. Wyjštkowo złš prasę przyniosło Budapesztowi ogłoszenie tydzień temu zakazu wjazdu do USA dla kilku wysokich rangš urzędników oskarżonych przez Amerykanów o korupcję.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL