Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Artur Bilski. NATO i Zachód to my

Artur Bilski
Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Dla polskich generałów NATO stało się wygodnym chłopcem do bicia, który usprawiedliwia ich bezczynnoœć – zauważa ekspert ds. wojskowoœci
Szczyt NATO w Newport to symboliczne zamknięcie pewnej epoki w historii sojuszu zapoczštkowanej przez atak terrorystyczny na World Trade Centre z 11 wrzeœnia 2001 r. Dla Zachodu to też koniec sporów o to, co dalej i przerwanie spirali narastajšcego braku zaufania co do sensu istnienia NATO. Dla Polski zaœ powinien być to koniec udawania, że reformujemy armię, bo „ w razie czego" NATO i Zachód nas obroniš. Przypomnijmy tym, którzy jeszcze mentalnie tkwiš w przeszłoœci - NATO i Zachód to my. Dlatego też dbanie o wiarygodnoœć Paktu Północnoatlantyckiego i Polski w NATO leży w naszym interesie, ponieważ sojusz mimo kryzysów buduje przestrzeń zaufania, w której może rozwijać się demokracja i wolnoœć. Rosjanie nigdy u nikogo nie potrafili zbudować zaufania do siebie, dlatego między innymi sowieckie imperium upadło. Podobnie jak upadnie pseudoimperium Putina. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem. Dla Polski szczyt w Newport oznacza też, że po 15 latach członkostwa, zaangażowania w rozmaite wojny i operacje pokojowe musimy zaczšć odgrywać bardziej podmiotowš rolę i wpływać na kształtowanie nowego oblicza sojuszu i jego doktryny skupiajšcej się na obronie przestrzeni traktatowej. Oznacza to przesuwanie głównej struktury dowodzenia NATO na Wschód. Za takš możliwoœć zapłaciliœmy wysokš cenę: w Afganistanie poległo 43 Polaków. Rannych i poszkodowanych zostało 864. W Iraku zginęło 22 żołnierzy, a poszkodowanych i rannych było 349.
Odbudować zaufanie Szczyt Newport to również trudny poczštek odbudowywania zaufania do siebie nawzajem wœród krajów członkowskich po przeszło dekadzie wykorzystywania NATO jako policyjnej pałki na międzynarodowy terroryzm. Przez ten czas nowe kraje członkowskie, w tym szczególnie Polska, były pod wielkš politycznš presjš, by uczestniczšc w operacjach antyterrorystycznych i stabilizujšcych pokazać swojš przydatnoœć. Nowi zawsze majš „coœ" do udowodnienia w operacjach pokojowych „klepniętych przez NATO", jak i koalicyjnych pod wodzš Stanów Zjednoczonych, bez politycznego wsparcia sojuszu. W końcu każdy zdaje sobie sprawę z tego, kto w NATO gra pierwsze skrzypce. Sytuacja taka rodziła jednak problemy natury politycznej, ponieważ legitymizowała doktrynalnš schizofrenię członków Sojuszu i rozbicie na kluby „atlantycki" i „europejski'. Sami w dużej mierze się do tego przyczyniliœmy popierajšc bezkrytycznie Amerykanów w Iraku, podczas gdy inne kraje NATO odmówiły udziału w tej wojnie. Dlatego z perspektywy czasu nie ma się co dziwić Francuzom czy Niemcom, że nie chcieli dać Amerykanom carte blanche w Sojuszu. I słusznie. Consensus oraz prawo weta to dobry mechanizm zabezpieczajšcy słabszych przed nadużywaniem siły przez kraje dominujšce w pakcie. Tym różniło się zawsze NATO od Układu Warszawskiego. Stwierdzenie: „NATO to my" musi przede wszystkim oznaczać mówienie o sojuszu w sposób dojrzały. O tym, co jest możliwe do osišgnięcia, a co nie. Warto przypomnieć, że wszystkie polskie lotniska wojskowe, porty wojenne, bazy paliwowe to bazy sojuszu. Pytanie o infrastrukturę NATO w Polsce to zawsze pytanie o stan polskich sił zbrojnych, bo to my w pierwszym rzędzie odpowiadamy za nasze bezpieczeństwo, ale i patrzš na nas z zaufaniem także mniejsze kraje w naszym regionie. Niestety, wojsko polskie stało się w ostatnich latach propagandowym narzędziem budowania politycznego poparcia przez polityków, a siła kontrolna mediów w tym zakresie zawodziła. I tak armię z każdym rokiem coraz bardziej upolityczniano aż do PR-owskiego absurdu w postaci prezentacji programu „polskie kły". Co z niego dzisiaj zostało? Wojna informacyjna Pytajmy i rozliczajmy kolejnych szefów MON i generałów, dlaczego do tej pory nic nie zrobiono, żeby wojskowo umocnić wschodniš częœć Polski. Dlaczego nie udało się zmodernizować sił zbrojnych w efektywnš i odstraszajšcš machinę. Dlaczego nasze F-16 nie sš uzbrojone? Dlaczego nasz przemysł nie posiada technologii rakietowej, a obrona powietrzna to skandaliczny skansen, przez który może przelecieć każda „przypadkowo" wystrzelona przez Rosjan rakieta? Dlaczego w końcu Narodowe Siły Rezerwowe nie działajš? Takich pytań jest więcej, a odpowiedzialnych za taki stan rzeczy można wskazać palcem, bo cišgle zajmujš wysokie stanowiska. Odpowiedzi na te pytania obnażajš nieporadnoœć Ministerstwa Obrony Narodowej i naszej generalicji zajętej głównie walkš o stołki. Parady wojskowe w Warszawie tego nie zamaskujš. Za tę skandalicznš sytuację w Siłach Zbrojnych nie odpowiada jednak NATO, lecz MON, które chwaliło się ostatnio, że jesteœmy 18. potęgš wojskowš na œwiecie według portalu Global Firepower. Skšd więc te lęki? Szokujšce jest, że większoœć ekspertów i mediów woli dziœ oskarżać o bezczynnoœć NATO niż majšcych realnš władzę nad wojskiem polskich polityków i generałów. W Polsce w sprawie NATO toczy się wręcz wroga wojna informacyjna, w wyniku której zaczyna dominować niebezpieczny poglšd, że to sojusz jest winny naszej obecnej - niewštpliwie trudnej - sytuacji. NATO dla wysokiej biurokracji wojskowej stało się dziœ wygodnym chłopcem do bicia, który usprawiedliwia ich bezczynnoœć. Dla wielu Polaków zaœ NATO to obca organizacja, do której cišgle wszyscy majš pretensje, że nie buduje nam baz, nie jest doœć radykalna w konfrontacji z Rosjš i w ogóle jest jakaœ mało wojownicza. My Polacy bowiem, a szczególnie niektórzy eksperci i dziennikarze, bardzo chcš chyba przywdziać mundury i iœć na wojnę. Droga wolna – ochotnicy sš potrzebni Ukraińcom. Dla Polski jednak nie ma dziœ gorszego czasu na takie wojenne scenariusze. Sojusz na szczęœcie od zawsze pełnił rolę prewencyjnš i nigdy nie był skory do wojny. Dzięki temu wygrał zimnš wojnę, bo nie podejmował działań emocjonalnych i adaptował się do nowych sytuacji poprzez pokonywanie rozmaitych kryzysów. Nie wštpię, że tak będzie i teraz. Dlatego Polska musi w końcu podejœć poważnie do swojego bezpieczeństwa i reform w siłach zbrojnych, choćby dlatego, że jako znaczšcy kraj w Europie to także my - jako lider w tej częœci Europy - budujemy przestrzeń zaufania wokół siebie. Poza tym od wielonarodowego rozwišzywania strategicznych problemów bezpieczeństwa i co za tym idzie wielonarodowych operacji wojskowych nie da się uciec. Będš one politycznš i militarnš koniecznoœciš. Wojskowš, ponieważ można wykorzystać wspólnie posiadane siły oraz umiejętnoœci i zmniejszyć koszty interwencji oraz politycznš, gdyż daje to większš legitymacje do przeprowadzenia operacji pokojowych. Dlatego Polska, zważywszy na swojš historię i doœwiadczenie, powinna być raczej głosem rozsšdku w sojuszu. NATO i Zachód to my. Przywyknijmy do tego w końcu. Autor, komandor porucznik rezerwy, jest absolwentem Wydziału Bezpieczeństwa Międzynarodowego Naval Postgraduate School w Monterey w USA. Napisał ksišżki „Widok na Sarajewo" o misji NATO na Bałkanach i „Polska armia na posyłki"
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL