Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

W oczekiwaniu na rewolucję

Przywódcy ugrupowań eurosceptycznych życzliwie się odnoszš? do polityki rosyjskiej na Ukrainie. Kreml z kolei dšży do osłabienia ?procesów integracyjnych w Europie, m.in. podsycajšc nastroje społeczne niechętne UE – pisze politolog.
Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego dowodzš rosnšcej fali niezadowolenia społecznego, które wynika przede wszystkim z trudnej sytuacji gospodarczej. Wzmacniało ono siły polityczne dotšd uznawane za skrajne lub populistyczne. Tak było w przypadku sukcesu wyborczego Frontu Narodowego we Francji, UKIP w Wielkiej Brytanii oraz bardzo dobrych wyników radykalnych ugrupowań w Grecji, Danii i Austrii. Nie tylko zwyciężyły one w wyborach europejskich w niektórych państwach (co ma swojš wymowę symbolicznš, zwłaszcza w przypadku Francji), ale też wpływajš na opinię dotychczasowych partii głównego nurtu. To bardzo charakterystyczne, że problemy strefy euro mobilizowały partie niechętne integracji europejskiej. W ten sposób wspólna waluta, zamiast jednoczyć i budować europejskš tożsamoœć, stała się symbolem kłopotów i „paliwem" dla eurosceptyków. Dodatkowo Europa była krytykowana za to, że ogranicza skuteczne działania państw wobec palšcego problemu nadmiernej imigracji. Właœnie dlatego wyborcy coraz głoœniej domagajš się ograniczenia władzy instytucji europejskich i przywrócenia kompetencji dla rzšdów narodowych. Wspomniane postulaty miały również odniesienie do odbudowy pełnej demokracji w państwach członkowskich, nadwštlonej w wyniku procesów integracyjnych. Rewolucyjny charakter ostatnich wyborów oddajš wypowiedzi Marine Le Pen. Szefowa zwycięskiego Frontu Narodowego we Francji nie kryje, że dšży do upadku Unii Europejskiej. Okreœla jš jako „sowieckš Unię Europejskš", która „ukradła suwerennoœć" i możliwoœci „samostanowienia przez władze narodowe", a także jest „antydemokratycznym monstrum". Czy możemy mówić o występowaniu sytuacji przedrewolucyjnej w Europie? Rewolucja oznacza gruntownš zmianę ładu politycznego, która jest wprowadzana przeciwko dotychczasowemu establishmentowi politycznemu i pod hasłami domagajšcymi się większej sprawiedliwoœci społecznej. W przypadku integrujšcej się od ponad półwiecza Europy sytuacja przedrewolucyjna może być zwišzana ze wzrastajšcš niechęciš społecznš wobec tejże integracji i skutkować zmianš ustroju UE. Ale może być też powišzana z dezintegracjš jej dotychczasowej struktury terytorialnej, a więc częœciowym lub całkowitym rozpadem Unii.

Konsekwencje kryzysu

Trudno nie zadać pytania, czy przedłużajšcy się kryzys – trwajšcy w Europie od 2008 roku – nie stał się zarzewiem sytuacji przedrewolucyjnej. Zwłaszcza jeœli był on nieskutecznie rozwišzywany w ramach obecnego ładu politycznego. W unii walutowej zabrakło instytucji, które mogłyby zapobiec pogłębiajšcym się problemom. W czasie kryzysu też nie wprowadzono takich instrumentów. Na szczeblu unii walutowej nie ma na razie ani narzędzi fiskalnych (np. z zakresu polityki socjalnej), które umożliwiłyby odbudowę popytu, ani takich, które prowadziłyby niezbędne inwestycje strukturalne wzmacniajšce konkurencyjnoœć. Rozwišzaniem proponowanym przez decydentów europejskich była wewnętrzna dewaluacja, która miała obniżyć koszty produkcji w najsłabszych państwach eurolandu. Ale takie działanie wywołało presję deflacyjnš i spowolniło tempo wzrostu gospodarczego. Prowadziło więc do zwiększania bezrobocia przy bardzo wolnym tempie odbudowy konkurencyjnoœci krajowego eksportu. Unia walutowa „zamroziła" dwa główne mechanizmy dostosowań, jakimi w sytuacji kryzysu konkurencyjnoœci gospodarczej powinny być polityka kursowa i fiskalna. Stosowana była natomiast polityka monetarna Europejskiego Banku Centralnego, majšca na celu pomoc dla banków i zwiększenie iloœci pienišdza w obiegu gospodarczym. Problem jednak polega na tym, że wspomniane działania w niewielkim stopniu oddziaływały na pobudzenie realnej gospodarki w Europie. Słabo stymulowały akcję kredytowš dla przedsiębiorstw. Działania EBC bardziej służyły więc stabilizacji rynków finansowych i obniżały koszty obsługi długu publicznego przez poszczególne rzšdy, aniżeli pobudzały wzrost gospodarczy. W rezultacie kryzys został przecišgnięty w czasie i stawał się coraz bardziej bolesny dla większoœci społeczeństw. Szacunki Komisji Europejskiej wskazujš, że recesja powróciła do strefy euro w roku 2012. Wprawdzie sytuacja gospodarcza poprawiła się nieco na przełomie 2013 i 2014 roku, ale pogorszyła się znowu w pierwszym kwartale obecnego roku, m.in. we Francji, Włoszech, w Portugalii, Holandii i  Finlandii. Zapowiada to stagnację gospodarczš i powolne wychodzenie z kryzysu. Œwiadczy o tym wysokie bezrobocie w całej strefie euro, które w niektórych państwach zbliżyło się lub przekroczyło 27 proc. (w Grecji i Hiszpanii). Przedłużajšce się trudnoœci ekonomiczne sš ważnym czynnikiem sytuacji przedrewolucyjnej w Europie.

Ryzyko geopolityczne

W okresie zimnowojennym na sytuację w Europie stabilizujšco wpływała rywalizacja USA i ZSRR. Oddziaływała ona korzystnie na postępy integracji europejskiej ze względu nie tylko na obawę przed zagrożeniem ze strony bloku sowieckiego, ale i na obecnoœć Amerykanów na Starym Kontynencie, którzy zajmowali faktycznie pozycję hegemonicznš w zachodnim bloku sojuszniczym. I to właœnie amerykańska hegemonia była ważnym czynnikiem blokujšcym możliwoœć pojawienia się destrukcyjnej rywalizacji wewnętrznej między największymi państwami Europy Zachodniej. Zmiana ładu œwiatowego po roku 1989 negatywnie wpłynęła na integrację europejskš, m.in. dlatego, że osłabło geopolityczne zagrożenie ze strony Rosji. Warto przy tym zaznaczyć, że wspomniane zagrożenie – nawet pod wpływem kryzysu ukraińskiego z 2014 roku – wzrosło jedynie w Europie Œrodkowej i w państwach nadbałtyckich. Natomiast nie może być traktowane jako czynnik mobilizujšcy do pogłębienia integracji w zachodniej częœci kontynentu. Co więcej, oddziaływanie Rosji w coraz większym stopniu wpływa destabilizujšco na procesy integracyjne w Europie. Jest to zwišzane z politykš Kremla konsekwentnie dšżšcš do wspierania ugrupowań skrajnych i eurosceptycznych w UE. Jak dowodzi raport Political Capital Institute, firmy rosyjskie dofinansowujš wiele takich partii, a jednoczeœnie władze Federacji Rosyjskiej starajš się nawišzać z nimi bliskš współpracę politycznš. W rezultacie tych działań politycy z ugrupowań skrajnych, m.in. z Austrii, Belgii, Francji, Czech i Węgier, wzięli udział jako obserwatorzy w tegorocznych wyborach majšcych zaakceptować aneksję Krymu przez Rosję. Coraz bardziej wpływowi przywódcy eurosceptyczni życzliwie odnoszš się do polityki rosyjskiej na Ukrainie (m.in. Nigel Farage i Marine Le Pen). W ten sposób Kreml nie tylko wspiera własne interesy w Europie (i zmniejsza możliwoœć podjęcia sankcji europejskich wobec Rosji). Dšży też do osłabienia procesów integracyjnych, m.in. podsycajšc nastroje społeczne niechętne UE. W tej sytuacji wycofywanie się ze Starego Kontynentu Amerykanów, którzy stabilizowali dotšd integrację europejskš, dodatkowo osłabia Europę. Przede wszystkim chodzi o zmniejszanie spójnoœci wewnętrznej Europy i otwieranie jej na rywalizację między największymi potęgami, głównie Francjš i Niemcami. Problem rosnšcej nierównowagi geopolitycznej między tymi państwami zdynamizowało zjednoczenie Niemiec i pogłębił kryzys strefy euro. Francusko-niemieckie stosunki bilateralne sš od ponad pół wieku filarem i „motorem" integracji europejskiej. Napięcia geopolityczne między Paryżem a Berlinem muszš prowadzić do destabilizacji samych procesów integracyjnych. I sprzyjajš nastrojom eurosceptycznym, co widoczne jest w wypowiedziach przywódczyni Frontu Narodowego. Na łamach „Der Spiegel" uznała ona niedawno, że wspólny rynek jest obszarem wojny ekonomicznej między państwami członkowskimi, a euro jednostronnie tworzyło potęgę Niemiec kosztem osłabienia Francji.

Niezadowolenie wyborców

Dopominanie się o prawa polityczne przez niezadowolone grupy społeczne jest najczęœciej bezpoœredniš przyczynš dynamiki rewolucyjnej. Proces ten nawišzuje do modnego współczeœnie pojęcia legitymizacji politycznej. W przypadku UE rozgoryczenie wyborców wzmaga to, że ich głos jest często lekceważony przez elity polityczne. Kryzys gospodarczy jest największym sprawdzianem zarówno dla ekipy sprawujšcej władzę, jak i dla obowišzujšcego ładu politycznego. Można w tym miejscu przytoczyć słowa Seymoura Lipseta, że każdy system demokratyczny, aby przetrwać, musi zapewnić rozwój gospodarczy – inaczej traci legitymizację. Kryzys uderzył przede wszystkim w koncepcję opierajšcš prawomocnoœć ładu politycznego w Europie na wyższej użytecznoœci UE w stosunku do państw narodowych. Okazało się, że wielopoziomowy system zarzšdzania w Unii jest jednak dysfunkcjonalny, przynajmniej podczas kryzysu. Problemy gospodarcze ujawniły niezadowolenie wyborców, poczštkowo wobec władz krajowych. Przejawem tego były zmiany ekip rzšdowych w wielu państwach UE, w tym często przed zakończeniem kadencji. Rozczarowanie społeczne dotknęło z czasem również integrację europejskš. Przykładem był podwójny sprzeciw wyborców – zarówno w państwach centralnych, jak i peryferyjnych unii walutowej. W obu grupach państw słabło poparcie dla idei integracyjnych, natomiast rosły wpływy poglšdów eurosceptycznych. W krajach peryferyjnych wyborcy sprzeciwiali się kolejnym oszczędnoœciom narzucanym przez instytucje europejskie i przedstawicieli państw centralnych eurolandu. Domagali się także bardziej sprawiedliwej dystrybucji kosztów w obrębie UE. Taktyka antykryzysowa, czyli wewnętrzna dewaluacja i oszczędnoœci budżetowe, okazała się niezwykle kosztowna politycznie. Prowadziła do pauperyzacji społecznej i niezadowolenia z dotychczasowych elit. Natomiast w bogatszych krajach obywatele buntowali się przeciw nadmiernej dystrybucji funduszy z ich podatków na rzecz ratowania sytuacji na dotkniętych kłopotami obszarach unii walutowej. Sondaże opinii społecznej prowadzone przez Komisję Europejskš dokumentujš doœć dobrze opisane powyżej zjawiska. Od poczštku kryzysu w 2008 roku systematycznie spadało zaufanie do władz publicznych, zarówno tych europejskich, jak i narodowych. Jednak silniej do instytucji unijnych (spadek o blisko 30 proc. między rokiem 2007 a 2012; w tym samym okresie spadek zaufania do władz narodowych wyniósł œrednio około 20 proc.). O ile zaufanie do UE utrzymywało się na stabilnym poziomie do jesieni 2009 roku, o tyle póŸniej gwałtownie się obniżyło. Jest to objaw wzrastajšcego eurosceptycyzmu w okresie przedłużajšcego się kryzysu i aplikowanej przez instytucje europejskie terapii kryzysowej. Widoczne było także znaczne zmniejszenie zaufania, a nawet wzajemnš niechęć między poszczególnymi społeczeństwami europejskimi. Na pytanie, czy kryzys przyczynia się do zwiększenia bliskoœci między obywatelami różnych państw UE, więcej niż połowa respondentów dawała odpowiedŸ negatywnš. Trudno w takich warunkach o demonstrowanie solidarnoœci między poszczególnymi krajami unii walutowej. Niedostatki demokracji na szczeblu europejskim ułatwiały dotychczas podejmowanie decyzji przez elity polityczne i biurokratyczne. Ale pozbawiło to system polityczny funkcjonujšcy w Europie ważnej instytucji, którš można okreœlić wentylem bezpieczeństwa w sytuacji kryzysowej. Chodzi o możliwoœci dokonania zmiany ekipy politycznej i korekty taktyki antykryzysowej w sposób demokratyczny, a nie rewolucyjny. Przy braku tego typu wentyla bezpieczeństwa kryzys uruchomił ruchy antysystemowe, które sš wymierzone wprost w integrację europejskš. Autor jest politologiem, profesorem ?na Uniwersytecie Warszawskim ?i ekspertem Instytutu Sobieskiego
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL