REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Rozmaitości

Rozmaitości

Nie lubię poniedziałku w niedzielę

Anna Sztandera 28-03-2008, ostatnia aktualizacja 28-03-2008 00:49
źródło: Rzeczpospolita
źródło: archiwum prywatne

Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, o tym, co robić, by weekendy nie były na wpół stracone, kiedy dopada nas stres związany z poniedziałkowym powrotem do pracy

Izabela Kielczyk: Miałam pacjentkę, którą myśli o pracy nachodziły zwykle o tej samej porze: późnym popołudniem w niedzielę. Powodowały niepokój, rozdrażnienie, zmęczenie. Sprawiały, że czas przeciekał jej przez palce. Wiele jest takich osób.

RZ: Co nas stresuje?

Prawie wszystko. A poważnie, jeśli chodzi o pracę: szef, brak perspektyw awansu, niezdrowa rywalizacja, niskie płace.

W naszym kraju ludzie boją się rozmawiać z pracodawcą. Powiedzieć mu, że nie potrafią czegoś zrobić. Uważają, że ich z tego powodu wyśmieje, zwolni.

A zwalnia?

Czasami. Wtedy stresują się jeszcze bardziej.

Znałam panią, która narzekała na niedobór obowiązków. Dostawała dwa dni na zadanie, którego realizacja zajmowała jej najwyżej kwadrans. Więc nauczyła się przeciągać je w czasie. Było to dla niej stresujące.

Brak zadań?

Owszem. Wciąż miała wrażenie, że ktoś to zauważy, doniesie przełożonemu. Do tego dochodziło obniżone poczucie własnej wartości. Częściej stresuje nas jednak nadmiar pracy. Przyczyną są zwykle niejasne wymagania. Powinniśmy od początku ustalić z pracodawcą, czym będziemy się zajmować i ile czasu nam to zajmie.

Jak odróżnić zwykłe podenerwowanie od stanów lękowych?

Bardzo łatwo. Podenerwowanie jest krótkotrwałe, zajmuje od kilku do kilkunastu minut. Stany lękowe to już poważna sprawa. Zaburzają rytm życia.

Strach – taki jak podenerwowanie – jest naturalną reakcją organizmu na zagrożenie. Jako taki nie jest szkodliwy. W niewielkich ilościach jest nawet pożądany. Są osoby, które potrafią pracować tylko pod wpływem stresu. Źle jest wtedy, gdy trwa on zbyt długo lub wymyka się spod kontroli.

Czyli stany lękowe to już choroba…

Zgadza się. Jeśli ktoś zbyt często myśli o pracy w niedzielę, a do tego są to myśli nawracające, obsesyjne i uporczywe, to znaczy, że cierpi na zaburzenia lękowe.

A dokładnie?

Stresuje się tym, że się stresuje. Myśli o pracy i o tym, że w przyszłym tygodniu też będzie bał się do niej wrócić.

Takie stany nie przechodzą samoistnie. Wymagają natychmiastowej pomocy psychologa lub psychiatry. W przeciwnym razie mogą przerodzić się w ataki paniki – skrajne, paraliżujące lęki z objawami kołatania serca, duszności, dławienia.

Skąd mamy wiedzieć, co nam dolega?

Powinniśmy nauczyć się obserwować własną psychikę. Wtedy będziemy wiedzieli, czy przekroczyliśmy już optymalną dla nas granicę stresu.Można też sprawdzić, ile czasu w niedzielę poświęcamy na myślenie o pracy. Jeżeli mieści się on w granicach normy, to nie ma powodu do zmartwień.

Co zrobić, kiedy podenerwowanie wymyka nam się spod kontroli?

Zaakceptować to. Nie zadręczajmy się pytaniami typu „A czemu akurat mnie się to przydarza?”. W ten sposób pogorszymy tylko swój nastrój.Kolejnym krokiem powinno być podjęcie walki ze stresem. Niektórzy dużo mówią o pracy, podkreślają, jak im w niej ciężko. Inni – wręcz przeciwnie – bagatelizują sprawę, tłumią emocje, co wywołuje u nich częste huśtawki nastrojów.

Pierwszy sposób jest lepszy. Pozwala rozładować napięcie. Drugi może wywołać wiele chorób. Od strony psychicznej: przemęczenie, drażliwość, zniechęcenie czy nawet wypalenie zawodowe. Od fizycznej: problemy żołądkowe, bóle serca, głowy, wymioty, nawet zaburzenia widzenia.

Najlepiej zapobiegać tego typu konsekwencjom. Jak?

Jeżeli jest to zwykłe podenerwowanie, pomaga aktywny wysiłek fizyczny (wydzielają się wtedy endorfiny, które poprawiają nastrój). Pamiętajmy też o odpowiedniej diecie. Kiedy się stresujemy, z naszego organizmu wypłukuje się magnez i cukier. Zaopatrzmy się więc w porcję witamin z grupy B.

A w przypadku nerwicy?

To samo plus długofalowe techniki relaksacyjne, jak choćby kurs prawidłowego oddychania czy joga. Uczą, jak kontrolować stres i rozładowywać napięcie.

Ile możemy pomieścić w sobie stresu?

To zależy. Badania amerykańskich neurologów wykazały, że ludzie dzielą się na dwie grupy. Na tych, którzy potrafią znosić go pozytywnie, i tych, dla których okazuje się on destrukcyjny nawet w niewielkich ilościach. Każda z nich ma własne optimum stresu. Ale znajduje się ono na różnych poziomach.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  biznes, niedziela, poniedziałek, praca, weekend, zachowania

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Dzień z piłką kopaną

Piłka nożna to tani, ciekawy i budujący relacje sport zespołowy. Ogólnopolska akcja społeczna "Grajmy w piłkę" ogłosiła środę dniem z piłką kopaną >>