Literatura

Virgilio Pinera w polskim przekładzie

Virgilio Pi?era (trzeci z lewej) i Witold Gombrowicz (pierwszy z prawej) wśród przyjaciół, Buenos Aires, 1947 r.
Archiwum Rity Gombrowicz/FOtonova, Carlos Coldaroli Carlos Coldaroli
Virgilio Pi?era, prześladowany przez reżim Castro pisarz i tłumacz, nareszcie w polskim przekładzie - pisze Marcin Kube.
Znany jest w Polsce bardziej za sprawą przetłumaczenia na język hiszpański „Ferdydurke"  Gombrowicza niż z własnej twórczości, która w świecie latynoamerykańskim zdążyła już obrosnąć legendą. Choć przez wiele lat Piñera nie istniał w oficjalnym obiegu na Kubie. Był represjonowany za swój homoseksualizm i antykomunizm. Doczekał się w końcu rehabilitacji i obecnie ma status klasyka. Kubańskie powieści tłumaczone na język polski Jego pojedyncze wiersze, dramaty i proza były tłumaczone w literackich periodykach, ale pełna edycja jego opowiadań ukazała się w Polsce dopiero teraz w antologii „Zimne opowiadania". Zawiera dwa zbiory: tytułowy z 1956 r. i drugi – „Ten, który przyszedł mnie zbawić" z 1970 r. Książka rozpoczyna serię „Las Americas: Nieznana klasyka literatury latynoskiej" krakowskiego wydawnictwa Universitas. Od razu warto uprzedzić, że nie jest to proza łatwa. Surrealistyczno-groteskowe pisarstwo Kubańczyka trudno porównać z innymi nurtami – realizmem magicznym Mar-?queza, wyrafinowaną formalnie prozą Cortazara czy erudycyjnymi tekstami Borgesa.
– Nie da się wpasować Piñery w literackie szuflady ze znanymi kategoriami, bo on się w nich nie mieści – mówi „Rz" Tomasz Pindel, tłumacz Piñery i redaktor serii „Las Americas". – Był pisarzem osobnym. Z jednej strony wyprzedził pewne trendy w literaturze latynoskiej. Z drugiej, trudno mówić, że stanowił inspirację dla innych, bo był izolowany, znany tylko w wąskich kręgach. Tytuł zbioru dobrze oddaje charakter tej prozy: chłodnej, intelektualnej, pełnej zagadkowych konstrukcji logicznych. Pindel podkreśla jednak, że jej trudność nie wiąże się z formą: – Język, jakim posługuje się Piñera, jest dosyć prosty – zauważa. – Jednak zagłębienie się w opowiadania wymaga głębokiej pracy intelektualnej. Piñera idzie na przekór czytelniczym przyzwyczajeniom i oczekiwaniom. Właśnie za to igranie z odbiorcą najbardziej cenię Kubańczyka. Pochodził ze średnio zamożnej rodziny na prowincji wyspy. Wpierw przeniósł się do Hawany, a później do Buenos Aires. W 1946 roku 34-letni Piñera poznał w Argentynie Witolda Gombrowicza, z którym utrzymywał kontakt do 1958 roku, gdy widzieli się po raz ostatni. Polak był równo osiem lat starszy od niego, obchodzili urodziny tego samego dnia. Poza tą datą połączyły ich wspólne upodobania literackie (nie znosili Borgesa), homoerotyczne przygody i umiłowanie towarzyskich intryg. Autor „Zimnych opowiadań" stał się nieformalnym kierownikiem grupy tłumaczy pracujących nad przekładem „Ferdydurke". Gdy w ręce Gombra trafiła wreszcie argentyńska edycja książki, zaproponował Kubańczykowi przejście na „ty", co było rzadkim zaszczytem. Autor „Ferdydurke" z kolei recenzował „Zimne opowiadania", pisząc, że kubański twórca „konstruuje światy, którymi rządzą absurd i bezwzględna logika", a „scenografia jest niezdeterminowana przez kubańskość". Relacje Piñery i Gombrowicza na tle burzliwej historii Ameryki Środkowej znakomicie opisała Klementyna Suchanow w książce „Królowa Karaibów" z 2013 r. Piñera wrócił do Hawany w 1958 r., wiążąc duże nadzieje z rewolucją i odwilżą kulturalną. Zaangażował się w tworzenie czasopism literackich, ale prędko zaczęło się przykręcanie śruby. Po raz pierwszy został aresztowany w 1961 r. Homoseksualizm i nieobyczajność w oczach Fidela oznaczały kontrrewolucję. Umacniający się reżim potrzebował wrogów przyjaźni sowiecko-kubańskiej. Represje dotknęły wielu wybitnych pisarzy i poetów, m.in. Jose Lezamę Limę i Reinaldo Arenasa. Piñera zmarł w 1979 roku na zawał. On i Lima pod koniec życia popadli w nędzę, blokowani przez cenzurę i wykluczeni przez środowisko, z zakazem wyjazdów zagranicznych. Arenas opuścił Kubę, korzystając z amnestii w 1980 r. Dziesięć lat później popełnił samobójstwo w Nowym Jorku, chory na AIDS, tuż po ukończeniu poruszającej autobiografii „Zanim zapadnie noc". Twórczość i biografia Piñe-?ry dobrze wpisuje się w losy straconego pokolenia twórców, wegetujących w reżimie Castro. W „Zimnych opowiadaniach" wciąż obserwujemy relację ofiara–oprawca i wzajemne podporządkowywanie. Wielokrotnie powraca tu temat ciała – krojonego, rozrywanego lub zjadanego. Bohaterowie to m.in. ludzie, którzy z braku mięsa, stopniowo zjadają swoje ciała, pisarze zbiorowo oskarżani o przestępstwo grafomanii czy milionerzy, którzy każą przepisywać pisarzom teksty po milion razy. Wciąż padają ofiarami dziwnych eksperymentów i tortur, przeprowadzanych z żelazną logiką. Wszystko to Piñera opisuje na chłodno, bez zagłębiania się w emocje. Eksperymentuje na swoich postaciach, a jednocześnie na czytelnikach – ich przyzwyczajeniach i wrażliwości.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL