Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Teatr

Konfitury z arszenikiem od Anny Polony smakujš jak delicje

„Arszenik i stare koronki"
Teatr im. Słowackiego
Krakowska scena im. Juliusza Słowackiego oferuje dwie godziny dobrej zabawy na czarnej komedii w duchu Agathy Christie - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
Sztuka „Arszenik i stare koronki" Josepha Kesselringa ma w Polsce dobrš tradycję. Stacja  TCM stale powtarza jej filmowš wersję w reż. Franka Capry. Jest też nieustępujšca jej telewizyjna wersja polska wyreżyserowana przed niemal 40 laty przez Macieja Englerta z Irenš Kwiatkowskš i Barbarš Ludwiżankš oraz plejadš gwiazd. Opowieœć z dreszczykiem podana z klasš rzadko zdarza się w dzisiejszym teatrze. Ta mówi o dziwnych wydarzeniach w domu uroczych sióstr Brewster swoiœcie pojmujšcych temat miłosierdzia, o ich bratanku czujšcym się Napoleonem i o wędrowcach, którzy w tym domu znajdujš kres samotnej drogi. Odsłania też mroczne historie rodziny. Krakowski spektakl wyreżyserowany precyzyjnie przez Krzysztofa Babickiego ma wiele atutów. Najważniejszym jest goœcinny udział Anny Polony, która gra jednš z sióstr. Zaprezentowała rzadko ujawniany talent komediowy i znakomite wyczucie groteski. Jest urocza, gdy mówi o potrzebie pomagania innym i gdy niewinnie pyta, czy mogłaby być przy... sekcji zwłok. Z jej ręki nawet konfitury z arszenikiem smakujš jak delicje.
Urocza jest druga siostra Brewster grana przez Urszulę Popiel. Panie zdecydowanie wiodš prym, jeœli doda się do obu gwiazd młodš, zdolnš Natalię Strzeleckš jako Helenę aspirujšcš do bycia żonš bratanka sióstr – krytyka teatralnego z odzysku. Wœród panów przekonujšcy jest Krzysztof Jędrysek, jako uosabiajšcy mrocznš historię rodziny, człowieka o wielu twarzach, i Maciej Jackowski, który zagrał Jonatana „samozwańczego Napoleona" z finezjš i taktem. Najwięcej zastrzeżeń mam do postaci Mortimera. Krytycy teatralni wprawdzie potrafiš być groteskowi, to prawda, zwłaszcza w opinii aktorów i reżyserów, ale nie do tego stopnia, jak pokazał Tomasz Wysocki. Jego Mortimer to postać absolutnie przeszarżowana. Przy niej szaleniec Jonatan staje się sympatycznym, niegroŸnym rekonstruktorem historii. „Arszenik i stare koronki" idealnie pasuje do wystroju Teatru im. Słowackiego, szkoda więc, że scenograf Marek Braun nie skomponował podobnie wysmakowanego wnętrza. W opowieœci jest to dom, wypieszczony przez obie siostry. Na scenie został sklecony naprędce. Przypadkowe meble, drzwi z supermarketu i strych przypominajšcy kurnik. Mimo wpadki aktorskiej i scenograficznej cała opowieœć to dwie godziny relaksu i czarnej komedii, którš oglšda się z zainteresowaniem. A do tego jeszcze piosenki Franka Sinatry...
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL